pamiętnik Kusego

To odpowiednie miejsce na wszelkie przejawy ranczerskiej twórczości związanej z serialem.
Regulamin forum
Gromadzimy tu twórczość fanów serialu "Ranczo" rozrzuconą dotychczas po wielu działach.
Awatar użytkownika
singri
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 236
Rejestracja: 22 gru 2006, 13:46
Lokalizacja: stolica
Kontakt:

06 lut 2007, 15:34

No, ale się narobiłem dzisiaj, od razu z rana…
Ta dziedziczka dworku z Ameryki ma przyjechać, trzeba było wszystko przygotować. Z Więcławskim, na polecenie wójta, trochę tam nabałaganiliśmy. Woda na ściany, trzy taczki gruzu do salonu… No, chyba wystarczy, żeby nie chciała to mieszkać. I sprzeda ten dworek za psi grosz wójtowi, bo mu o to właśnie chodzi. A wójt powiedział, że jak mu pomogę, to dalej będę mógł tu mieszkać, a co do niej, to nie jestem pewny, czy mnie nie wyrzuci…
Co jest? Chyba przyjechała, bo Hindus wyleciał…
A niech mnie!!! Przecież to nawet kobieta nie jest, jak anioł wygląda!!! Odwróć główkę w moją stronę, proszę… Rany, ale uśmiech!
I ja takiej kobiecie gruz do salonu wrzuciłem?!?! Ściany wodą polewałem?! Takiej kobiecie???!!!
Nie, tak nie można, muszę się z nią przywitać grzecznie, może pomogę jej to sprzątnąć, to może zostanie i mi pozwoli mieszkać…
Teraz nie pójdę, ktoś z nią przyjechał… Zaraz, to Mroczek jest chyba… ten z agencji nieruchomości... No to tym bardziej nie pójdę, zrobi ze mnie jeszcze dzikiego lokatora i dodatkową wadę budynku…
No, poszedł wreszcie. Ale ona też! Słyszałem, jak mówiła Hindusowi, że idą na zakupy. Pies oczywiście z nią poleciał, jakżeby inaczej. No, nic, poczekam aż wrócą.

Wróciła… ale Mroczek też, z wójtem jeszcze na dokładkę…
Poszli za dom, rozmawiają…
O, samolot Marianka…
I łubudu. Ciekawe, w co rąbnął tym razem?
No, poszli nareszcie.

Anioł, prawdziwy anioł!
Poszedłem się przywitać, no bo jak mnie tu w komórce znienacka znajdzie, to jutro mnie tu nie będzie, i słyszę, jak w salonie rozmawia z Hindusem (którego już przechrzciła na Hotdoga), że gołymi rękami to sobie z tym gruzem nie poradzi. No to zajrzałem nieśmiało, delikatnie tak i mówię, że łopatę i taczkę mogę załatwić. Hindus/Hotdog podbiegł się przywitać, no to pyta mnie ten aniołek:
ONA: To pana pies?
JA: Śpi ze mną, to się znamy.
ONA: A pan to…
JA: Właściwie nikt. Jak panienki prababcia jeszcze żyła, to doglądałem domu, jak coś trzeba było zrobić, jakieś zakupy większe, to pomagałem starszej pani, wszystko tu robiłem… Na mnie wołają Kusy.
I wtedy wyciągnęła rączkę i mówi: „Cześć, Lucy jestem”.
Z góry mówię, że tak naprawdę nie wiem, czemu to zrobiłem. To znaczy, wiem, chyba. Dlatego, że jak ją człowiek zobaczy, to pierwsza rzecz jaką czuje, to szacunek. I dlatego pochyliłem się nad tą rączką śliczną i ją pocałowałem…
Trochę ją to speszyło, bo w Stanach to pewnie popularne nie jest, żeby kobietę w rękę całować, ale to przecież taki piękny zwyczaj…
W każdym razie ona pyta mnie, czy jej pomogę, no to się oczywiście zgodziłem, bo chyba nie miałem wyjścia…
Posprzątaliśmy to, co tam, jak ten głupi, narzuciłem, i pani Lucy jeszcze do mnie:
-Ale też ma pan oko… że akurat trzy taczki tego były…
Ech, jakby ona wiedziała, skąd to „oko” wziąłem, jutro by mnie tu nie było…

Potem jeszcze przeczyściłem komin, no i w kominku rozpaliłem, to mówi, że jak w domu tam się zrobiło. I wepchnęła mi pieniądze, niby za to sprzątanie. Tłumaczyłem jej, że nie trzeba, ale się uparła. No to chciałem ją poczęstować czymś i poszedłem po tą moją krzakówkę. Trzeba powitać rodaczkę, prawda? Jak wychodziłem, mało Mroczka nie rozdeptałem … Ale jak ktoś siedzi i podsłuchuje, sam jest sobie winien, nie?

Siedzimy tak we trójkę, pijemy… Pani Lucy pyta, czy jak starsza pani żyła to też tu mieszkałem… A gdzie miałem mieszkać? Dom spalony… Ech, muszę się napić… Nie lubię o tym myśleć…

Ale się dziś w nocy działo! Obudził mnie brzęk, jakby kto szyby tłukł. Zanim się zebrałem, żeby wyjść, bo może „Amerykance” krzywdę robią, nagle strzały słyszę! No, to mnie do reszty rozbudziło, wychodzę na podwórko, a tam dwóch bandytów ucieka gdzie pieprz rośnie, a pani Lucy stoi na ganku i wali do nich z pistoletu! Nie wiem, co mnie bardziej zdziwiło-to, że taka kobieta strzelać umie, czy to, że ich jeszcze nie podziurawiła… Dopiero potem dowiedziałem się, ze to straszak był. Ale oni nie wiedzieli… Wyraźnie słyszałem, jak jeden z nich krzyczy, za przeproszeniem, „ o k…, ona strzela!”
"Jezus Mario... Wracałam od ślubu z trupem w bagażniku!" [size=67]Joanna Chmielewska "Przeklęta bariera"[/size]

Awatar użytkownika
Tengel2
Moderator
Moderator
Posty: 1129
Rejestracja: 31 sty 2007, 19:17
Podziękował(a): 430 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 179 razy

11 lut 2007, 9:16

Singri pisz więcej :!:
"Albowiem noc jest ciemna i pełna strachów" - George R. R. Martin

Obrazek

Awatar użytkownika
singri
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 236
Rejestracja: 22 gru 2006, 13:46
Lokalizacja: stolica
Kontakt:

12 lut 2007, 11:47

To nie takie proste, jak się nie ma stałego dostępu do komputera...
"Jezus Mario... Wracałam od ślubu z trupem w bagażniku!" [size=67]Joanna Chmielewska "Przeklęta bariera"[/size]

Awatar użytkownika
Tengel2
Moderator
Moderator
Posty: 1129
Rejestracja: 31 sty 2007, 19:17
Podziękował(a): 430 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 179 razy

15 lut 2007, 12:33

Ale singri jak znajdziesz czas i będziesz miała dostęp do kompa to napisz coś. Z góry dziekuje
"Albowiem noc jest ciemna i pełna strachów" - George R. R. Martin

Obrazek

lena

15 lut 2007, 14:46

Singri, po prostu genialne. Uważam, że nie powinnaś marnować takiego talentu serio... :!:

Awatar użytkownika
Dragon
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 243
Rejestracja: 26 lut 2007, 11:35
Lokalizacja: Jasienica Rosielna

06 mar 2007, 11:16

Singri bomba pamiętnik....

może sie dołączę....

też potrafie sie wczuwać w role innych....

i jestem mistrzem improwizacji.... :evil: :evil: :evil:
[b]Żyć z ludźmi i dla ludzi[/b]

Andzia

06 mar 2007, 12:38

Singri,
jestem pod wrazeniem. super tekst. :)
Wiem co mowie.
Jestem pierwszy raz na tym forum i widze ze bede tu czesciej bywac jako wielbicielka Rancza.
pozdrowka
andzia

Rutlawski o
Super User
Super User
Posty: 340
Rejestracja: 23 lip 2007, 20:43
Lokalizacja: Znienacka
Kontakt:

17 paź 2007, 20:40

Jeśli założyciel tematu, Singri, się zgodzi, ja bnym z chęcią kontynuował ten pamiętnik.

Awatar użytkownika
singri
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 236
Rejestracja: 22 gru 2006, 13:46
Lokalizacja: stolica
Kontakt:

18 paź 2007, 7:46

Rutlawski o, Po pierwsze założycielka a po drugie proszę bardzo. I nie pytaj mnie o oceny, ocenią Cię inni.
"Jezus Mario... Wracałam od ślubu z trupem w bagażniku!" [size=67]Joanna Chmielewska "Przeklęta bariera"[/size]

Awatar użytkownika
Julit
Aktywny forumowicz
Aktywny forumowicz
Posty: 80
Rejestracja: 28 sie 2007, 15:09
Lokalizacja: Rybnik
Kontakt:

18 paź 2007, 15:29

Tekst nie zły, wciągający i bardzo mnie za ciekawił... Cóż mogę więcej dodać?...Czekam na ciąg dalszy...J.

Rutlawski o
Super User
Super User
Posty: 340
Rejestracja: 23 lip 2007, 20:43
Lokalizacja: Znienacka
Kontakt:

18 paź 2007, 15:53

Przepraszam, Singri, mała pomyłka.
Myślę, że zacznę już dzisiaj.



Pani Lucy jednak postanowiła zostać w dworku. Wiem, że to dosyć nierozsądne, ale nawet mi imponuje ten pomysł. Wreszcie w tej wsi ktoś ma tyle charakteru - rzeczy, której mnie zabrakło - żeby zrobić coś przeciwnego Wójtowi.

Pani Lucy szykuje się na remont. Nie wiem, kto jej to zrobi i za ile, ale dopilnuje, żeby nikt jej nie wykiwał. Tu w Wilkowyjach kobieta z obcego kraju nie musi być czujna na wójtowe szwindle.

Dzisiaj przybiegł do niej Więcławski i zaoferował przeprowadzić remont. Skąd u niego taki zapał, nie wiem. Nie no, niby nic złego, ale, gdy zaczął zniżać ceny niemal do zera, stało się jasne, że coś knuje. Nie wiem co...ale się dowiem, na pewno się dowiem.

Wygląda na to, że pani Lucy specjalnie nie przeszkadza moja obecność. Cieszy mnie to, przynajmniej w razie czego jej sie nic nie stanie. Pytanie...czy mi się podoba? No, tego się tak określić nie da. Przecież ona jest oszałamiająco piękna. Tylko trzeba uważać, żeby czegoś takiego przy niej nie wypsnąć. Przecież ja dla niej jestyem tylko bezdomnym dziadem. Miałem już przygodę miłosną i wiem jak ona się skończyła...przynajmniej jestem tu i mogę ją chronić.
Chociaż ostatnio z tymi "bandytami" musiała radzić sobie sama...ech...

Niezbyt dobry dzień. Obudziłem się i od razu dowiedziałem, że u pani Lucy coś wyło w nocy. Powinienem usłyszeć, w zasadzie. Powiedziała mi, że troszkę za dużo popiłem wieczorem. No jasne, powiedziałem, że nie.
Tylko nie wiem, po co. Sam dobrze wiem, cholercia, że tak było. Po prostu wieczorem znów zacząłem myśleć o przeszłości...

Wychodzi na to, że u pani Lucy coś wyje pod sufitem. Nie wiem, czy to duchy, czy inne diabelstwo. Faktem jest, że chyba próbuje coś stargować u księdza. Tymczaem przyszła dyrektorka i powiedziała Lucy, że ta nie może uczyć w szkole...w zasadzie tego się spodziewałem...tu w Wilkowyjach nic nigdy nie wychodzi.

Ksiądz łaskawie zgodził się zostać na noc w dworku. Ja też. Skoro nie będziemy we dwoje. Na wszelki wypadek przygotowałem wodę święconą i przyniosłem oczywiście trochę bimbru, żebyśmy nie byli tacy nerwowi. Lekki wstyd pić tak przed księdzem i tak piękną dziewczyną, ale co zrobić?

Te "upiory" okazały się oczywiście sprawką Wójta. Nie wiem, czemu tak się uwziął na panią Lucy - chce ją koniecznie ze wsi wykurzyć. Niby nie mogłem się na nim formalnie odegrać, ale mam nadzieję, że przynajmniej doprowadziłem go trochę do szału.

Awatar użytkownika
Julit
Aktywny forumowicz
Aktywny forumowicz
Posty: 80
Rejestracja: 28 sie 2007, 15:09
Lokalizacja: Rybnik
Kontakt:

18 paź 2007, 16:13

Kolejny tekst jest również nie zły. Muszę przyznać, że nie wiedziałam, że Ranczersi są tacy utalentowani;). W sumie pomysł z pamiętnikiem jest całkiem nie zły, tylko, dlaczego akurat jednej postaci?? Przecież ktoś mógłby coś takiego pisać o innej postaci.

Awatar użytkownika
singri
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 236
Rejestracja: 22 gru 2006, 13:46
Lokalizacja: stolica
Kontakt:

18 paź 2007, 16:33

Powstał również pamiętnik Lucy... Ale nie wiem, czy przeniosłam go ze starego forum.
"Jezus Mario... Wracałam od ślubu z trupem w bagażniku!" [size=67]Joanna Chmielewska "Przeklęta bariera"[/size]

Rutlawski o
Super User
Super User
Posty: 340
Rejestracja: 23 lip 2007, 20:43
Lokalizacja: Znienacka
Kontakt:

19 paź 2007, 16:08

Wygląda na to, że panienka Lucy ma tu tyle samo wrogów, co przyjaciół. Remont, do tej pory zapowiadający się nieźle, został przerwany. Wiedziałem, że Więcławski specjalnie się go podjął tylko po to, żeby ze swoimi ludźmi umieścić te głośniki, co to niby to straszenie miało być. On jest, w zasadzie, fajny facet, ale czasem mu coś odwala do Wójta.
W każdym razie wymyśliłem, że lekcje Angielskiego będą odbywać się w salce parafialnej, a ksiądz się zgodził. Przynajmniej wyjdzie z tym nauczaniem dzieci. Co do remontu, pochowałem na razie Więcławskiemu narzędzia, niech sobie szuka.


Faktycznie, przyleciał dziś rano z Pietrkiem akurat, kiedy budowałem z Mariankiem samolot. A niech sobie szuka; skoro nie może dokończyć tego remontu, to nie dokończy też innych. Nawet, jakby przewrócił cały dworek do góry nogami, to nie znajdzie. Dobrze schowałem...


Zauważyłem, że Więcławski powoli już szału dostaje, hehe...i dobrze. Pietrek też jest o wiele sprytniejszy, niż na poczatku myślałem.
Pora wziąć sprawy w swoje ręcę. Zniszczyłem wtedy pani Lucy salon, to jestem jej teraz coś winny. Dobrze, że chociaż ksiądz jest po naszej stronie. W zasadzie jedynymi wrogami są Wójt i Więcławski - zdecydowanie jego człowiek. Na szczęście ma też dobre stosunki z księdzem i od tego zacznie się mój plan.

Pani Lucy nadal jest gotowa przeprowadzić remont...nawet się nie boi. Naprawdę jest odważna...wspaniała z niej kobieta. Jeszcze wspomniała, że jestem wykształcony. Ech...nie na dużo przydało się to wykształcenie...w zasadzie mogę je sobie teraz w buty wsadzić. Ona tak nie myśli...chyba widzi we mnie coś więcej niż tylko zapijaczonego kalekę.
Dobra, dobra, nie mogę się rozczulać...coś mnie dziś wieczorem za gardło ścisnęło, chyba się troszeczkę napiję...


Strasznie mnie dziś łeb boli i czuje suchość w ustach, ale przynajmniej jedno mi się udało. Więcławski przyszedł spisać umowę, tak, jak było ustalone. Dobra, to teraz oddam mu sprzęt i remont wraca do normy.

Jakoś wspólnymi wysiłkami, wyremontowaliśmy dworek. Wygląda pięknie. No, nareszcie Lucy ma prawdziwy dom, a nie jakąś otwartą na oścież ruinę.

[ Dodano: Sob 20 Paź, 2007 18:21 ]

KOLEJNY ODCINEK PAMIĘTNIKA ;)

Co za przeklęty dzień.
Pani Lucy obudziła mnie rano, kiedy byłem jeszcze nieco wcięty...no...musiałem przecież sobie popić z wieczora. W nocy, kiedy leżę w tej komórce, cały koszmar przeszłości wraca do mnie. Jedyne lekarstwo to się napić, wtedy smutki nie mają już taki mocy.

Tylko ile bym dał, cholercia, żeby ona mnie wtedy nie zobaczyła. Chyba jest na mnie zła. No nic, trzeba wstawać, Więcławski obiecał dziś zająć się schodami i ociepleniem, a ja muszę przybić tę odstającą deskę pod daszkiem.
Strasznie mi wstyd, że wczoraj się tak urządziłem...muszę coś zrobić, póki mam wolne ręcę. Mamrot Podlaski poszedł cały, ale mam jeszcze troszeczkę bimbru...naprawdę, niezły smak...


Lucy wróciła akurat wtedy, kiedy naprawiałem daszek...chyba myślała, że coś ze mną nie tak. No przecież pół litra, to malutko...chociaż nie...chyba to było troszkę więcej, wszystko jedno. Powiedziała, że pijani u niej nie pracują. W takim razie mam wolne, choć taki pijany nie jestem. Tylko głowa mnie strasznie boli. I plecy, kiedy spadłem z tej drabiny.

Ech...potknąłem się tylko...


Jeszcze przyszedł tu ten laluś Witebski. Nie no, nic przeciwko niemu nie mam, niech sobie przychodzi, proszę bardzo. Kulturalny niby jest, wykształcony. Nawet ma miłą gębę.
Ale jeśli spróbuje tym razem wykorzystać panią Lucy, to mu tą miłą gębę uszkodzę...

Pod koniec dnia przyszła jeszcze Klaudia, z prośbą o "zamieszkanie". Chyba Wójt ją z domu wyrzucił. Pani Lucy się zgodziła tyle, że zaraz przyjechał Wójt i jeszcze zawołał posterunkowego. Dobrze, że tam byłem. Chyba Wójt kompletnie stracił panowanie nad sobą. Teraz już wiem, że muszę obserwować panią Lucy - jeśli coś jej się tu stanie, nie daruję sobie tego do końca życia.
Jeszcze się mnie pyta, o co tu chodzi. Cóż, pomieszka trochę w naszym kraju, to zrozumie.

Niedziela - wszyscy idą do kościoła, pusto, samotnie dosyć. No nic, jeżeli nie ma nikogo do rozmowy, to może chociaż małe piwko rozjaśni umysł...

[ Dodano: Pon 05 Lis, 2007 21:15 ]
_________________________________________________________________________
Obudził mnie straszny kac. Czasem naprawdę jak tak łeb boli, to na nic się nie ma ochoty. Cóż, ale trzeba. Słyszę szczekanie Hot - Doga. Wstałem, wło.żyłem do kieszeni nalewkę z żurawini i rozprostowałem kości. Z tego, co pamiętam Więcławski obiecał zrobić ocieplenie w tym tygodniu. Terminowy to on nie jest.

Pani Lucy wyszła z rana i wróciła mocno zakatarzona. Tak, słyszałem, że jakaś epidemia jest...Wójt się pochorował, ksiądz, Zwinek...

Widzę, że Więcławski długo tego ocieplenia nie zrobi...szkoda. Akurat by się przydało. Rano taki mróz jest, że nawet w dworku jest zimno, nie mówiąc o mojej komórce. Pani Lucy z pewnością już przeziębiona - może to się w grypę przerodzić. Zaproponowałem jej troszkę nalewki, ale odmówiła...no, ja nie wiem...dlaczego ludzie zawsze patrzą na takie coś złym okiem, przecież mi zawsze pomaga.


Wzięła w końcu wypiła trochę nalewki...chyba jej pomogło...albo...czy ja wiem? W każdym razie wiem, że muszę się nią teraz opiekować.

To też nie jest łatwe. Uważam na wszystko, zaglądam często, sprzątam dworek, karmię psa, a tu nagle okazało się, że ona dostaje gorączki. Wezwałem Wezóła, ale ten oczywiście nie pomógł wiele. Przepisał jakieś głupawe tabletki i poszedł. Ciężka sprawa - zwłaszcza, że Lucy rośnie gorączka. Nawet po tabletkach podskoczyło jej do jakichś 41! I niewiadomo, co zrobić! Chociaż wiem. Zawołałem Babkę. Ta nawet pieniędzy nie chciała. Pokazała mi tylko jakieś zioła i zrobiła coś w rodzaju wywaru. Dała to panience Lucy.

Rzeczywiście, w tej Babce jest coś tajemniczego. Widzi mnie na wylot, choć wcale tego nie chcę. I coś powiedziała, do mnie, ale na pewno tego tu nie zapiszę.

No, jednak wysiłki opłaciły się. Pani Lucy wyzdrowiała. Czasem mogę się do czegoś przydać...bardzo rzadko...

Witebskiego pogotowie zawiozło do Radzynia, ale już wczoraj przywiozło. Od razu poszedł na spacer z Hot - Dogiem i panią Lucy...
...ja z kolei troszkę się napiję tej naleweczki, bo w końcu każdy chce się rozweselić i każdy ma na to inny sposób, a inni nie muszą mu zaglądać do kieliszka, prawda?

mdusia123
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 24
Rejestracja: 18 lut 2014, 23:51
Podziękował(a): 1 raz
Otrzymał(a) podziękowań: 7 razy

19 lut 2014, 18:33

Panienka Lucy już całkiem wyzdrowiała. Właściwie wszyscy już wyzdrowieli, włącznie z wójtem, niestety. To nie tak, że mam coś do demokratycznie (podobno) wybranej władzy, ale po prostu wiem, że on jeszcze coś wymyśli, aby nam tu w dworku krwi napsuć. No nic, trzeba będzie się mieć na baczności i przy okazji dopilnować Więcławskiego jak będzie zakładał to ogrzewanie, aby przypadkiem znowu coś nie zaczęło straszyć. A teraz muszę już iść, bo Hot-dog strasznie szczeka, chyba jest głodny. O choroba...

Wcześniej wspominałem, że trzeba będzie się przyglądać Więcławskiemu, no nie? Mój błąd, bo to nie przez niego mamy teraz poważne kłopoty, ale przez wójta. Po terenie dworku biega sobie w tej chwili beztrosko 30-40 psów różnej maści i różnych rozmiarów. Pobiegłem między tymi zwierzakami do dworku i zacząłem się dobijać do drzwi. Jest jeszcze wcześnie, ale im wcześniej panienka się dowie co tu się dzieje tym lepiej. Otworzyła mi drzwi i spojrzała na mnie tymi swoimi wielkimi teraz lekko zaspanymi oczkami. Przez chwilę zrobiło mi się miękko w kolanach, ale gdy usłyszałem szczekanie tak na oko trzydziestu psów szybko doszedłem do siebie. Zamiast powiedzieć co się stało, otworzyłem drzwi na tyle szeroko, aby panienka też mogła zobaczyć to co ja. Trzeba przyznać, że jej mina na widok takiej gromadki była bezcenna. Na pytanie co to za psy odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że nie mam pojęcia, ale za to domyślam się kto je tu wpuścił gdy myśmy smacznie spali. Na początku nie chciała mi wierzyć, ale w końcu jakoś ją przekonałem, że tylko jeden człowiek w tej wsi mógł jej wywinąć taki numer, bo tylko jeden ma niby powód, a jest to oczywiście wójt. Na kolejne pytanie: co zrobić z psami odpowiedziałem, że mam pomysł, ale będzie można zacząć działać dopiero w nocy. Panienka Lucy, chyba zmęczona tym ujadaniem zgodziła się na wszystko, nawet nie pytając co ja takiego knuję. I bardzo dobrze, bo to co ja planuję nie jest do końca zgodne z prawem. A teraz idę wypić sobie szklaneczkę dla kurażu.

Szklaneczka pomogła. Zrobiłem co miałem, a przy okazji dokuczyłem wójtowi. Tylko teraz mnie okropnie głowa boli, ale to chyba od ujadania tych kundli, bo wczoraj wypiłem tylko jedną szklaneczkę. No dobra, może dwie. Tak czy inaczej pies znów jest u nas tylko jeden i oby tak już zostało na zawsze.

C.D.N.

Awatar użytkownika
pablo
Osobowość forum
Osobowość forum
Posty: 2261
Rejestracja: 20 maja 2009, 16:43
Lokalizacja: Lublin
Podziękował(a): 491 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 541 razy

19 lut 2014, 20:03

Gratulacje, świetnie się czyta :good:
Akurat ja za Kusym za bardzo nie przepadam, więc na razie nie włączę się do pisania. Ale zawsze z chęcią poczytam. Zresztą napisałem przez ostatni miesiąc bardzo dużo opowiadań. :)
mdusia123 pisze: Na forum trafiłam przypadkiem, szukając opowiadań z bohaterami serialu).
Dzięki moim opowiadaniom trafiłaś na forum? ;)

mdusia123
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 24
Rejestracja: 18 lut 2014, 23:51
Podziękował(a): 1 raz
Otrzymał(a) podziękowań: 7 razy

19 lut 2014, 20:22

Możliwe, że dzięki twoim opowiadaniom :) .
Czyli, że mam kontynuować?
Aha i jeszcze 1 pytanko. W tamtym wątku pisało, że gdzieś tutaj jest też "Pamiętnik Lucy". To prawda? A jeśli tak to gdzie on jest?

Awatar użytkownika
pablo
Osobowość forum
Osobowość forum
Posty: 2261
Rejestracja: 20 maja 2009, 16:43
Lokalizacja: Lublin
Podziękował(a): 491 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 541 razy

19 lut 2014, 20:37

mdusia123 pisze: Czyli, że mam kontynuować?
Aha i jeszcze 1 pytanko. W tamtym wątku pisało, że gdzieś tutaj jest też "Pamiętnik Lucy". To prawda? A jeśli tak to gdzie on jest?
Kontynuuj jak masz ochotę :) Mi nic nie wiadomo o pamiętniku Lucy.

mdusia123
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 24
Rejestracja: 18 lut 2014, 23:51
Podziękował(a): 1 raz
Otrzymał(a) podziękowań: 7 razy

19 lut 2014, 21:26

No, więc od jakichś 2 tygodni mamy święty spokój. Panienka Lucy uczy wiejskie dzieciaki angielskiego, wójt się uspokoił, a ja? Ja od pewnego czasu jakoś nie mam ochoty pić. Ta dziewczyna ma na nas wszystkich bardzo dobry wpływ. Jednak jak to mówią "licho nie śpi", więc ja też nie śpię, bo nie mogę. Ile razy zamykam oczy to widzę Lucy. Chyba, cholera, zaczynam się w niej zakochiwać. Ale ona nigdy się o tym nie dowie, bo ja na nią nie zasługuję i tylko by mnie wyśmiała. Jestem tylko wiejskim pijaczyną, a ona jest śliczna, młoda i zawsze miła dla ludzi. Nawet dla takiej gnidy jak wójt, czy Czerepach. Tak mi się jakoś smutno zrobiło. Napiłbym się, ale wytrzymam. Dla niej. Dla Lucy.

Zdaje się, że znowu mamy kłopoty. Znaczy nie całkiem "my", ale panienka Lucy. Ktoś (czytaj: wójt) rozpuszcza we wsi plotkę, że zaczęła ona hodować kozy. Nie wiedzieć czemu te całkiem miłe przecież zwierzęta nie kojarzą się one zbyt dobrze. W każdym bądź razie oboje teraz odkręcamy to co wójt nagadał. Ale ta sytuacja ma jedną małą zaletę: Hadziukowa postanowiła, że zajmie się hodowlą kóz i w ten sposób zarobi na życie. Klaudia ma jej pomóc napisać podanie o dotację z Unii. Słowo daję, nie wiem w kogo ta dziewczyna się wdała, bo na pewno nie w tatusia. Tyle się dzisiaj wydarzyło, że najchętniej bym się napił. Nie, nie ma mowy. Koniec z tym. Panienka przecież nie może mnie widywać "pod wpływem", bo ona cierpliwa jak anioł jest, ale w końcu mnie z dworku wyrzuci.
C.D.N.
Chyba trochę zbyt romantyczne, ale taki już mam charakter.

-- 19 lutego 2014, o 22:07 --

Skoro moja pisanina się podoba to wymyślam dalej :D.

Niedobrze jest. Bardzo niedobrze. Nie wytrzymałem, napiłem się i...wjechałem w drzewo. Na szczęście tylko na rowerze (lepiej żebym nie prowadził auta w tym stanie, zresztą i tak nie mam auta). Panienka bardzo się zdenerwowała i powiedziała, że oduczy mnie picia. Życzę powodzenia, bo nie raz próbowałem wytrzeźwieć, w tym raz dla niej. I co? Po dwóch tygodniach nie wytrzymałem. Potem jednak zrobiłem coś jeszcze gorszego niż upicie się. Wsiadłem na ten nieszczęsny rower no i masz. Lucy postanowiła też zająć się edukacją na temat antykoncepcji w Wilkowyjach. To też nie jest zbyt dobry pomysł. Nasza dziura to nie Nowy Jork, ani nawet nie Warszawa. Ale jak się dziewczyna uparła to nie szło przegadać. Może to i dobrze. Może dzięki temu coś się we wsi zmieni na lepsze. Gorzej jeśli ta jej inicjatywa nie wyjdzie. No nic, i tak ją wesprę, mimo, że jest na mnie wściekła za ten wypadek. I postaram się jeszcze raz zerwać z "Mamrotem". Dla takiej kobiety zrobiłbym absolutnie wszystko, nie wyłączając samobójstwa, gdyby mnie o taki dowód oddania i miłości poprosiła. Co prawda znowu bym się napił, ale nie ma mowy. Od dzisiaj jestem trzeźwy jak niemowlę. I tym razem wytrzymam.
C.D.N.

Nie mogłam się doczekać, więc napisałam coś takiego.

Awatar użytkownika
pablo
Osobowość forum
Osobowość forum
Posty: 2261
Rejestracja: 20 maja 2009, 16:43
Lokalizacja: Lublin
Podziękował(a): 491 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 541 razy

20 lut 2014, 13:07

mdusia123 pisze: Skoro moja pisanina się podoba to wymyślam dalej :D.
Pisz, pisz jak masz ochotę :)

ODPOWIEDZ