pamiętnik Kusego

To odpowiednie miejsce na wszelkie przejawy ranczerskiej twórczości związanej z serialem.
Regulamin forum
Gromadzimy tu twórczość fanów serialu "Ranczo" rozrzuconą dotychczas po wielu działach.
mdusia123
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 24
Rejestracja: 18 lut 2014, 23:51
Podziękował(a): 1 raz
Otrzymał(a) podziękowań: 7 razy

20 lut 2014, 13:37

Wstałem rano, bez kaca i w dobrym jak na mnie humorze. Po śniadaniu wybrałem się z Hot-dogiem na spacer. Do końca życia sobie tego spaceru nie wybaczę. Chciałem, żeby Lucy poszła z nami, ale ona nie miała ochoty. No i poszedłem, a ona została sama w domu. Kiedy wróciłem do domu ani jej, ani samochodu nie było. Z początku myślałem, że pojechała do Radzynia, rano coś o tym wspominała. Ale po południu miała już wrócić. Chciałem się wyprowadzić, bo już wystarczająco dużo krwi jej napsułem. Ja tam sobie bym sam jakoś poradził, zresztą nie wyprowadził bym się zbyt daleko, żeby się widoku jej ślicznej twarzyczki do końca nie pozbawiać. Po drodze wstąpiłem jeszcze do baru na jedno piwko. Z jednego zrobiły się dwa i szklanka wódki. Silnej woli to ja nie mam zbyt silnej, no, ale co zrobić? Kiedy w końcu wróciłem do dworku z psem (właściwie to on ze mną) zauważyłem, że Lucy jeszcze nie ma. Zdziwiłem się, bo jeśli nawet w Radzyniu trochę by jej zeszło to powinna już dawno wrócić. Jednak zdenerwowałem się dopiero wtedy gdy nie wróciła na noc do domu. A ona nie jest taka, że jak zapozna jakiegoś faceta to zaraz wchodzi mu do łóżka. Na policję jednak pójść nie mogłem, bo by mnie wyśmiali, zresztą ona jest przecież pełnoletnia. Pobiegłem do Witebskiego, bo w końcu facet jest ode mnie mądrzejszy i może będzie wiedział o co tu, do diabła, chodzi? Niestety nie wiedział, u niego też naszej zguby nie ma. Nawet chyba sobie pomyślał, że ja coś niemoralnego sugeruję. I chyba troszeczkę się na mnie obraził. Ale po kilku godzinach zadzwonił. Ktoś mu przez okno wrzucił wiadomość, że ma Lucy i, że to jest porwanie. Po tym telefonie pobiegłem do naszego miejscowego lekarza Wezóła z prośbą, aby mnie zaszył. Ten też jest dobry swoją drogą. Jak już od niego wychodziłem zaszyty poczułem się bardziej chory niż kiedykolwiek wcześniej. Ale moje modlitwy zostały wysłuchane i kilka godzin później Lucy się znalazła. A ja poleciałem prosto do baru. Nie, nie na piwo. Musiałem się po prostu z kimś policzyć. Nie dość, że wyszedłem z tego bez szwanku to jeszcze policjant uwierzył mnie, bo byłem trzeźwy jak niemowlę. To był mimo wszystko bardzo udany dzień.
C.D.N.

-- 20 lutego 2014, o 22:17 --

Wiecie, co? Ja chyba zacznę wierzyć w duchy. I to wcale nie dlatego, że w dworku znów straszy, ani nie jest to delirka (przecież ja już nie piję). A chodzi o to, że u Solejuków nagle przedmioty zaczęły...latać. Tak wiem, to bez sensu, ale ja naprawdę nie bredzę. Wezwano nawet księdza, ale też nie pomogło. Dopiero po jakimś czasie okazało się, że to najstarszy syn ma jakieś nadprzyrodzone zdolności. Ale na to Lucy już udało się znaleźć sposób, mianowicie, wysłano chłopaka do szkoły, do miasta. Wójt i ksiądz pomogli finansowo (chociaż raz zgodnie współpracowali) i załatwili mu jakieś stypendium, za które może się dalej uczyć. I w ten oto sposób Lucy zrobiła kolejną dobrą rzecz dla naszej dziury. A właśnie skoro już o niej mowa to oficjalnie się przyznaję: jestem w niej zakochany na zabój. Wiem, że nie mam u niej szans, że jestem wrakiem i śmieciem, no ale co ja poradzę, że ona jest taka śliczna, mądra i dobra? No co? Jej się nie da nie kochać, albo chociaż nie lubić czy nie szanować. Trzeba jej znaleźć jakiegoś fajnego faceta, bo szkoda żeby taka dziewczyna była sama, bo w końcu z braku kogoś lepszego zwiąże się ze mną. A to naprawdę nie jest dobry pomysł. Ja wiem, że ona mnie lubi, że uważa mnie za mądrego i wartościowego faceta, ale ja wiem, że to nieprawda i im prędzej ona to zrozumie tym lepiej. Ale teraz muszę iść i wyprowadzić Hot-doga na spacer.
C.D.N.
Wiem, że chyba trochę pofantazjowalam, ale nie mogłam się powstrzymać przed tymi wstawkami o Lucy, bo on był w niej naprawdę zakochany, a ja jestem bardzo romantyczna :) .

Awatar użytkownika
natalia1989
Wyróżniający się
Wyróżniający się
Posty: 201
Rejestracja: 14 lip 2013, 20:38
Podziękował(a): 174 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 31 razy

20 lut 2014, 23:44

Fajnie, że temat odżył. Kusy od romantycznej strony, chociaż faktycznie trochę do niego nie pasuje takie "wzdychanie" do Lucy. Ogólnie zapowiada się ciekawie, dobra robota :)

mdusia123
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 24
Rejestracja: 18 lut 2014, 23:51
Podziękował(a): 1 raz
Otrzymał(a) podziękowań: 7 razy

21 lut 2014, 12:49

Tak, właśnie nie chciałam, aby to wyszło takie słodkie, ale on się w niej zakochał jeśli nie od razu to na pewno bardzo szybko, zresztą już pod koniec 1 serii oni się całowali, a to o czymś świadczy.

Awatar użytkownika
natalia1989
Wyróżniający się
Wyróżniający się
Posty: 201
Rejestracja: 14 lip 2013, 20:38
Podziękował(a): 174 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 31 razy

21 lut 2014, 22:54

Pewnie, że się zakochał. Idealnie widać to w odcinku "Porwanie" ;)

mdusia123
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 24
Rejestracja: 18 lut 2014, 23:51
Podziękował(a): 1 raz
Otrzymał(a) podziękowań: 7 razy

21 lut 2014, 23:00

I ja właśnie chcę go pokazać od tej romantycznej strony. W końcu jakby nie był w niej zakochany do tego stopnia to by nigdy nie rzucił butelki. Zresztą on jest artystą, więc musi być wrażliwy i romantyczny :D . A co do odcinka "Porwanie": uwielbiam go!

Awatar użytkownika
natalia1989
Wyróżniający się
Wyróżniający się
Posty: 201
Rejestracja: 14 lip 2013, 20:38
Podziękował(a): 174 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 31 razy

21 lut 2014, 23:06

W zasadzie może trochę romantyzmu mu nie zaszkodzi, a niech ma :P Ciekawe co szykujesz dalej ;)

mdusia123
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 24
Rejestracja: 18 lut 2014, 23:51
Podziękował(a): 1 raz
Otrzymał(a) podziękowań: 7 razy

21 lut 2014, 23:15

A może mi pomożesz? Smutno tak samemu ciągnąć jakiś temat.
Myślałam też nad założeniem wątku "Pamiętnik Lucy", bo jednak takiego tu nie ma, ale nie wiem jak to napisać, żeby na początku było dużo angielskich wtrąceń czy przekręconych polskich wyrazów, a całkiem po polsku to nie może być, bo Lucy z 1 serii kiepsko znała nasz język. We 2 byłoby nam chyba łatwiej.
To jak? Mogę na ciebie liczyć w kwestii rozruszania tego tematu i stworzenia nowego :) ?

-- 22 lutego 2014, o 20:06 --

A oto ostatni odcinek 1 serii oczami Kusego.
Dzisiaj zachowałem się jak ostatni tchórz. A zaczęło się tak niewinnie. Zbliżały się kolejne wybory i jak zwykle wiadomo było kto je wygra. Ale ksiądz, Lucy, Czerepach i ja wpadliśmy na pomysł, aby startowała jeszcze 1 osoba jako kontrkandydat. Padło na Lucy, no bo na kogo innego? Ona jest z nas wszystkich najbardziej rozgarnięta i najbardziej jej zależy, aby w tej dziurze coś się zmieniło. Ułożyliśmy sobie fikcyjny plan, a Czerepach poleciał z nim do gminy. Na wójta na szczęście chyba takie zagrożenie trochę podziałało, bo złożył przysięgę w kościele, że dotrzyma to czego nam naobiecywał. A Lucy, już z czystym sumieniem, mogła się wycofać, bo od początku nie była zachwycona pomysłem swojego kandydowania. W każdym bądź razie usiedliśmy wieczorem, już po wyborach, przy kieliszku wina (tylko Lucy) i rozmawiamy. I wtedy zaczął się problem: w pewnej chwili powiedziała mi, że ja jestem idiotą tylko w jednej sprawie i...zaczęła mnie całować. W pierwszej chwili byłem wniebowzięty, bo wiadomo, Lucy jest naprawdę śliczna, ale po chwili przyszło otrzeźwienie. Na szczęście w tej chwili usłyszeliśmy wrzask Czerepacha. Wylatujemy na dwór i... . Powiem tak, ja mało nie umarłem ze śmiechu. Wójt ganiał Czerepacha z siekierą po naszym trawniku. Kiedy zamknęliśmy drzwi ja uciekłem do swojego pokoju i teraz leżę w łóżku i myślę. Nie chcę skrzywdzić Lucy. Wiem, że ona coś do mnie czuje. Wiem, że ja ją kocham. Ale wiem też, że jestem po prostu śmieciem. Wiejskim pijaczyną. W każdej chwili mogę wrócić do picia. A Lucy nie zasługuje na faceta, który wraca do domu pod wpływem i wyżywa się na niej. Niby po alkoholu nie jestem agresywny, ale kto wie jak to będzie kiedyś. Zresztą boję się też o siebie. Co będzie jak ona będąc ze mną pozna kogoś lepszego i mnie porzuci? Albo jeśli nagle umrze jak moja pierwsza żona? A może właśnie nie? Może byłoby nam ze sobą wspaniale? Cholera, co ja mam zrobić? Nie chcę zranić ani jej, ani siebie, ale boję się ryzyka i porzucenia. Co robić? Co ja mam zrobić?
I jak wam się podoba?

Awatar użytkownika
natalia1989
Wyróżniający się
Wyróżniający się
Posty: 201
Rejestracja: 14 lip 2013, 20:38
Podziękował(a): 174 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 31 razy

22 lut 2014, 22:22

Chętnie się dołączę, tylko potrzeba trochę czasu, żeby coś fajnego stworzyć, a ja teraz jestem strasznie zagoniona. I z talentem do pisania też u mnie średnio :P Lepiej mi wychodzi czytanie 8-) ale pomysł z pamiętnikiem Lucy trafiony. Może by się więcej ranczersów przyłączyło. Podejrzewam, że Lucy ma więcej fanów niż Kusy :) A co do angielskich wtrąceń to łatwiej będzie chyba pisać normalnie i na końcu coś tam poprzekręcać. Chociaż sama nie wiem. Może już doświadczeni pisaniem opowiadań ranczersi coś doradzą ;)
Postaram się mimo przeciwności coś pomóc w obu wątkach :)

mdusia123
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 24
Rejestracja: 18 lut 2014, 23:51
Podziękował(a): 1 raz
Otrzymał(a) podziękowań: 7 razy

22 lut 2014, 22:43

Ja też dopóki nie zaczęłam pisać to myślałam, że nie umiem. Najtrudniej jest zacząć, ale kiedy wieczorami jesteś w domu możesz 1 rozdział dopisać. A tak właściwie co masz na myśli, żeby pisać "Pamiętnik Lucy" normalnie i na końcu coś poprzekręcać, bo nie wiem czy dobrze rozumiem co masz na myśli :) .

Awatar użytkownika
natalia1989
Wyróżniający się
Wyróżniający się
Posty: 201
Rejestracja: 14 lip 2013, 20:38
Podziękował(a): 174 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 31 razy

23 lut 2014, 21:55

Chodziło mi o to, żeby przy pisaniu nie skupiać się na angielskich zwrotach czy przekręceniach, tylko pisać po polsku. A dopiero jak już tekst będzie skończony to niektóre wyrazy zastąpić angielskimi albo źle je odmienić. Postaram się coś napisać, ale nie obiecuję, bo z czasem u mnie naprawdę krucho :(

mdusia123
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 24
Rejestracja: 18 lut 2014, 23:51
Podziękował(a): 1 raz
Otrzymał(a) podziękowań: 7 razy

23 lut 2014, 22:16

Właśnie tak zrobiłam, ale ja od razu źle odmieniałam. Zresztą sama przeczytaj. Twoja pomoc (i nie tylko twoja) bardzo by się przydała.

-- 23 lutego 2014, o 22:43 --

Seria 2:

Niedobrze. Bardzo niedobrze. Po tym co prawie wydarzyło się ostatnio postanowiłem uciec do swojej starej kanciapy. Lucy się to oczywiście nie spodobało. Wiecie co? Myślałem, że ona jest jednak rozsądniejsza. Ja naprawdę nie jestem dobrym facetem dla takiej dziewczyny jak ona. Jestem nikim. Zwykłym śmieciem. Wiejskim pijaczyną. Tak wiem, że już to mówiłem, ale naprawdę szczytem moich wymagań powinna być Violettka, a nie Lucy. Ale teraz złożyłem Lucy obietnicę, że znowu zacznę malować. W sumie co mi szkodzi? A wracając do Violettki to przez nią pokłóciłem się z Lucy. Wygadała się, że kiedyś miałem wiele dziewczyn. A teraz Lucy jest smutna, bo chyba myśli, że to z nią jest coś nie tak. Mnie natomiast cały czas mówi, że jestem wartościowym facetem. Tak, jasne, ja wartościowy. Jestem pijakiem, artystą i wiejskim kuternogą. Czy może być gorsza mieszanka cech w jednym człowieku? Niby jestem wykształcony, ale jak widać teraz mogę sobie to wykształcenie w buty wsadzić. Ech, szkoda gadać.

I co myślicie?

-- 24 lutego 2014, o 18:47 --

Malowanie idzie mi jak po maśle. Na razie nie mogę nic powiedzieć, bo nie skończyłem jeszcze malować. Powiem tylko tyle, że maluję abstrakcje. Mam już zamówienia od wójta, księdza i przyjaciela Lucy z Ameryki. Ale o dziwo Lucy nie rozumie mojej sztuki. No nic jakoś to przeżyję. Nie każdy artysta był zrozumiany za życia. A Lucy ostatnio zapytała mnie czy nie wygląda jak chłopak. Pierwszą moją myślą było: CZY CIEBIE DO RESZTY POGIĘŁO? Oczywiście nie powiedziałem tego na głos. Zamiast tego odpowiedziałem, że ja się na tym nie znam i uciekłem, bo jeszcze by mi się wymknęło klasyczne: KOCHAM CIĘ!, albo CZY ZOSTANIESZ MOJĄ ŻONĄ! A teraz tak siedzę i myślę. Lucy jest najładniejszą kobietą jaką w życiu widziałem. Skąd ona wytrzasnęła pomysł, że wygląda jak chłopak? Chyba, że ktoś jej coś nagadał. U nas na wsi kanony urody są nieco inne niż na świecie. Chuda kobieta jest uważana, albo za chorą, albo za nerwową. Ale dla mnie ona jest ideałem kobiety. Szkoda, że nie mogę jej tego powiedzieć. Ech, ciężko jest żyć z taką piękną kobietą pod jednym dachem. No nic, idę sobie trochę pomalować.

ODPOWIEDZ