Pomysły na 5 serię

To odpowiednie miejsce na wszelkie przejawy ranczerskiej twórczości związanej z serialem.
Regulamin forum
Gromadzimy tu twórczość fanów serialu "Ranczo" rozrzuconą dotychczas po wielu działach.
Awatar użytkownika
Irenka
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 603
Rejestracja: 08 paź 2007, 22:28
Lokalizacja: Wielkopolska
Podziękował(a): 36 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 35 razy
Kontakt:

29 gru 2008, 12:24

Hej, chciałabym wybudzić naszych Ranczersów ze snu zimowego i dlatego proponuję nowy temat. Myślę, że nie czas na zastanawianie się czy 5 seria Rancza powstanie czy nie. Zdajmy się na los i poczekajmy co będzie. Ale nie musimy siedzieć zupełnie bezczynnie. Proponuję, żeby każdy, kto ma ochotę, napisał (w formie scenek lub streszczenia) swoje propozycje na piątą serię. Być może zmobilizuje to twórców do jakiegoś działania. A jeżeli nie – to na pewno wszyscy na forum będą mieli frajdę. Trzeba tylko trochę uruchomić fantazję i do dzieła!
Zdaję sobie sprawę, że trudno jest pisać o 5 serii nie wiedząc czym się zakończy 4, ale od tego właśnie jest fantazja. Być może Kusy zrobi karierę jako malarz? A może Pietrek z Jolą będą mieli bliźnięta? Do wójtowej mogłaby przyjechać jakaś przyjaciółka z młodości i namówić ją do zagranicznych wojaży ku oburzeniu wójta na przykład. Wówczas pani Lodzia mogłaby się „bardziej” swoim pracodawcą „zaopiekować”. Również Witebski mógłby znaleźć wreszcie kogoś (w końcu „niebrzydki chłopak jest”).
Może stworzymy wspólnie coś, co spodoba się również ekipie naszego „Rancza”? :D
"Z niczym nie należy przesadzać" - Kusy
Zapraszam: www.haniaj.blogspot.com

Awatar użytkownika
kylo69
Moderator
Moderator
Posty: 886
Rejestracja: 01 sie 2007, 21:34
Lokalizacja: Lublin
Podziękował(a): 148 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 97 razy
Kontakt:

29 gru 2008, 14:46

Ciężko napisać jakąś scenę ale 5 seria mogłaby się zacząć kilka lat po zakończeniu 4 sezonu ;)
"Na miłość nigdy nie jest za późno, za to na samotność zawsze jest za wcześnie" - Kusy

Awatar użytkownika
Irenka
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 603
Rejestracja: 08 paź 2007, 22:28
Lokalizacja: Wielkopolska
Podziękował(a): 36 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 35 razy
Kontakt:

30 gru 2008, 15:19

Ja nawet mam pomysł. Co powiecie na to?:

Słoneczny dzień w Wilkowyjach. Pod sklepem siedzą Stach Japycz, Solejuk i Hadziuk. Dumnym krokiem, pchając przed sobą podwójną spacerówkę, nadchodzi Pietrek. W wózku siedzi dwóch chłopców podobnych do siebie jak dwie krople wody. Co chwilę się trącają lub biją po głowach.
Hadziuk: Patrzcie go, jaki dumny.
Solejuk: Co ty Pietrek w babę się zmieniasz? Kto widział, żeby chłop z wózkiem jeździł?
Pietrek: Ty Solejuk, to w średniowieczu powinieneś żyć. Nie wiesz, że teraz równouprawnienie mamy?
Solejuk: (szyderczo) To tylko czekać jak w sukience zaczniesz chodzić.
Japycz: Solejuk głupot nie gadaj. Świat się zmienia i trzeba się z tym pogodzić. (do Pietrka) A który to mój imiennik? Bo ich nie rozróżniam jakoś.
Pietrek: (pokazując na jednego z chłopców) Ten to Stasiu, a ten Jasiu. Na pamiątkę brata pańskiego.
Chłopcy zaczynają się bić o butelkę z soczkiem i wyrywają ją sobie nawzajem z rąk.
Pietrek: Uspokójcie się
Japycz: Zobaczcie jakie to mądre.
Hadziuk: A czemu?
Japycz: Małe to to jeszcze, a już wie, że w życiu mężczyzny butelka to ważna rzecz.
Hadziuk: No.
Pietrek: W genach to mają.
Solejuk: A ty Pietrek nie napijesz się?
Pietrek: Nie mogie. Dopiero by mi Jola dała. Zresztą nie chce żeby o mnie w gazetach później pisali.
Solejuk: Jak pisali? My tu ciągle pijemy i nie piszą.
Pietrek: Ale to co innego. Mamy umowe z Jolą, że jak z dziećmi jestem to nie piję. Niechby sobie który co zrobił to by w gazecie napisali. Zawsze jak się co stanie to piszą ile promili rodzice mieli.
Hadziuk: Ano tak.
Siedzą chwile wszyscy na ławce. Pietrek zazdrośnie zerka na kolegów pociągających z butelki. Po chwili nagle wstaje i pcha wózek w stronę domu.
Japycz: A co ci się stało Pietrek?
Pietrek: Nic nic. Tylko dzieci już do domu odwiozę i zara do was przylece. :-D
"Z niczym nie należy przesadzać" - Kusy
Zapraszam: www.haniaj.blogspot.com

Awatar użytkownika
admin
Użytkownik
Użytkownik
Posty: 1148
Rejestracja: 15 gru 2006, 17:42
Lokalizacja: M@zowsze
Podziękował(a): 371 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 714 razy
Kontakt:

30 gru 2008, 21:21

Chociaż do talentu scenkotwórczego Irenki bardzo mi daleko, to na poczekaniu przyszły mi do głowy takie oto pomysły:

Solejuk, Hadziuk, Stach Japycz i Pietrek zostają wybrani do Rady Gminy Wilkowyje. Tworzą silne (głównie za sprawą Solejuka) lobby, a pierwszą uchwałą jaką przeforsują będzie obowiązkowa dostawa Mamrota na każdą sesję Rady Gminy ("żeby rozum rozjaśnić").

Kariera polityczna wójta nabiera rozpędu. W wyborach parlamentarnych dostaje się do Sejmu RP i otwiera w Wilkowyjach swoje biuro poselskie. Szybko okazuje się jednak, że Kozioł niezbyt dobrze radzi sobie w nowej roli. Sytuację komplikuje dodatkowo jego skłonność do mocniejszych trunków i porywczy charakter.

Klaudia, po ukończeniu studiów, otwiera poradnię psychologiczną przy ośrodku zdrowia doktora Wezóła. Jakie będą konsekwencje porad udzielanych przez niedoświadczoną terapeutkę łatwo sobie wyobrazić.
Forum Ranczersów

Awatar użytkownika
Bogna23
Moderator
Moderator
Posty: 715
Rejestracja: 22 gru 2006, 20:17
Lokalizacja: Podkarpacie
Podziękował(a): 71 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 146 razy
Kontakt:

02 sty 2009, 14:07

Mnie też przyszedł do głowy pewien pomysł - nie wiem czy realny - trzeba by pierwszą serię jeszcze raz zobaczyć - bo jakoś nie pamiętam czy było coś na temat rodziców Lusy!? Gdyby tak bowiem do Wilkowyj przyjechała matka Lusi - kobieta jeszcze ciągle elegancka, wręcz efektowna, energiczna i oczywiście Kusy jako nowy zięć nie bardzo by jej przypadł do gustu, co mogło by prowadzić do wielu ciekawych scen ;)
A w Wilkowyjach Jej pojawienie mogło by wywołać spory zachwyt i poruszenie w męskiej części mieszkańców i oczywiście sporą zazdrość czy wręcz wrogość w żeńskiej części Wilkowyj! :)

Awatar użytkownika
Kasia084
Zaawansowany komentator
Zaawansowany komentator
Posty: 127
Rejestracja: 12 mar 2008, 20:54
Lokalizacja: Rogi
Kontakt:

02 sty 2009, 14:19

Bogna, świetny pomysł, nie wiem dlaczego ale już jakbym widziała jak Kusy naradza się z Lucy co powinien robić żeby go teściowa zaakceptowała.
"Z Gór wracałem, gdy Ty odszedłeś w góry niebieskie,
I zabrał Cię wóz z widokiem na Bieszczady..."

" Cholera!, całego psa mi zabrudził!"- Lucy
"Z miłości porzucił mnie... to kretyn..."- Lucy

Awatar użytkownika
Irenka
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 603
Rejestracja: 08 paź 2007, 22:28
Lokalizacja: Wielkopolska
Podziękował(a): 36 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 35 razy
Kontakt:

03 sty 2009, 16:14

Przyszło mi coś właśnie do głowy. Szkoda, że dopiero po świętach, ale lepiej późno niż wcale. Mam nadzieję, że Bogna się nie obrazi za wykorzystanie jej pomysłu:

Scena 1
W knajpie „U Japycza” spotkali się Stach Japycz, Hadziuk, Solejuk i Pietrek. Restauracja jest udekorowana świątecznie. W tle – przy barze – w świetle migających lampek , stoi policjant Stasiek cicho rozmawiając z Wioletką. Na stoliku, przy którym siedzi nasza czwórca – coś bardzo dziwnego – stoją cztery filiżanki z kawą.
Solejuk: Właściwie, chłopaki, to ja nie wiem czy my zmądrzeli, czy całkiem zgłupieli na starość.
Pietrek: A czemu?
Solejuk: Żeby tak siedzieć przy stole i nawet flaszki nie rozpić?
Cała czwórka przez chwilę się zastanawia.
Japycz: Ja myślę, że wikary, chociaż młody jeszcze, to w tym akurat rację ma.
Hadziuk: Właściwie to co nam szkodzi ten jeden dzień w roku na trzeźwo wytrzymać.
Japycz: No właśnie. A pomyślcie sobie jak się w domu zdziwią.
Solejuk: Ja to w zeszłym roku tak zapiłem, że całą Wigilię przespałem. Jak się obudziłem to nikogo w chałupie nie było bo na Pasterkę poszli.
Pietrek: Ja zawsze sam siedziałem w Wigilię. Nawet nie wiecie jak się cieszę, że mnie Jola zaprosiła. Ale zestrachany jestem jak diabli.
Hadziuk: A czemu?
Pietrek: No bo rodziców Joli mam poznać dzisiaj.
Hadziuk: To masz przesrane – teściowie to ciężki gatunek człowieka. Od święta to jeszcze ujdą, ale na co dzień to nie daj Boże. Wiem co mówię.
Japycz: Nie strasz chłopaka bo się całkiem do żeniaczki zniechęci.
Pietrek: E tam! Już mnie nic nie zniechęci.
Japycz: Ja to dzisiaj Wigilię będę miał na Plebani, to mi nie wypada napitym być. Zresztą Michałowa by mi żyć nie dała jakbym Mamrotem chuchnął.
Solejuk: Dobra chłopy. To zbierajmy się i lećmy do chałup.
Pietrek: Ale pamiętacie – pojutrze o czwartej idziemy kolędować.
Hadziuk: No pewnie. Kto by w chałupie trzy dni wytrzymał. Cos nam się na święta też należy.

Scena 2
W dworku atmosfera świąteczna unosi się już w powietrzu. Za oknami sypie śnieg. W kuchni Lucy piecze piernik, którego zapach rozchodzi się do każdego miejsca w domu. Tymczasem w salonie wokół wielkiej choinki, kręci się, niezbyt jeszcze poradnie, mała Dorotka (skoro już wiemy, że to Dorotka to niech tak będzie). Razem z tatą stroją drzewko. W kominku trzaska ogień.

Scena 3
Zmierzch. Sypie śnieg. Na przystanek w Wilkowyjach wjeżdża ostatni PKS tego dnia. Wysiada z niego tylko jedna pasażerka – kobieta z walizką na kółkach. Rozgląda się. Widzi oświetlony lampkami sklep i kilka okolicznych domów ze światłem choinek w oknach. Przez gęsto sypiący śnieg widać światło w witrażowych oknach kościoła. Kobieta chwyta rączkę walizki i rusza przed siebie.

Scenka 4
W dworku Lucy z Kusym siedzą już przy wigilijnym stole. Salon pięknie udekorowany – w końcu nie na darmo pan domu jest plastykiem.. Mała Dorotka siedzi w wysokim krzesełku. Za oknem sypie śnieg.
Kusy: Nie jest ci smutno, że tak sami siedzimy?
Lucy: Nie. Jestem szczęśliwa bo mam przy sobie najbardziej kochanych ludzi. A jutro będzie dużo gości. Brakuje mi tylko mojej mamy. Nie widziałam jej od kilku lat. Wiesz, ona jest taka bardziej amerykańska. Tam rodzina się tak często nie spotyka jak w Polsce. A odkąd wyjechała ze swoim drugim mężem na Florydę to tak trochę o mnie zapomniała. Ona bardzo lubiła Louis i chyba mi nie wybaczyła, że się rozwiodłam.
Kusy: No tak. A ja jestem chyba dzisiaj najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Jak sobie przypomnę te wszystkie samotne Wigilie.... Mam wrażenie, że nasza trójka to już tłum.
Lucy: To przygotuj się, że za rok będzie nas czworo...
Kusy patrzy na żonę jednocześnie zdziwiony, szczęśliwy i nieco skołowany.
Kusy: Czy ja mam omamy słuchowe, czy powiedziałaś właśnie, że...?
Lucy kiwa tylko głową.
Nagle ktoś puka cicho do drzwi. Lucy wstaje i idzie pierwsza. Kusy bierze Dorotkę na ręce i podąża za nią. Otwierają drzwi przez które natychmiast wpadają wielkie płaty śniegu. W progu stoi kobieta z autobusu.
Lucy: Mama?!
"Z niczym nie należy przesadzać" - Kusy
Zapraszam: www.haniaj.blogspot.com

Awatar użytkownika
c3po
Super User
Super User
Posty: 380
Rejestracja: 24 sie 2007, 15:48
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Otrzymał(a) podziękowań: 1 raz
Kontakt:

03 sty 2009, 19:57

Moja pierwsza wymyślona scenka, bądźcie wyrozumiali dla młokosa, który nie zna się za bardzo na pisaniu. :-)

Scena również świąteczna, ale tym razem gościmy w domu wójta.

W domu wójta wigilia miała się dopiero zacząć. Wójt ucieszony usadawia się na swoim miejscu przy stole czekając na kolacje.

Wójt: Halina długo jeszcze? Głodny jestem!
Halina: Ty zamiast siedzieć, mógłbyś pomóc nakrywać do stołu.
/Wójt ciężko westchnął i wstał. W tym momencie do pokoju wchodzi wójtowa z pierwszymi daniami. Wójt spojrzał przerażonym wzrokiem
Wójt: Co to?
Halina: Ryba.
Wójt: Na pewno?
Halina: Przecież wiem co przygotowałam! Jeszcze będą pierogi ravioli, suszi i saszimi...
Wójt: Co ty znów nawymyślała... Żeby człowiek nawet w święta nie mógł zjeść czegoś normalnego...
/Do domu wchodzi Klaudia ubrana na czerwono z białymi dodatkami
Klaudia: Chce wam kogoś przedstawić...
Wójt: A ty co? Za Mikołaja teraz przebrałaś się?
/Do pokoju wchodzi mężczyzna przebrany za św. Mikołaja.
Mikołaj: HOŁ HOŁ HOŁ!
Klaudia: To mój nowy chłopak, Cyprian.
/Chłopak osuwa sztuczną brodę i podaje rękę wójtowi
Cyprian: Miło mi pana poznać.
Klaudia: Cyprian studiuje japonistykę.
Wójt: Dobrze, że przyszedł! Może wytłumaczy pan mojej żonie, że to nie Japonia i tu nie je się japońskich potraw na święta!
Halina: Jak nie pasuje, droga wolna! Tylko ciekawe kto cię teraz przygarnie!?
Cyprian: Ale proszę się nie kłócić, takie suszi to bardzo smaczne jest.
Halina: O!
Klaudia: A tatuś to jadł kiedyś coś zagranicznego?
Wójt: No pewnie! *zastanawia się przez dłuższą chwilę* Pierogi ruskie!
Klaudia: Cyprian choćmy stąd. Nie będziemy siedzieć z człowiekiem, który nigdy nie wyjechał poza teren Wilkowyj.
/Klaudia i Cyprian wychodzą z domu.
Halina: No i widzisz co narobiłeś? Żeby swojej własnej córki nie rozumieć!
/Halina wychodzi do kuchni
Wójt: W tym domu mężczyzna zawsze będzie jak ten obcokrajowiec, nikt go nie zrozumie...
http://www.pajacyk.pl/ Pokaż, że zależy Ci na innych
Może kawy?

Awatar użytkownika
kasia
Ekspert
Ekspert
Posty: 290
Rejestracja: 01 sty 2009, 19:01
Lokalizacja: Włodawa
Podziękował(a): 2 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 2 razy

03 sty 2009, 20:59

<lol2>..Dobre dobre ;)..albo też coś można np. o koncercie joli i pietrka jak zapraszaja wszytskich ludzi..bo to np. z okazji urodzin wojta i ksiedza ;D I jak np. Pietrek leci w pogo xD
To tylko sny szalone sny ;)

Awatar użytkownika
Mat91
Super User
Super User
Posty: 392
Rejestracja: 29 gru 2008, 9:07
Lokalizacja: Kutno
Podziękował(a): 22 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 13 razy

04 sty 2009, 10:18

w 5 serii można by było skupić się dokładniej nad wątkiem bywalców ławeczki opisać ich perypetie biznesowe ;-)

[ Komentarz dodany przez: admin: Nie 04 Sty, 2009 10:23 ]
Z tego, co mi wiadomo perypetie biznesowe bywalców ławeczki będą poruszone już w 4 serii, która ruszy od marca 2009.
Ostatnio zmieniony 06 sty 2009, 21:03 przez Mat91, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
c3po
Super User
Super User
Posty: 380
Rejestracja: 24 sie 2007, 15:48
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Otrzymał(a) podziękowań: 1 raz
Kontakt:

06 sty 2009, 18:10

Nowa scenka niedawno wymyślona.

Krótki wstęp. Nowe piosenki Pietrka i Joli owocują. Grają coraz więcej koncertów w coraz to nowych miejscach.

'Początek wiosny. Na ławeczce siedzą i popijają piwo Pietrek, Solejuk i Hadziuk. Kilka metrów od sklepu parkuje czarny Mercedes, z którego wychodzi elegancko ubrany mężczyzna.

Solejuk: Patrzcie. Pewnie służby tajne do wójta przyjechały.
Hadziuk: No to już chyba koniec kadencji jego.
Pietrek: A czemu niby?
Hadziuk: A kto to wie? Pewnie zabił kogoś, albo rachunków nie płacił...
/Mężczyzna podchodzi do filozofów
Mężczyzna: Witam, nazywam się Krzysztof Krewny. Szukam....
Solejuk: Dom wójta na końcu wioski jest...
Krzysztof: To chyba nieporozumienie. Ja szukam *wyciąga kartkę* Patryka Pietrka.
/Pietrek wstaje wystraszony
Pietrek: Panie ja nikogo nie zabił, a i rachunki płace, to Solejuk prąd na lewo ciągnie!
Solejuk: Idź, bo jak cie! *podnosi rękę*
Krzysztof: Ale ja nie o tym chciałem rozmawiać panowie!
Pietrek: To pan nie ze służb?!
Krzysztof: Nie.
/Pietrek odsapnął ciężko
Pietrek: To o co chodzi?
Krzysztof: Ja przyjechałem do pana w interesach, a dokładnie do pana zespołu. Chciałbym zaproponować tournee...
Solejuk: Jakie znowu tournee?
Hadziuk: Coś jak tournee polonia, albo tournee france, tylko jak to dla zespołu to Pietrek będzie musiał sobie i Jolce tandem skombinować!
/Hadziuk i Solejuk zaczynają głośno się śmiać
Krzysztof: No nie zupełnie. Nie chodzi mi o 'tour de' tylko 'tournee'. Ale z tą Francją to pan trafił, bo w Paryżu także przewidziano koncert.
Pietrek: W Paryżu? To bym musiał z Jolą poradzić sie.
Krzysztof: W takim razie, to moja wizytówka, kiedy pan się zastanowi proszę zadzwonić.
/Mężczyzna idzie do samochodu, którym po chwili odjeżdża
Solejuk: Pietrek, ja w tym tour de duże pieniądze widzę.
Hadziuk: No. Nawet takie, że z 500 Mamrotów byś kupił! Albo i więcej!
Solejuk: To jak ty tera taki bogaty to może postawisz coś kolegom?
/Pietrek wyciąga drobne i idzie do sklepu
Solejuk: No i masz! Trafiło się ślepej kurze ziarno...
Hadziuk: Nie ma co... Normalną pracą to człowiek w tym kraju nie dorobi sie... Chyba że złamania jakiego...
Solejuk: A może i my z nim pojedziemy w to tour de?
Hadziuk: Jako kto niby?
Solejuk: Nie wiem... Może będziemy im koła w rowerach pompować...
/Solejuk i Hadziuk biorą głębszy łyk piwa

Zbierzność nazwisk przypadkowa :)

Jakby ktoś chciał, żebym coś jeszcze wymyślił, proszę napisać jakąś opinie w PW, jako że w temacie jest zakaz niepotrzebnego komentowania ;-)

pozdrawiam :-)
http://www.pajacyk.pl/ Pokaż, że zależy Ci na innych
Może kawy?

Awatar użytkownika
Irenka
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 603
Rejestracja: 08 paź 2007, 22:28
Lokalizacja: Wielkopolska
Podziękował(a): 36 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 35 razy
Kontakt:

04 lut 2009, 13:28

Nie wiem czy wam się spodoba, ale takie coś mi przyszło do głowy:

Na ławce siedzą Solejuk, Hadziuk i Japycz. Widzą jak Pietrek i Kao idą razem przez wieś. Kao prowadzi swoją córeczkę za rękę, a Pietrek – pcha wózek z bliźniakami (Stasiem i Jasiem).

Hadziuk: W tej przepowiedni to dobrze mówili...
Japycz: Jakiej przepowiedni?
Hadziuk: Nie słyszeliście – mówią, że Chińczyki mają opanować świat.
Solejuk: Ee, co tu jeden Chińczyk może? Dookoła przecie same nasze...
Hadziuk: Ty nie widzisz co tu się szykuje?
Japycz: Gdzie?
Hadziuk: No tu, w Wilkowyjach. Już se spacerują jak rodzina jaka.
Solejuk: I co z tego. Pietrek z tym Kao od początku się dogadywali.
Japycz: Hadziuk – nieładnie tak o ludziach. Ja tam za rasizmem nie jestem.
Hadziuk: A skąd wiesz czy on przez tego Kao nie chce se do tej swojej firmy pracowników sporwadzić, a? Podobno tańsi są od naszych...
Japycz: Faktycznie – to dlatego was nie chciał...
Hadziuk: Ale ja tu gorsze jeszcze widzę. Tylko patrzeć jak który z chłopaków Pietrka ożeni się z małą Chinką.
Japycz: Toż to jeszcze dzieciaczki...
Hadziuk: Czas leci szybko i ani się obejrzymy, a za dwadzieścia lat w Wilkowyjach zacznie żółtych dzieci przybywać.
Japycz: Eee, przesada.
Hadziuk: Wspomnicie moje słowa.
Japycz: Wilkowyje to jeszcze nie świat.
Hadziuk: Od czegoś zacząć muszą. Może ten Kao tylko tak na przeszpiegi przysłany? Może oni se kolonię umyślili założyć? Podobno w tych Chinach całych ciasno jest.
Solejuk: Ogłupiałeś?
Japycz: Przecież jak kiedyś kolonie zakładali to po to, żeby miejscowi dla nich harowali. Jaki Polak robiłby za grosze dla Chińczyka? Ty pomyśl Hadziuk.
Hadziuk: Może i racja. Ale ja tam swoje wiem.

Panowie przechylają butelki z Turem.
:-D :-D
"Z niczym nie należy przesadzać" - Kusy
Zapraszam: www.haniaj.blogspot.com

Awatar użytkownika
c3po
Super User
Super User
Posty: 380
Rejestracja: 24 sie 2007, 15:48
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Otrzymał(a) podziękowań: 1 raz
Kontakt:

05 lut 2009, 22:21

Napisałem "coś" na szybkiego w sprawie tematu "Walczymy o 5 serię!". Chciałbym tym postem zmotywować wszystkich Ranczersów do pisania, bo może te scenki pomogą w wygraniu tej 'bitwy' o 5 serię ;-)


Akcja dzieje się na plebanii. Ksiądz spokojnie spożywa smaczny obiad, Michałowa powoli donosi potrawy do stołu.

Ksiądz: Kotleciki Michałowej jak zawsze przepyszne! Niebo w gębie.
Michałowa: A dziękuje, dziękuje. Może sosu dolać?
/Ksiądz lekko nadgryzając kotleta i grzecznie odmawia. Po krótkiej chwili słychać pukanie do drzwi.
Ksiądz: Prosze!
/W drzwiach stoi Pietrek.
Pietrek: Niech będzie pochwalony!
Ksiądz: Na wieki wieków. Co cię sprowadza?
Michałowa: Tylko niech mi w brudnych butach nie wchodzi! Sprzątane było dopiero!
/Patryk lekko przeczyszcza buty, zdejmuje czapke i staje przed księdzem
Pietrek: Ja chrzest chciałbym zamówić.
Ksiądz: To ty Pietrek już swoich synów chrzcić chcesz? A jak się nazywać będą?
Pietrek: Jeden to będzie Jan, a drugi Staszek.
Michałowa: To już trzech Staszków we wsi będzie...
Ksiądz: Michałowo, niech Michałowa nie ingeruje w zdanie pana Pietrka. Przecież to jego dzieci.
Michałowa: Co za dużo to nie zdrowo. Dwóch Staszków pod sklepem siedzieć będzie, a trzeci w karczmie u Wioletki.
Ksiądz: Michałowo!
Pietrek: Może pani Michałowa racje ma... Ale Jola uparła się żeby Staszek było, bo jej dziadek tak na imie miał. Mój dziadek Cyryl miał na imie, ale Janek bardziej nowoczesne je...
Ksiądz: Panie Pietrku, to jest pana i pani Joli sprawa, jak będziecie nazywać swoje dzieci i nikt nie może wam mówić jak macie im dać na imie.
Pietrek: O to dobrze, bo Solejuk mówił, żebym go Michał nazwał.
Ksiądz: A co złego jest w imieniu Michał? To piękne imię, wielu sławnych ludzi się tak nazywa.
Pietrek: No właśnie. Naogląda się chłopak jak z Jolą śpiewamy, później sam będzie chciał spróbować i w telewizji skończy z czerwoną czupryną...
Ksiądz: Tak... To może lepiej ten Stach...
Michałowa przerywa księdzu: Pewnie... Kobieta nigdy zdania nie ma w takich sprawach...
/Michałowa wychodzi do kuchni

Do Michałów nic nie mam, ale tutaj można się domyślać o kogo chodzi :-P
Pozdrawiam
Ostatnio zmieniony 06 lut 2009, 9:39 przez c3po, łącznie zmieniany 1 raz.
http://www.pajacyk.pl/ Pokaż, że zależy Ci na innych
Może kawy?

Awatar użytkownika
Irenka
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 603
Rejestracja: 08 paź 2007, 22:28
Lokalizacja: Wielkopolska
Podziękował(a): 36 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 35 razy
Kontakt:

10 lut 2009, 10:35

Wprawdzie wczoraj już zamieściłam scenkę według pomysłu Aruny666. Nastąpiły jednak pewne zmiany i scenka się rozrosła więc umieszczam jeszcze raz:

Solejuk wchodzi do sklepu. Wnosi lodówkę samochodową w której są pierogi.
Więcławska: Całe szczęście bo mi się wczoraj skończyły, a ludzie pytają.
Solejuk: Tera będę rzadziej przywoził.
Więcławska: A to czemu? Nie chcecie już zarobić?
Solejuk: Rzadziej – ale więcej. Samochód kupiliśmy.
Więcławska: O, to już tak dobrze się powodzi? :shock:
Solejuk: Ano...
Więcławska: A Mamrota Solejuk dzisiaj nie kupi?
Solejuk (patrzy tęsknie na butelki z ulubionym trunkiem): Nie mogę, przecie prowadzę...
Więcławska: To ja widzę, że cała wieś już porządnieje.
Solejuk: To chyba dobrze, nie?
Więcławska: Dobrze, dobrze – ale obroty w sklepie spadają... :-(

Solejuk wychodzi. Niestety furgonetki, którą zostawił przed sklepem – ani śladu. Rozgląda się nerwowo, biegnie za sklep, ale nigdzie nie widzi samochodu. Tymczasem zbliżają się Pietrek i Hadziuk.
Hadziuk (do Solejuka): A tobie co?
Solejuk: Kurna, auto mi ukradli!!
Hadziuk: A dużo wypiłeś? Przecie ty nigdy auta nie miałeś?
Solejuk: Jak nie miałem? Wczoraj żeśmy kupili. Matko, cały towar na pace miałem...
Pietrek: To trzeba na policje chyba?
Solejuk: Zdurniałeś? A co ci policja pomoże?
Pietrek: No jak to? Przecie oni są od tego żeby bandytów łapać.
Solejuk: Ty widziałeś, żeby nasza policja kiedy kogo złapała?
Pietrek: Faktycznie... Ale jak tak – to co robić?
Solejuk: Czekajta, muszę się napić. Skocze po Mamrota i pomyślimy...

Solejuk wraca do domu nieco wypity ale i strasznie zdenerwowany. Nie wie jak powiedzieć żonie, że skradziono mu samochód. Sytuację utrudnia fakt, że jest pijany.
Solejukowa: A co ty na piechotę wróciłeś?! Gdzie jest auto?! Gadaj gdzie jest auto!?
Solejuk: ( zdenerwowany i załamany) Żono , nie wiem jak ci to powiedzieć, ale auto zostało skradzione! (Płaczliwie – tak jak pijani czasami potrafią) Nawet się nie obejrzałem, jak zanosiłem pierogi do Więcławskiej i auta już nie było.
Solejukowa: (z przekonaniem) Idź ty durny, pewnie znowu żeś napił się tego ruskiego bimbru albo „Mamrota” i posterunkowy zabrał ci klucze od auta żebyś nie jechał po pijaku. A może i prawo jazdy zabrał, a!? Myślisz, że nie widzę jaki jesteś napity? Gorzej niż „PKS” naprany!
Solejuk: Ale naprawdę ukradli nam auto. Nie wiem co zrobimy - zostaliśmy pozbawieni narzędzia pracy.
Solejukowa: No jak co zrobimy?! Pójdziesz teraz do posterunkowego na komisariat i powiesz co i jak! Chociaż nie wiem czy Tobie uwierzy jak ty w takim stanie jesteś!
Solejuk: (bojąc się dalszej awantury z powodu pijaństwa) Już ty się nie boj. Załatwię sprawę jak trzeba.
Wybiega z domu, bierze rower i odjeżdża.

Następnego dnia przed domem Solejuków. Solejuk wraca z codziennej rundki rozwoziciela pierogów. Jest wyraźnie zły. Przeklina i kopie rower, który musi prowadzić. Za rowerem, ciągnie się zerwany łańcuch.
Solejuk: Cholera jasna, już trzeci raz dzisiaj!
Z szopy Marianka wychodzą jego dwaj najstarsi synowie.
Szymek: Tata zostawi ten rower.
Solejuk: Jak zostawi? Nie rozwiozłem wszystkich pierogów!
Marianek: Tata zostawi i pójdzie z nami na chwilę.
Solejuk rzuca rower i nieco zdziwiony idzie za synami. Marianek otwiera drzwi szopki i ich oczom ukazuje się motorower
Solejuk: Kurna, co to za maszyneria?! :shock:
Marian: To dla taty, żeby łatwiej było pierogi rozwozić.
Solejuk (wyraźnie wzruszony): Ale jak to? A skąd pieniądze na to?
Szymek: Sami złożyliśmy, a na części zarobilismy.
Solejuk: (rzuca się ściskać synów) dzieci moje kochane! :-D
"Z niczym nie należy przesadzać" - Kusy
Zapraszam: www.haniaj.blogspot.com

ankawood
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 7
Rejestracja: 18 lut 2009, 10:46
Lokalizacja: Wolsztyn

21 lut 2009, 11:58

Podoba mi się, że zachowano gwarę pijaczków, ich specyficzne układanie zdań... Nigdy bym czegoś takiego nie wymyśliła. Super pomysł z bliźniakami Pietrka! Z takimi scenami nie mogą zaprzestać na 4 serii.
Amicus verus rara avis est...

Awatar użytkownika
Mikołaj
Ekspert
Ekspert
Posty: 280
Rejestracja: 17 lut 2009, 1:55
Lokalizacja: Poznań
Otrzymał(a) podziękowań: 1 raz
Kontakt:

03 mar 2009, 8:19

Słabee.... w paru miejscach. Wójt jak odbierał telefon to nigdy chyba się nie przedstawiał tylko mówił SŁUCHAM!! albo HALO!! , ogólnie bardzo fajnie napisane
[url=http://rapideo.pl/polecam,rupel][img]http://rapideo.pl/rapideoUserbar.png[/img][/url]

Awatar użytkownika
Irenka
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 603
Rejestracja: 08 paź 2007, 22:28
Lokalizacja: Wielkopolska
Podziękował(a): 36 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 35 razy
Kontakt:

03 mar 2009, 9:32

A mnie się pomysł podoba. Cieszę się, że przybył nam nowy "scenkopisarz".
Pisz dalej - będzie nam wszystkim raźniej na forum! :-D
"Z niczym nie należy przesadzać" - Kusy
Zapraszam: www.haniaj.blogspot.com

Awatar użytkownika
Mikołaj
Ekspert
Ekspert
Posty: 280
Rejestracja: 17 lut 2009, 1:55
Lokalizacja: Poznań
Otrzymał(a) podziękowań: 1 raz
Kontakt:

03 mar 2009, 12:17

Mi też się podoba tylko nie pasuje do klimatu Rancza. Ale z czasem wasili będzię pisał tak samo obre scenariusze jak Ty Irenko.
[url=http://rapideo.pl/polecam,rupel][img]http://rapideo.pl/rapideoUserbar.png[/img][/url]

jaga7
Początkujący
Początkujący
Posty: 36
Rejestracja: 18 lut 2009, 15:01
Lokalizacja: Podkarpackie^^

03 mar 2009, 16:10

Irenko Ty jesteś nieoceniona!
A scenarzyści na prawdę dużo tracą, jeżeli nie dali Ci jeszcze jakiegoś angażu. :D

A wasili, podobało mi się. Pomysły masz, wykonanie nie stawia przed tobą problemów. Jest dobrze!
"Na miłość nigdy nie jest za późno, za to na samotność, zawsze jest za wcześnie."

Awatar użytkownika
Irenka
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 603
Rejestracja: 08 paź 2007, 22:28
Lokalizacja: Wielkopolska
Podziękował(a): 36 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 35 razy
Kontakt:

09 mar 2009, 11:34

Taki mi dalszy ciąg do tych scenek z kradzieżą samochodu Solejuków przyszedł do głowy:

Solejukowa siedzi w salonie Lucy i Kusego razem z gospodarzami.
Solejukowa (nieśmiało): Bo ja, pani Lucy, kłopot taki mam....
Lucy: Co się stało?
Solejukowa: Klienci czekają w Radzyniu na pierogi, a ja nie mam jak ich zawieźć...
Kusy: No ale podobno samochód się znalazł.
Solejukowa: Dzięki Bogu – ktoś w lesie porzucił. Pierogi tylko się zmarnowały...
Kusy: To w czym problem?
Solejukowa: Bo samochód stoi, ale ten mój od tygodnia już wytrzeźwieć nie może. To co ja mam robić? Tam klienci się denerwują. Jak przestaną brać to ja chyba z torbami pójdę...
Lucy (chwyta Solejukową pokrzepiająco za rękę): Spokojnie, pani Solejukowa, pomożemy.
Kusy: Podjadę zaraz UAZem, załadujemy i zawiozę.
Solejukowa: Boże mój, Dziękuję! Jak ja się odwdzięczę? Co ja bym sama poczęła?
Lucy: Nie ma za co dziękować. Przecież trzeba pomagać. Ale ja mam taką myśl: dlaczego pani Solejuk sama prawo jazdy nie zrobi?
Solejukowa (przerażona): Jak to tak? Ja?! Taka wiejska baba i autem ma jeździć? Nie, chyba nie dałabym rady....
Lucy: Dlaczego nie? Przecież to filozofia nie jest.
Solejukowa: Tak po prawdzie to ja kiedyś na traktorze próbowała. Brat mnie uczył jak dziewczynką byłam.... Ale autem? Matuchno kochana...
Kusy: Lucy ma rację. Musi się pani od męża uniezależnić bo sama pani widzi, że nie zawsze na niego może liczyć. Samochód to prawie tak jak traktor.
Widać, że Solejukowej pomysł się zaczyna podobać
Solejukowa: Ale ten mój to by zrobił minę... (zdecydowana) To ja to prawo jazdy zrobię! Ale mam taka prośbę.
Lucy: Jaką?
Solejukowa: Żeby to w tajemnicy było. Tak, żeby ten mój chłop się nie dowiedział. Powiem mu już jak po wszystkim będzie.
Kusy (wesoło): No pewnie. Sam przyjdę zobaczyć jego minę jak się dowie. ;D

Pół roku później. Przed domem Solejuków stoi ich samochód. Solejukowa z dziećmi wynoszą kartony z pierogami i ładują do auta. Solejuk stoi pod ścianą i obserwuje ich poczynania.
Solejuk: A ty co babo? Zdurniała? Przecie wiesz, że z kumplami na ławeczce byłem rano.
Solejukowa: Pierogi trzeba rozwieźć.
Solejuk: To se taksówke zamów bo ja nie pojadę!
Solejukowa: Bez twojej łaski! Sama pojadę.
Solejuk (śmieje się): Zdurniała do reszty. Ty?! Sama?!
Solejukowa (wyjmuje z portfela swoje prawo jazdy i pokazuje mężowi): A sama!
Solejuk (zaskoczony): Jak? Co? Bez mojej wiedzy? :O
Solejukowa: Twojej zgody nie potrzebuję. Ciebie też nie potrzebuję. I tak nic nie pomagasz. Wszystko z dzieciakami robimy.
Solejuk: Jak to – męża nie potrzebujesz?!
Solejukowa (groźnie): Takiego nie! I powiem ci więcej: idziesz i roboty szukasz, a jak nie znajdziesz to fora ze dwora! My cię utrzymywać nie będziemy!
Solejuk: Oczadziło ją chyba? Kto ci we łbie namieszał, co?
Podnosi rękę, ale ja opuszcza ponieważ żona odważnie tupie nogą i nie uchyla się przed ciosem.
Solejukowa: Już się ciebie nie boję. Powiedziałam: idziesz szukać roboty! Akurat potrzebują we wsi do budowlanki bo salę gimnastyczną budować mają. (ostrzegającym tonem) I pamiętaj – jak roboty nie dostaniesz – na oczy mi się nie pokazuj!
Solejuk, widząc, że nie wygra tej wojny słownej, :eek: zakłada czapkę i bez słowa idzie w stronę wsi.
Solejukowa (do zapatrzonych dzieci): No dalej ładujcie bo jechać trzeba.
Ostatnio zmieniony 09 mar 2009, 14:14 przez Irenka, łącznie zmieniany 1 raz.
"Z niczym nie należy przesadzać" - Kusy
Zapraszam: www.haniaj.blogspot.com

ODPOWIEDZ