[fragment scenariusza] Orędzie i herbata

To odpowiednie miejsce na wszelkie przejawy ranczerskiej twórczości związanej z serialem.
Regulamin forum
Gromadzimy tu twórczość fanów serialu "Ranczo" rozrzuconą dotychczas po wielu działach.
Szymi
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 20
Rejestracja: 17 sie 2009, 18:21
Lokalizacja: Koło Bydgoszczy
Podziękował(a): 4 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 10 razy

19 sty 2016, 11:11

Cześć,

Jednym z moich zainteresowań jest pisanie scenariuszy. Napisałem już na innym forum dwa scenariusze do innego ;) serialu ,a teraz zaczynam pisać też Ranczo. Niestety pisanie idzie mi strasznie wolno, bo wenę mam mniej więcej raz na rok ;)
Tak czy inaczej, wena naszła mnie wczoraj, i w 40 minut napisałem 3 sceny. Niestety czyta się je w mig, więc strasznie mało czytania w stosunku do pisania :bosz: Mam jednak nadzieję że się Wam spodoba, i jeśli tak będzie to nie wykluczam że ten fragment będzie częścią większej całości którą wydam np. latem jeszcze przed premierą prawdziwej X serii ;)

Akcja dzieje się pod koniec X serii na finale kampanii prezydenckiej. Zapraszam do lektury !
(Występują: Cz. - Czerepach, P - Prezes czyli Kozioł, K - Klaudia)

SCENA I
(Biuro PPU. Czerepach siedzi przy biurku i myśli. Kozioł przysypia na swoim fotelu)

Cz. Co by tu wymyślić, co by tu wymyślić, jakiś złoty strzał jest nam potrzebny
P: Co takiego ?
Cz. Coś co wybory pozwoli wygrać nam, tak że konkurencja ani się obejrzy. Nie rozumie prezes ?
P: Coś jak to twoje całe disco-politico?
Cz. No coś takiego, tylko że tamten numer był na jeden raz, wyborca już drugi się na to nie nabierze.
P; No chyba by musiał głupi być, żeby drugi przez jakąś tam piosenkę na mnie zagłosował.
Cz. No ale prezes przyzna że tamten pomysł był genialny.
P: <lekko ironicznie> No przyznaje, mój ty...geniuszu.
Cz. Co by tu wymyślić... Myśl Arek, myśl... MAM !!
P. <lekko przysypiający, budzi się> Co !?
Cz. Pomysł nowy ! No tak, przecież to takie proste ! Jechać muszę, za kilka godzin wracam !
P. Co jechać, gdzie, Czerepach, czekaj tu !!
Cz. Do Warszawy. Nie ma czasu na wyjaśnienia! <Czerepach wybiega, Kozioł zostaje sam.>
P: eee tam <Kozioł ponownie przysypia>

SCENA II

Cz. <wraca do biura> Yes, yes yes !! załatwiłem !!
P: Coś ty znowu wymyślił Czerepach ? Znowu piosenka?
Cz. Nie. Tym razem coś znacznie poważniejszego i na miarę naszej wielkiej sprawy!
P: Czyli ?
Orędzie prezydenckie <z dumą> każdy liczący się kandydat jak wybory wygrać chce, to orędzie wygłasza.
P: Ale orędzie to chyba tylko prezydent i premier mogą?
Cz. A właśnie że nie! Teraz każdy może! Zapłacić tylko trzeba odpowiednio...
P: To znaczy ile?
<Czerepach niechętnie pokazuje prezesowi kartkę>
P: <wytrzeszcza oczy> Czerepach !! Tyś chyba o jedno zero się pomylił!
Cz. Spokojnie prezesie, zwróci się. Za trzy miesiące prezes nowy dom miał będzie. I to za darmo, w samym centrum Warszawy.
P: Niby gdzie?
Cz. W pałacu prezydenckim!
P: Aaaa... no, mam nadzieję !

P: Ty, a co ja w tym orędziu mówić będę miał ?
Cz. Spokojnie, o to ja zadbam. Tekst orędzia na wieczór mam zamówiony u takiego jednego spindoktora. Później tylko korekty lekkie naniosę, wieczorem prezesowi podrzucę do domu i będzie się prezes uczył.
P: Ja mam uczyć się, jak w szkole jakiejś ? Może jeszcze na blachę ?
Cz: Cały tekst prezesowi na prompterze wyświetlą, ale niech prezes sobie go wczesniej kilka razy przeczyta, żeby potem nie było, że znaczenia jakiegoś słowa nie zna.
K: <kpiąco> Ty weź uważaj z tą nauką, bo cię jeszcze ministrem edukacji zrobią!
Cz. Łahahaha, łahahaha.


SCENA III
< w domu prezesa. Kozioł przy stole pije herbatę i uczy się tekstu orędzia. Klaudia maluje paznokcie na kanapie>

P: "Narodzie! Czas zakończyć ten jałowy spór..." Ty Klaudia, a JAŁOWY, to co dokładnie znaczy ?
K: To tak jak mamusia tatusiowi jałową zupę zrobi, taką bez smaku znaczy się.
P: A... To do du** przykład jest, bo ona zawsze za słone robi! Ja się ciebie pytam jakie to ma przełożenie na politykę.
K: Takie że wszyscy ze wszystkimi się kłócą a ludzie nic z tego nie mają. Tak jak herbata nie zrobi się słodsza od samego mieszania.
P: Tu zupa, tu herbata, nic nie rozumiem. Prościej jakoś mów!
K: To że w polityce na samą górę tylko mdłe osoby trafiają. Takie które komuś liżą... no, podlizują się...
P: A to żeś mądrze powiedziała.... ale ja przecież już na szczycie jestem...prawie. To nikomu podlizywać się nie muszę.
K: Wyborcom się tatuś podlizywać musi, po to to całe orędzie jest. A gdyby tatuś wcześniej, jak wójtem był, zamiast spać ciągle, pracował ciężko, to już dawno byłby na tym szczycie.
P: No, tu racje masz. Te wszystkie lata w urzędzie stracone były. Człowiek tylko kombinował jak by tu procent od Więcławskiego dostać, a nawet nie zdawał sobie sprawy, jakie ma możliwości. Dopiero jak wybory na wójta przegrałem, to mi się oczy otworzyły.
K: Tak po prawdzie to Czerepach tacie oczy otworzył. Gdyby nie on to dalej tatuś by co najwyżej starostą był a nie na Prezydenta kandydował.
P: Klaudia! Nie pozwalaj sobie! A ten twój Duda to co? Też każdemu się podlizywał i dalej tylko zastępcą wójta jest.
K: Bo Fabian ma kręgosłup moralny i dlatego wyżej się nie pcha. A ten wasz najwyższy szczebel to właśnie dlatego tak wygląda, bo każdy tylko patrzy jak najlepiej dla siebie zrobić a nie jak problemy obywateli rozwiązywać. Brzydzę się tą waszą polityką! <wychodzi>
P: Jaki ma kręgosłup... ? <ponownie zabiera się do orędzia> "JAŁOWYCH", też mi.
< odkłada tekst orędzia, zaczyna mieszać herbatę i sprawdza czy zrobiła się słodsza> eee tam.

Szymi
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 20
Rejestracja: 17 sie 2009, 18:21
Lokalizacja: Koło Bydgoszczy
Podziękował(a): 4 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 10 razy

19 sty 2016, 16:50

Przepraszam za post pod postem, ale szast-prast i powstały kolejne sceny. Ogólnie myślę, że jak mnie wena najdzie to będę tutaj wrzucał sceny które udało mi się napisać. Nie będzie to co prawda jakieś wielkie opowiadanie a tylko pojedyncze sceny, ale może Wam się spodoba :)


SCENA IV
(plebania. księża i Michałowa oglądają orędzie Kozioła)
K- Kozioł,
B-Biskup
M- Michałowa
KS- Ksiądz Maciej
KR- Ksiądz Robert


K: Narodzie! Czas zakończyć ten jałowy spór!
KR: Nieźle się księdza brat przygotował do tego orędzia...
M: Podobnież Czerepach mu dzień i noc kazał uczyć się.
B: < kieruje się do drzwi>
M: A gdzież to ksiądz idzie po nocy ?
B: Pomodlić się za tego brata mojego. <wychodzi>
KM: Ksiądz biskup chyba będzie modlić się, żeby jego brat jednak prezydentem nie został.
KR: A i mnie się tak zdaje.
M: A to czemu niby!?
KR: Bo zazdrości Michałowo, stanowiska. Chociaż co ja gadam, zazdrość to ciężki grzech jest, jak ja mogę biskupa o takie coś podejrzewać.
M: A no, zazdrość to najprędzej. Jego brat będzie prezydentem a on dalej tylko zwykłym biskupem i to pomocniczym. Żeby bratu dorównać, to chyba kardynałem zostać by musiał, albo i papieżem.
KR: Michałowo, proszę się uspokoić.
M: No co, myślę sobie tylko głośno, nie wolno ?
KM: Ksiądz Robert to miał na myśli, że kapłaństwo to nie kariera. Misja bardziej... Zresztą jak ksiądz biskupem miał zostać, to Michałowa najbardziej cieszyła się.
M: No cieszyłam się, cieszyłam, bo zasłużył jak mało który. Ale teraz trzeba szczęściu dopomóc i dalej iść w górę. Ksiądz Robert był w Rzymie, to sam najlepiej wie, jak to funkcjonuje.
KR: Nie wracajmy do tego...
M: Tylko polityka na wyższy szczebel prowadzić może. Nie ma innego wyjścia. Ksiądz Biskup jak chce wyżej zajść, to też w politykę zaangażować się musi.
KM: Już i tak mamy ostatnio za dużo polityków w Wilkowyjach Michałowo...
M: Księża mogą tak mówić a ja swoje wiem. Do domu iść muszę, Stachowi kolację zrobić.
KR: A orędzia Michałowa do końca nie obejrzy ?
M: Jeszcze się Kozioła na oglądam, jak odpukać, prezydentem zostanie. Z Panem Bogiem <wychodzi>
KR: Wiesz co najbardziej mnie denerwuje ? Że ja w ogóle autorytetu u Michałowej nie mam. Ksiądz biskup to tylko słowo powie i od razu Michałowa zdanie zmienia. A ja...
KM: Bo pani Michałowa tylko władzę hierarchiczną uznaje.
KR: Czyli żeby u Michalowej posłuch mieć, to trzeba co najmniej biskupem zostać ?
MR: I to też nie zawsze , bo pamiętasz że Biskupowi Sądeckiemu potrafiła wszystko wygarnąć.
KR: O matko... Ale to chyba tylko hierarchii kościelnej się tyczy, bo władzy cywilnej Michałowa jak widać w ogóle nie uznaje.
KM: Racja. Jak by tu brat księdza biskupa jako prezydent przyjechał, to by pani Michałowa od razu go z plebani pogoniła i nawet biuro ochrony rządu by nie pomogło! <śmiech>
KR< śmiech> Co racja to racja. No nic, zbierać się trzeba, do kazania przygotować. Jutro ważny dzień, ostatnia niedziela przed wyborami. Trzeba ludziom klarownie wyłożyć co o tym wszystkim sądzimy, żeby jakiś głupstw przy urnie nie narobili.
KM: Czyli... jednoznacznie potępiamy ?
KR: A skądże! Kościół do polityki się nie miesza! Zostawiamy wolną wolę. <uśmiech>
KM: <uśmiech> Bardzo trafna decyzja księże Robercie.



SCENA V
(ławeczka w pełnym składzie)
J = Japycz. Pozostałe inicjały znane ;)

H: Teraz jak Kozioł prezydentem zostanie to może pałac tu przeniosą, do Wilkowyj.
P: A to niby czemu?
H: Bo dom Kozioła sam jak ten pałac wygląda, to co mu za różnica, gdzie mieszka. Flagi się tylko powiesi i będzie jak znalazł.
J: Eeee...niemożliwe. Pałac prezydencki dużo większy jest.
P: A pan Stach to skąd wie ?
J: No bo byłem kiedyś na zwiedzaniu, niedługo po wojnie. Tylko wtedy inną funkcję pełnił.
H: Ja raz jak spotkanie biznesowe w Warszawie miałem, to koło pałacu w knajpie z klientem umówiłem się. Ale tylko wodę zamówiłem.
J: Czemu wodę tylko ?
H: Bo ceny takie że zara bym z torbami poszedł. 15 złotych za kawę, 15 złotych, rozumiecie!?
P: O mamunciu, to ze trzy mamroty by za to dostał!
H: No!
S: My jak raz w Warszawie u Szymka bylim, to pod ten pałac zabrał nas. Ale nie podobało mi się, w telewizji dużo lepiej wygląda.
J: Bo w telewizji wszystko ładniej wygląda, to jest udowodnione naukowo.
P: I my też bym ładniej wyglądali ?
J: Wszystko, nawet ta ławeczka. I my na niej też.
H: To szkoda Solejuk, że z roboty wywalili cię, bo może by cię tera w jakiej telewizji pokazali, to lepiej byś wyglądał niż w realu! <śmiech>
J: Cicho, Hadziuk...
S: Ja tam się cieszę, że tuż tam nie robię. Teraz - telefony odbierać dla kandydata, spotkania umawiać, gratulacje przyjmować, to nie na moją głowę! A tak sobie z wami siedzę na ławeczce i spokój mam. Aha i nie wywalili mnie, tylko urlopowali.
P: Przecież jak Czerepach na piciu w godzinach pracy przyłapał cię, to od razu mówił, że na zbity pysk wywali.
S: Ale potem dogadalim się, że to nie wypowiedzenie będzie, tylko urlop. Dłuższy taki, 12-miesięczny.
H: Może macierzyński! < cała ławeczka wybucha śmiechem z wyjątkiem Solejuka>
S: Nie śmiejta się. Jak Mariankowi dzieciak się urodzi, to dziadek w domu potrzebny będzie.
P: Solejuk, ale ty przecie nie w domu siedzisz, tylko stale z nami na ławeczce. To jaką z tego korzyść dziecko mieć będzie ?
S: Taką że tu na ławeczkę go przyprowadzał bede. Dziecko od małego kontakt z ludźmi mieć musi.
P: No. Tylko nie pij przy dzieckach Solejuk, moja Jola z tysiąc razy przypominała mi o tym, zanim się nasze urodziły.
S: Kurna!
J: Co się stało?
S: Nic, tylko sprawę sobie zdałem, że teraz też pić nie bede mógł. Jak robiłem u Czerepacha - to zakaz, tera nie robię - też nie mogę. Do kitu takie życie.
J: Ano życie już takie jest, nie uciekniesz od tego Solejuk
S: Czasami to bym chciał w totka wygrać i jaką wyspę bezludną kupić. Wtedy bym uciekł przed tymi wszystkimi dzieciakami, wnukami...
P: Przecie ty już raz w totka wygrałeś Solejuk i co zrobiłeś ?
S: No dzieciakom wszystko oddałem. Ale to inna sytuacja była, drugi raz bym już nie oddał.
J: Nie gniewaj się Solejuk, ale też byś oddał. I drugi raz, i trzeci...
H: No. To "instynkt macierzyński" nazywa się.
P: W Solejuka przypadku to chyba tacierzyński!
J: I za to wypijmy!
S: Za co ?
J: Za ten instynkt tacierzyński!
Ostatnio zmieniony 19 sty 2016, 20:30 przez Szymi, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Milla-nowa
Moderator
Moderator
Posty: 1535
Rejestracja: 03 sty 2014, 20:42
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował(a): 767 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 505 razy
Kontakt:

19 sty 2016, 20:01

Szymi, bez dwóch zdań, ja myślę, że powinieneś to wysłać Adamczykowi. Tyle że od zaraz wymyślaj scenariusz nowego serialu, bo chyba tylko w nim możesz karierę zrobić. Ale talentu Ci odmówić nie da rady. Byle Cię ta wena dopadała nieco częściej.... ;)
Obrazek

Awatar użytkownika
Marta
Super User
Super User
Posty: 499
Rejestracja: 15 gru 2014, 20:52
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował(a): 178 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 96 razy

20 sty 2016, 9:00

Świetne! :good: Z chęcią przeczytam kolejne sceny. :D
"Amerykańska dziewczyna poradzi sobie wszędzie, zwłaszcza gdy płynie w niej polska krew" - Lucy

ODPOWIEDZ