[patriotyzm] Historia, czyli o czym pamiętamy?

Po lekkich, łatwych i przyjemnych tematach czas na trochę poważniejsze. To właściwe miejsce na poważne sprawy.

Czy interesujesz się historią swojej miejscowości?

Tak, uważam to za swój obowiązek.
19
76%
Raczej nie, ale znam kilka faktów z przeszłości.
5
20%
Nie, zupełnie mnie to nie interesuje.
1
4%
 
Liczba głosów: 25
Awatar użytkownika
Irenka
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 603
Rejestracja: 08 paź 2007, 22:28
Lokalizacja: Wielkopolska
Podziękował(a): 36 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 35 razy
Kontakt:

13 lut 2009, 12:26

Być może zainteresuje was temat, który poruszyłam w artykule pisanym dla "Głosu Polonii" w Kanadzie. Zachęcam do udziału w ankiecie na ten temat :-)

Historia, czyli o czym pamiętamy?

Myślę, że nie pogniewacie się, drodzy czytelnicy, jeśli przemycę dziś do swojego artykułu odrobinę patriotyzmu lokalnego. Chciałabym napisać o wydarzeniu, którego dziewięćdziesiąta rocznica jest bardzo uroczyście obchodzona, może nie w całej Polsce, ale w mojej miejscowości – owszem. Chodzi o Powstanie Wielkopolskie. O jego genezie, przebiegu i skutkach można przeczytać na wielu stronach internetowych, w czasopismach i książkach. Ja napiszę krótko: Celem powstania było uwolnienie, po 125 latach zaborów, Wielkopolski spod władzy niemieckiej. Wybuchło 27 grudnia 1918 roku, w reakcji na demonstracje Niemców sprzeciwiających się wizycie w Poznaniu polskiego pianisty i działacza niepodległościowego Ignacego J. Paderewskiego. Powstańcy w krótkim czasie opanowali Wielkopolskę i powstanie zakończyło się 16 lutego 1919 roku rozejmem w Trewirze. Było to jedno z dwóch, obok powstania wielkopolskiego 1806 roku, zwycięskich zrywów niepodległościowych w dziejach Polski. Tyle najważniejszych faktów. Bardziej szczegółowe opracowania pozostawmy historykom.

Mnie interesuje trochę inna strona tego wydarzenia. Lubię sobie czasami pomyśleć o codziennym życiu ludzi sprzed wielu lat. Spacerując uliczkami mojego miasta zastanawiam się jak miejsca, w których się znajduję, wyglądały sto lat temu. W co się bawiły dzieci na ulicy, jak były ubrane, gdzie pracowali ich rodzice. Dziś trudno nam sobie wyobrazić rodzinny wieczór bez światła elektrycznego i telewizora. A jednak ludzie doskonale sobie bez tego radzili. Żyli również bez kuchenki gazowej, pralki, lodówki, zmywarki i wielu innych urządzeń.

Wyobraźmy sobie grudzień 1918 roku. Na dworze trzaskający mróz, dookoła biel śniegu (ciekawe ile też musiała wynosić temperatura w ówczesnych, nieocieplanych mieszkaniach?). Jednak ludzkie głowy i serca były gorące. Wielkopolanie dużo wcześniej przygotowywali się do czynnego oporu. Organizowali się w polskich chórach, organizacjach sportowych i skautowskich. Wieczorami ludzie spotykali się, rozmawiali, czytali polskie książki i szyli sztandary. Już kilkanaście lat wcześniej w szkołach wybuchały strajki uczniowskie. Wiem (i boleję nad tym), że dla dzisiejszych dzieci nauczyciel nie jest autorytetem i sprzeciwienie mu się nie stanowi wielkiego problemu. Jednak sto lat temu stawienie oporu dorosłemu – nauczycielowi – Niemcowi (!) było aktem wielkiej odwagi. Jakaż musiała być determinacja naszych ówczesnych rodaków (we wszystkich trzech zaborach), żeby po ponad stu latach obcych rządów chciało im się walczyć o swoje państwo i swoją narodowość. Przecież nikt z nich nie pamiętał Polski. Znać mogli ją tylko z opowiadań rodziców i dziadków, a zaborcy robili wszystko, żeby tę pamięć wykorzenić. Warunki ekonomiczne w każdym z zaborów były inne. Najciężej żyło się Polakom w zaborze rosyjskim i tutaj zrozumiałe jest, że ludzie chcieli zmian. W Galicji i Prusach życie było mniej uciążliwe, jednak nasi rodacy nie zapomnieli o swojej narodowości. Zastanówmy się w jaki sposób ludzie się ze sobą komunikowali. To nie były czasy, w których już przedszkolaki noszą przy sobie telefony, a większość społeczeństwa nie wyobraża sobie życia bez internetu. Nie było samochodów, ani autobusów. Żeby przekazać informacje, spotkać się i coś zaplanować trzeba było się wysilić. Pomyślmy komu z nas chciałoby się oderwać od telewizora czy komputera i wyjść na ulicę, żeby brać udział w wiecu. Trzeba sobie szczerze powiedzieć – staliśmy się wygodni i nieco leniwi. Nikogo o to nie winię – tylko stwierdzam fakt. Dlatego uważam, że na wszystkie wielkie zrywy patriotyczno-narodowościowe w naszej historii powinniśmy spojrzeć z wielkim szacunkiem dla wysiłku i poświęcenia ludzi, którzy brali w nich udział.

Podzieliłam się z państwem swoimi przemyśleniami z nadzieją, że być może zachęcą one kogoś do zainteresowania się historią. Pamiętam ze szkolnych czasów, że nie jest to wcale łatwe. Uczniowie są przerażeni ogromem suchych faktów, których muszą uczyć się na pamięć. Podręcznik historii jest jednym z najbardziej nielubianych przez uczniów. Myślę, że nic złego by się nie stało gdyby nauczyciel potrafił poruszyć wyobraźnię młodych ludzi, a przymknął oko na niedokładną znajomość dat. Chyba lepiej pamiętać co i dlaczego się wydarzyło niż znać daty, które nic nam nie mówią. Pewnie sieję herezje, ale na szczęście palenia na stosie już się nie stosuje i jest nadzieja, że wkrótce znów dla państwa napiszę. Muszę tylko znaleźć ciekawy temat.
Ostatnio zmieniony 13 lut 2009, 13:05 przez Irenka, łącznie zmieniany 1 raz.
"Z niczym nie należy przesadzać" - Kusy
Zapraszam: www.haniaj.blogspot.com

Awatar użytkownika
marta12343
Zaangażowany komentator
Zaangażowany komentator
Posty: 72
Rejestracja: 20 gru 2008, 18:05
Lokalizacja: Kołobrzeg
Kontakt:

14 lut 2009, 17:38

Ja chodzę do klasy o profilu historyczno- społecznym, więc nie ma innej opcji - interesuję się historią, a wręcz jestem jej pasjonatką ;)

Awatar użytkownika
goblin2
Doświadczony komentator
Doświadczony komentator
Posty: 116
Rejestracja: 08 lut 2008, 23:45
Lokalizacja: Biała Podlaska

14 lut 2009, 18:46

Ja jestem z wykształcenia historykiem,więc uważam,że znajomość historii swojego regionu,historii polski jest bardzo ważne.Jestem przerażona faktem,jak przy świetach narodowych,np: odzyskanie niepodległości,wybuch II wojny światowej itd,ludzie nie znają dat,czy postaci związanych bezposrednio z nimi.
Polecam odwiedzenie adresu-It-seems-impossible.Jest to pokaz slajdów dotyczący holokaustu.

Misiałek

15 lut 2009, 10:33

Ja, przygotowuje sie do konkursu historycznego i z mojego malego dowiadczenia wiem, ze np. historia naszego pieknego podlasia jest bardzo ciekawa, bo nie rozciągnieta o tysiace kilmetrow, lecz jest w miejscach gdzie mieszkamy. Jednym mankamentem jest to, ze jest slabo rozpowszechniana. Wiemy prawie wszystko o historii Wielkopolski, Malopolski i Mazowsza, a Podlasie pozostaje dla niektorych "nie odkryte"

Awatar użytkownika
Bogna23
Moderator
Moderator
Posty: 715
Rejestracja: 22 gru 2006, 20:17
Lokalizacja: Podkarpacie
Podziękował(a): 71 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 145 razy
Kontakt:

15 lut 2009, 18:11

Poruszyłaś Irenko parę ważnych kwestii, które chciałabym nieco rozwinąć. Zacznę od końca czyli od lekcji historii – w pełni się z Tobą zgadzam co do nauczycieli – ja właśnie taką wspaniałą nauczycielkę miałam w liceum. Zawsze wolałam przedmioty ścisłe ale historia mnie pociągała – i to dzięki właśnie tej nauczycielce! Była bardzo wymagająca ale jak zaczynała opowiadać to wszyscy słuchali z uwagą! Nigdy nie zapomnę jak opowiadała o kampanii wrześniowej i ze łzami w oczach o 17 września 1939r – choć w tych czasach nie było to dla niej bezpieczne – chodziłam do liceum w latach ’80. Takich właśnie nauczycieli nam potrzeba!

Napisałaś też” uważam, że na wszystkie wielkie zrywy patriotyczno-narodowościowe w naszej historii powinniśmy spojrzeć z wielkim szacunkiem dla wysiłku i poświęcenia ludzi, którzy brali w nich udział” i znowu się z Tobą zgodzę :) Tak się złożyło, że w ostatnim czasie przeczytałam parę książek – wspomnień o II wojnie światowej – wymienię tylko te, które najbardziej polecam – „ Warto być przyzwoitym” Władysława Bartoszewskiego, oraz „Wspomnienia wojenne” Karoliny Lanckorońskiej. Świadectwa tych osób z czasów wojny są dla mnie czymś niesamowitym – to co Ci ludzie poświęcili dla swojej Ojczyzny jest warte najwyższego uznania! Niestety bardzo smutnym znakiem czasu jest fakt, że takie wspomnienia mogły być wydane po 50 latach – bo bohaterowie tamtych dramatycznych wydarzeń siedzieli w swojej nowej Ojczyźnie w więzieniach albo stali się jej wygnańcami!

Pytasz Irenko czy interesujemy się historią swojej miejscowości – a ja zapytam jeszcze czy interesujemy się historią swojej rodziny? Pisałaś o zaborach, o tym, że dzieci o Polsce dowiadywali się „ z opowiadań rodziców i dziadków” – a czy w dzisiejszym zabieganym świecie jest czas na takie rodzinne opowieści? Czy macie czas rozmawiać – może nie tyle z rodzicami – bo tu różnica wieku mniejsza ale z dziadkami o historii swojej rodziny? Na pewno w wielu naszych rodzinach można się doszukać ciekawych historii!

We wspomnianej już wcześniej książce K. Lanckorońskiej znalazł się pewien fragment, który mnie wyjątkowo poruszył – a to właśnie ze względu na historię mojej rodziny. K. Lanckorońska opowiada bowiem o spotkaniu we Włoszech Drugiego Korpusu Wojska Polskiego – zacytuję fragment „ wrodzona inteligencja chłopa polskiego nareszcie znalazła nieoczekiwane możliwości rozwoju – wykazały to prowadzone rozmowy – opowiadali o Iraku, Iranie, Palestynie, Egipcie o generale Andersie, o Monte Cassino, Anconie, Bolonii, opowiadali ładnie i serdecznie. Jakże ubogie wydawały mi się tak prozaiczne przeżycia własne wobec tego połączenia Baśni z Tysiąca i Jednej Nocy, Przygód Robinsona Cruzoe i Ksenofantowej Drogi. Tylko o Rosji mówili mało – zapytałam jak tam było w łagrach – miałam wrażenie że opowiadają niechętnie, że są dalecy od cierpiętnictwa.” Zacytowałam ten fragment ponieważ mogło się tak zdarzyć, że taką rozmowę Lanckorońska mogła prowadzić z moim dziadkiem, który był żołnierzem Drugiego Korpusu. Mój dziadek uciekając z końmi przed Niemcami dostał się do niewoli sowieckiej, został wywieziony w głąb Rosji, gdzie udało mu się dostać do Armii Andersa, z którą przeszedł cały szlak bojowy i wrócił do kraju w 1947r, ponieważ tu zostawił rodzinę i kawałek ukochanej ziemi. Nie został jednak powitany w kraju jak bohater... Ja niestety dziadka nie poznałam – zmarł przed moim urodzeniem ale Jego historię znam z opowiadań rodziców, pamiątek, zdjęć. Zachęcam więc wszystkich – zwłaszcza młodsze pokolenie – do poznawania historii swojej rodziny, swojej miejscowości, swojego kraju – bo jak mówią „Naród bez historii jest martwy”!

Awatar użytkownika
Ania
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 1078
Rejestracja: 02 mar 2007, 15:43
Lokalizacja: Jaworzno
Podziękował(a): 2 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 12 razy
Kontakt:

03 paź 2009, 20:55

Dziś na Onecie jest fragment wywiadu z Markiem Edelmanem. To, o czym tam powiedział, u jednych wywołało wzburzenie, dla innych to był szok, jeszcze inni się z nim zgadzają. Ja powiem tylko tyle, facet nie przebierał w słowach :O

http://www.onet.tv/zrozumienie-dla-glod ... ,klip.html#
-Owszem, zyskałem - odpowiedział Lis. -Chociażby kolor zboża.
"Mały Książę"

Ewa47
Super User
Super User
Posty: 1061
Rejestracja: 06 lip 2009, 21:41
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował(a): 46 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 12 razy

03 paź 2009, 22:09

Szanowałam Marka Edelmana , to co powiedział z jednej strony mnie szokuje a w pewnym sensie podzielam jego opinie , cóż mogą powiedzieć ludzie , którzy nie przeżyli wojny . Człowiek , aby przeżyć jest zdolny do dziwnych zachowań , wojna wypacza psychikę ludzi i człowiek , który przeżył okrucieństwa wojny , głód , zrobi wszystko za kawałek chleba , gdy chce za wszelką cenę przeżyć . Czytałam książki o oblężeniu Leningradu , gdy ludzie umierali na ulicy , za kawałek chleba człowiek mógł nawet zabić , a w obozach dochodziło nawet do kanibalizmu . Myślę , żeby zrozumieć M. Edelmana trzeba wczuć się w to co widzieli i przeżyli ludzie w Getcie i oblężonej Warszawie . To był bardzo mądry człowiek i wspaniały kardiochirurg .
Często chodzę do Muzeum Powstania Warszawskiego i można tam obejrzeć filmy z Powstania Warszawskiego i filmy z Getta , egzekucje , są naprawdę wstrząsające. Nie wiem jak ci ludzie mogli coś takiego przeżyc i napewno od znalazło to odbicie na psychice tych ludzi .
Zdania są podzielone, każdy ma prawo głosić swoje poglądy , ale obowiązują pewne zasady , nie można nikogo obrażać i trzeba zrozumieć drugiego człowieka a Marek Edelman był człowiekiem powszechnie szanowanym , autorytetem . Niestety coraz mniej żyje ludzi , którzy pamiętają czasy wojny . Byłam kiedyś na uroczystościach , pod pomikiem Getta w Warszawie z okazji , rocznicy Powstania w Gettcie , gdyż śpiewał wtedy nasz chór z Mdku i wtedy był również Marek Edelman , był on jedynym człowiekiem , który przeżył Powstanie , nie wiem czy Powstanie w Gettcie ktoś jeszcze przeżył , więc nie można nie szanować takiego człowieka , świadka tamtych okropnych dni .
Ostatnio zmieniony 04 paź 2009, 13:36 przez Ewa47, łącznie zmieniany 2 razy.
Ewa

Awatar użytkownika
Bogna23
Moderator
Moderator
Posty: 715
Rejestracja: 22 gru 2006, 20:17
Lokalizacja: Podkarpacie
Podziękował(a): 71 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 145 razy
Kontakt:

04 paź 2009, 9:24

Ewa47 pisze:Człowiek , aby przeżyć jest zdolny do dziwnych zachowań , wojna wypacza psychikę ludzi i człowiek , który przeżył okrucieństwa wojny , głód , zrobi wszystko za kawałek chleba , gdy chce za wszelką cenę przeżyć .
To jest właśnie to czego człowiek urodzony po wojnie nie zrozumie - ostatnio w związku z rocznicą wybuchu wojny było sporo programów o tej tematyce - nie pamiętam dokładnie gdzie ale był to chyba któryś z programów dyscovery - na pewno program brytyjski - była to opowieść o Oświęcimiu i między innymi relacje uczestników obozu - tych co przeżyli. Jedna wypowiedź wstrząsnęła mną ale i tą dziennikarką która zadawała pytania - wypowiadał się jakiś Węgier, który był w takich służbach co się zajmowały dowożeniem więźniów do komór gazowych, usuwaniem ciał i tym podobnym - co on tam przeżył to chyba trudno sobie wyobrazić - ale jak to spaczyło jego psychikę skoro opowiada o zdarzeniu z pociągu - gdzie wywożeni z obozu w ogromnym ścisku, jeden z więźniów - akurat był to Niemiec - ale i Niemcy byli w obozie był tak słaby że się przewrócił więc reszta usiadła na nim dusząc go - dla nas dzisiaj szokujące! - a on opowiada o tym bez emocji, jak o czymś zupełnie normalnym - dziwnie? - chyba nie zważając na to co widział w Oświęcimiu, życie przestało mieć jakiekolwiek znaczenie - i to jest właśnie straszne i obyśmy nigdy czegoś takiego nie doświadczyli!

Awatar użytkownika
Ania
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 1078
Rejestracja: 02 mar 2007, 15:43
Lokalizacja: Jaworzno
Podziękował(a): 2 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 12 razy
Kontakt:

04 paź 2009, 13:30

Bogna23 pisze:był tak słaby że się przewrócił więc reszta usiadła na nim dusząc go - dla nas dzisiaj szokujące!
Dla nich to z pewnością była zwykła kolej rzeczy. Słaby człowiek i tak nie przeżyje, wiec trzeba mu pomóc odejść. Jak zwierzęciu, które potrącił samochód i trzeba go dobić :O Odwrócony kodeks wartości w obozie robił swoje. Byłam w Oświęcimiu i widziałam i komory, i lagry i ścianę śmierci. Ale nawet opowiadania tam na miejscu nic nie znaczą, bo tego cierpienia i tak nie da się wyobrazić.
Jeśli chodzi o Marka Edelmana, mówił bardzo wprost i dosadnie. Mnie zszokowało, jak walnął do dziennikarza, że "Pan jest gruby i pan nie rozumie". Dziennikarz wojny nie przeżył, co racja to racja.
-Owszem, zyskałem - odpowiedział Lis. -Chociażby kolor zboża.
"Mały Książę"

Awatar użytkownika
Tengel2
Moderator
Moderator
Posty: 1129
Rejestracja: 31 sty 2007, 19:17
Podziękował(a): 430 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 179 razy

04 paź 2009, 19:46

Aniu łagrów w Polsce nie było, były obozy koncentracyjne. To tak na marginesie. Dużo ostatnio myślałem o wydarzeniach II wojny światowej. Powiem wam, że młodzież nie zdaje sobie sprawy z okrucieństwa jakie wtedy miało miejsce. Dlatego smuci mnie każde odejście świadka tamtych wydarzeń. Na praktyce kiedy opowiadałem o tamtych wydarzeniach, szczególnie o okrucieństwie NKWD i nazistów na twarzach uczniów malowało się niedowierzanie. Dziwi mnie zatem i zasmuca zarazem, że w szkołach w małym stopniu wykorzystuje się relację naocznych świadków tamtych jakże ważnych wydarzeń.
"Albowiem noc jest ciemna i pełna strachów" - George R. R. Martin

Obrazek

Awatar użytkownika
Ania
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 1078
Rejestracja: 02 mar 2007, 15:43
Lokalizacja: Jaworzno
Podziękował(a): 2 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 12 razy
Kontakt:

04 paź 2009, 19:52

Tengel2 pisze:Aniu łagrów w Polsce nie było, były obozy koncentracyjne.
Ja nie pisałam o łagrach, tylko o lagrach. Lagier z niemieckiego to obóz koncentracyjny. A łagry były w Związku Radzieckim.
http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2565474
Ostatnio zmieniony 04 paź 2009, 23:56 przez Ania, łącznie zmieniany 1 raz.
-Owszem, zyskałem - odpowiedział Lis. -Chociażby kolor zboża.
"Mały Książę"

Awatar użytkownika
Tengel2
Moderator
Moderator
Posty: 1129
Rejestracja: 31 sty 2007, 19:17
Podziękował(a): 430 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 179 razy

04 paź 2009, 19:55

Owszem, ale kto nie zna języka niemieckiego, pomyli te pojęcia. Z tym także się spotkałem.
Ostatnio zmieniony 04 paź 2009, 19:59 przez Tengel2, łącznie zmieniany 1 raz.
"Albowiem noc jest ciemna i pełna strachów" - George R. R. Martin

Obrazek

Awatar użytkownika
Ania
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 1078
Rejestracja: 02 mar 2007, 15:43
Lokalizacja: Jaworzno
Podziękował(a): 2 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 12 razy
Kontakt:

13 paź 2009, 10:41

Z innej beczki. Mieszkam w pobliżu trójkąta trzech cesarzy, ale nigdy go nie widziałam :P Oto zdjęcia fotografów z Jaworzna, którzy w ramach Szkoły Widzenia uwiecznili trójkąt na zdjęciach:

http://www.jaworzno.adamos.pl/index.php?go=trojkat_1
-Owszem, zyskałem - odpowiedział Lis. -Chociażby kolor zboża.
"Mały Książę"

Ewa47
Super User
Super User
Posty: 1061
Rejestracja: 06 lip 2009, 21:41
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował(a): 46 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 12 razy

13 paź 2009, 20:12

Aniu bardzo ciekawe są te stare widokówki z początku XXw. , szczególnie te z wizerunkiem trzech cesarzy : Rosji , Prus , i Austrii , tylko Polski w tym czasie nie było na mapie .
Ewa

Awatar użytkownika
AdiMan89
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 173
Rejestracja: 05 lut 2010, 9:55
Lokalizacja: sdrt
Otrzymał(a) podziękowań: 1 raz

06 lut 2010, 17:40

Patriotyzm to wewnętrzna sprawa każdego z nas- tą cechę każdy z nas powinien nosić w sercu i nie obnosić się z tym.
" Wilkowyje , Wilkowyje , gdzie jest taki piękny kraj "

qwerty
Super User
Super User
Posty: 898
Rejestracja: 21 mar 2010, 12:27
Otrzymał(a) podziękowań: 6 razy

02 kwie 2010, 14:38

Mnie zastanawia, po kiego mamy się uczyć tej całej historii świata tak aż
tak dokładnie?
Musimy wiedzieć nawet kto z kim i dlaczego, wszystkie małe potyczki,
nazwiska... Za dużo wymagają.
Ehh. Uczymy się i uczymy, a to może być dalekie od prawdy...
Ale jednak uważam też, że znajomość ogólnej historii powinna być
nieobca każdemu, choćby przez wzgląd na sam szacunek dla ludzi, którzy
wówczas ginęli w obronie ojczyzny, ideałów, wyższych celów...

Awatar użytkownika
Lynn
Super User
Super User
Posty: 683
Rejestracja: 21 cze 2010, 8:50
Podziękował(a): 1 raz
Otrzymał(a) podziękowań: 3 razy

28 cze 2010, 15:33

Ja jestem wielka fanka historii. A zwlaszcza XXo wiecznej Polski. Mysle ze jestem patriotka. Nie mam tu na mysli znania piosenek patriotycznych, ale znajomosc wydarzen, i ta wrazliwosc na nie.
Siostra zauwazyla u mnie takie patriotyczne zapedy jak mialam z 7 lat. Chodzilo tu o piosenke ktora uwielbialam jako mala dziewczynka i uwielbiam teraz. Piosenke ktora pomimo mlodego wieku rozumialam.
W prownaniu z wieloma mlodymi ludzmi ( a ostatnio zauwazylam, ze nie tylko w proownaniu z nimi) mam naprawde spora wiedze historyczna. Pojechalam na drugi koniec Polski tylko po to by znalezc sie na Westerplatte albo w ciagu 24 godzin zrobilam ponad 1000 km po to aby przejsc sie przez Powazki wsrod bialych krzyzy z brzozy. Szlam i plakalam. Zlozylam gozdziki na grobach Rudego, Alka i Zoski oraz Kaminskiego.
Ten patriotyzm rozwijali u nas juz od podstawowki.
Trzeba rozumiec, szanowac, czczic i pamietac. Zawsze.
A najbardziej mnie boli ta przelana krew ludzi w moim wieku, mlodszych i niewiele starszych za ten kraj. A jeszcze bardziej boli widzac co Polacy z nim zrobili.
Will the world remember you when you fall? Could it be your death means nothing at all.
Obrazek

gottsu
Doświadczony komentator
Doświadczony komentator
Posty: 110
Rejestracja: 24 sty 2014, 15:24
Podziękował(a): 3 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 16 razy

24 sty 2014, 20:01

Historia, mnie pasjonuje jeden, jedyny, krótki bo 20 letni okres w historii, mianowicie II RP ze skupieniem się na postaci Józefa Piłsudskiego, Edwarda Śmigłego-Rydza, Józefa Becka, Walerego Sławka i całej sanacji.

I zawsze sobie zadaję pytanie, dlaczego m.in sanacja stworzyła praktycznie obóz koncentracyjny, czemu totalnie bezprawnie uchwaliła konstytucję kwietniową, czemu, gdy po śmierci Piłsudskiego władzę faktycznie objął Edward Śmigły-Rydz, który ani tyle w moim przekonaniu nie zasługiwał na tytuł marszałka Polski, czemu on tak stchórzył podczas września 1939? Im więcej o tym czytam, tym mam coraz bardziej zarysowany obraz tego wszystkiego, ale jednocześnie pełen niedomówień.

I taka ciekawostka:

Wiecie, że gazety w Polsce na kilka dni przed i kilka po rozpoczęciu II WŚ rozpuszczały plotkę o tym, że Hitler zrzekł się swojej funkcji fuhrera III Rzeszy oraz że uciekł na wyspę Elbę? :)

ODPOWIEDZ