Wywiad z Magdą Waligórską

W tym dziale znajdziecie nasze autorskie wywiady z ekipą serialu.
Awatar użytkownika
singri
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 236
Rejestracja: 22 gru 2006, 13:46
Lokalizacja: stolica
Kontakt:

15 lut 2007, 16:13

Powiem szczerze, że myślałam, że Magda jest miłą młodą aktorką. Myliłam się. Jest przesympatyczną dziewczyną, i myślę, że bylaby z niej wspaniała przyjaciółka. Miałam przyjemność najdłużej z nią rozmawiać, bo wypadła nam wspólna droga w stronę metra. Violetkę przypomina tylko z wyglądu ;) .
Ostatnio zmieniony 22 lut 2007, 10:13 przez singri, łącznie zmieniany 1 raz.
"Jezus Mario... Wracałam od ślubu z trupem w bagażniku!" [size=67]Joanna Chmielewska "Przeklęta bariera"[/size]

Awatar użytkownika
Gosia
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 372
Rejestracja: 22 gru 2006, 16:39
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał(a) podziękowań: 3 razy
Kontakt:

21 lut 2007, 14:21

Magda Waligórska.

Śliczna buzia, blond włosy, świetna figura, której zazdrości jej żeńska część forum i uśmiech zapierający dech w piersiach męskiej części. Taką Magdę zapamiętaliśmy z roli Wioletki, ale Magda to przede wszystkim bardzo zdolna młoda aktorka, inteligentna, sympatyczna i wrażliwa dziewczyna. Oczywiście jak zwykle trudno mi oceniać kogoś z kim rozmawiałam zaledwie kilkadziesiąt minut. Odniosłam wrażenie, że Magda jest osobą, która dokładnie wie o co jej w życiu chodzi. Dokładnie wie co chce robić i konsekwentnie, z uporem realizuje swoje plany. Bardzo podoba mi się jej hierarchia wartości i bardzo mądre, dojrzałe podejście, do życia.
Spotkałyśmy się w małej kawiarence „Pod gołębiami” na warszawskiej starówce. Ten lokal, moim zdaniem ma specyficzną, ciepła atmosferę, która sprzyjała rozmowie. Zaszyłyśmy się w jednym z zakamarków. Żałujcie, że was tam nie było. Popatrzcie na wypieki na twarzy Singri. One najlepiej obrazują atmosferę tego spotkania. Powiem jeszcze tylko, że był to bardzo miły babski wieczór. Ech, szkoda, że Magda mieszka tak daleko, bo można by to było powtarzać częściej.
Przeczytajcie co o sobie powiedziała. Mam nadzieje, że będzie to równie interesujące dla Was, jak było dla nas.


Gosia: Powiedz mi Magda, jak trafiłaś do „Rancza”, czy to był casting?

M.W : Tak, to był casting. Przyjechałam na casting do roli Klaudii, córki wójta, ale stwierdzono od razu, że wiekowo i „wyglądowo” nie pasuję. Jednocześnie dostałam komunikat, że bardzo się spodobałam i poproszono mnie żebym poczekała, bo będzie casting do roli Lucy. Wtedy poznałam Pawła Królikowskiego i z nim grałam. Po tym castingu powiedziano mi, że do roli Lucy też nie pasuję. Tym bardziej, że tekst do roli Lucy dostałam chwilę przed. Powiedziano mi: „ Magda, do Klaudii nam nie pasujesz, do Lucy nam nie pasujesz, ale strasznie nam się podobasz i bardzo chcielibyśmy Ci coś dać, ale w całym scenariuszu nie ma żadnej takiej postaci. Gdzieś w ósmym odcinku jest postać barmanki, która krzyczy „ Policja” i to jest jedyna postać, która by pasowała do Ciebie.” Powiedziałam, że się cieszę, że zagram chociaż epizod barmanki. W czerwcu dostałam scenariusz w którym ta postać pojawiała się dwa czy trzy razy. Do scen knajpianych dołożyli takie, w których ta barmanka się przechadza, ktoś na nią reaguje... Pojechałam na zdjęcia, zagraliśmy to i znowu było: „ Kurcze, jak fajnie, chcielibyśmy Cię wyeksploatować bardziej”. W tym momencie zaczął się pojawiać pomysł na Wioletkę, która chodzi z lizaczkiem. W każdym tygodniu była dopisywana jakaś scena i dlatego ta Wioletka w pierwszej serii jest tak kompletnie, że się tak wyrażę „ od czapy”, bo jej miało nie być, ona została dopisana na planie. To, że to się wszystko tak potoczyło, że Wioletka została kochanką Kusego to wszystko działo się „na gorąco”. Taka jest geneza mojej postaci.

Gosia: To dobrze, że ta postać się tak rozrosła, bo postać Wioletki jest bardzo fajna. Bardzo nam się podoba, a bardzo, bardzo podoba się naszym panom na forum.

M.W: Ja się bardzo cieszę, że spodobała się scenarzystom, bo można powiedzieć, że w drugiej serii to jest już taka pełnokrwista postać, której się będą różne dziwne rzeczy zdarzać, wiec nie jest już tylko jedną , ale jest już dwiema nogami w serialu.

Gosia: Powiedz mi Magda, czy rola Wioletki była trudna rolą? Co oprócz wdzięku dałaś z siebie Wioletce? Czy dałaś jej dużo z siebie?

M.W: Zawsze zadaniem aktorskim jest uchwycić charakterystyczność i zachować w tym prawdę. Ciekawe w Wioletce jest to, że jest to charakterystyczna postać. Nie jest to tylko jakaś tam ładna Dziunia, tylko postać która ma swój świat, może mocno ograniczony umysłowo, ale jednak. A co ja jej dałam z siebie?

Gosia: Wioletka charakterem chyba nie bardzo jest do Ciebie podobna, prawda?

M.W: Wydaje mi się, że każdą postać się w jakiś sposób lubi. Mogę powiedzieć, że prywatnie rozsmakowałam się w kokieteryjności. Kobiecie jest głupio zachowywać się tak kokieteryjnie wobec facetów, a kiedy miałam salę pełną statystów i miałam jakoś działać na nich chodem, tudzież innymi kobiecymi sposobikami, to się chyba sama prywatnie odważyłam być taka bardziej kobieca w kontaktach z mężczyznami.

Gosia: Czyli Wioletka dała więcej Tobie niż Ty jej?

M.W: No, może tak. Każda postać uczy nas czegoś nowego. Pokazuje nam jakąś inną stronę własnej osobowości. Wioletka była fajnym spotkaniem. Bardzo się bałam, że to może być dla mnie taki trochę Janek Kos, bo potem dostawałam propozycje, które były bardzo podobne, ale już się to odkręciło i teraz dostaję inne propozycje, nie tylko takich ładnych dziewczynek kręcących pupą.

Gosia: Powiedz mi w której części lepiej Ci się pracowało, czy w pierwszej kiedy musiałaś budować dopiero tę postać, szczególnie, że jak powiedziałaś to wszystko było świeże, dokręcane i dokładane czy w drugiej?

M.W: Dużo lepiej pracowało mi się w drugiej, kiedy miałam materiał na zrobienie tej postaci. Poza tym oswoiłam się z ekipą i ze wszystkimi aktorami. Wtedy też dużo lepiej się pracuje. Człowiek się nie stresuje tym kontaktem. Pamiętam pierwszy dzień, który był dla mnie strasznym przeżyciem. Kręciliśmy w Mrozach, a w Mińsku Mazowieckim była pierwsza kolacja. Przyjechałam wieczorem, rano miałam mieć zdjęcia. Po hotelu kręciło się mnóstwo filmowców. Nie miałam pojęcia kto jest aktorem, kto jest operatorem, kto jest reżyserem, a kto trzyma tyczkę. Było mi strasznie głupio, bo myślałam, że powinnam się z tymi ludźmi zaznajamiać, przedstawiać się, ale jednocześnie chciałam uniknąć jakiejś gafy. To było bardzo stresujące. Pamiętam taką sytuację, że przyszłam z Agnieszką Kamelą, która była sekretarką produkcji na kolację. Stał tam wielki stół, przy którym siedziało mnóstwo facetów. Przyjechali głodni po planie i rzucili się na jedzenie. Śmiali się, pili, bawili się super i wcale nie zauważyli naszego wejścia. Obok stał taki sam duży stół, przy którym samotnie siedział pan Leon Niemczyk z jednym nienaruszonym piwem. Siedział jakiś taki skulony, mały, zatopiony kompletnie w swoich myślach. Ponieważ nie było gdzie się dosiąść do tego pierwszego stołu to my z Agnieszką usiadłyśmy na przeciwko pana Leona. Wypadało by się przywitać, przedstawić, ale pan Leon był tak skupiony, zatopiony w swoim świecie, że nie miałyśmy śmiałości mu przeszkadzać. Nagle pan Leon wyrwał się z takiego skupienia totalnego i mówi: „ A opowiadałem paniom jak to było przed wojną...”. Zawołał kelnera „Dwie wódki proszę....”.To była nagła, niesamowita przemiana. Zaczął opowiadać, stawiać, bawić nas niesamowicie. Kobiety po planie idą się najpierw odświeżyć, a dopiero potem schodzą na kolację. Dlatego te kobiety schodziły się później i ponieważ tamten stół był zajęty przysiadały się do pana Leona. W pewnym momencie słyszę takie zdanie: „ O k...., jak on to robi? Siedział sam i nagle wszystkie babki wokoło niego”.

Gosia: Pan Leon Niemczyk był chyba w ogóle bardzo ciekawą postacią?

M.W: Tak, to było niesamowite spotkać go, pracować z nim.

Gosia: Magda, czy bardziej doświadczeni aktorzy pomagają tym młodszym mniej doświadczonym ?

M.W: Mogę powiedzieć, że bardzo dużo wsparcia dostałam od Pawła Królikowskiego. To jest bardzo życzliwy człowiek. W pierwszej serii miałam najwięcej scen z nim i zawsze czułam, że chce mi pomóc. Przy drugiej bardzo fajnie pracowało mi się z Arkiem Naderem. Bardzo polubiłam tez Beatę Kowalską, Piotrka Pręgowskiego i jego uroczą żonę Ewę Kuryło, Bogdana Kalusa. Bardzo życzliwym człowiekiem okazał się Jacek Kawalec. Zakochałam się w pani Marcie Lipińskiej!- uwielbiam ją podpatrywać. Pamiętam też świetne rozmowy z Dorotą Chotecką, Kasią Żak... Ogólnie na planie panuje cudowna atmosfera.

Gosia: Wiesz co Magda, jak krzyczysz: „Piwo do odebrania” to nasi panowie na forum mdleją z wrażenia. Dlatego chciałam zapytać czy w życiu prywatnym też Ci się zdarza krzyczeć takim tonem?

M.W: Czy mi się zdarza takim tonem krzyczeć? Nie pamiętam żebym tak krzyknęła w ostatnim czasie... Chociaż takiego głosu używam, bo w spektaklu który przygotowuję właśnie takim głosem mówię.

Gosia: Ale prywatnie nie zdarza Ci się?

M.W: Prywatnie mi się nie zdarza.

Gosia: No, to nasi panowie będą zawiedzeni bardzo.

M.W: Może to wynika z braku odpowiedniego odbiorcy do którego można takim tonem wyjechać.

Gosia: Wiesz co, jeżeli będzie zlot, a planujemy i mam nadzieje, że będziesz mogła na nim być, to bardzo proszę żebyś na naszych panów tak pokrzyczała. Oni po prostu zemdleją z wrażenia.

M.W: Rozumiem, że mam stanąć za beczką i wołać, tak?

Gosia: Nie, no ale krzyknij na nich chociaż raz, będą w niebo wzięci.

M.W: Dobra.

Gosia: Magda, czy po „Ranczu” jesteś rozpoznawalna? Muszę Ci powiedzieć, że zastanawiałam się nad tym i doszłam do wniosku, że Wioletka jest mało podobna do Ciebie prywatnie. Ma inną fryzurę i nie jest to tak jak na przykład z Pawłem Królikowskim, chociaż Paweł z tym zarostem to też chyba tak do końca nie jest rozpoznawalny.

Singli: Z tym zarostem to nie bardzo, jeszcze teraz jak mu grzywka podrosła to już wcale.

M.W: Ciekawe co będzie jak go zobaczycie w Pitbulu, gdzie ma rude włosy.

Gosia: Rude?

M.W: I kolczyki w brwiach i w uszach.

Gosia: Ach to już rozumiem….Wiesz co, byłam zszokowana jak zobaczyłam Pawła pierwszy raz. To było to w teatrze. Oni grali „ Goło i wesoło”, a ja się wybrałam prywatnie zupełnie i padł taki pomysł, że ponieważ już idę to może byśmy mu jakieś kwiaty od forum dali. Wyszedł Paweł z kolczykiem w brwi i z czterema kolczykami w uchu. Kusy mi się wydawał taki normalny. Ja oczywiście wiem, że to jest aktor i że postać którą gra nie musi być do niego podobna, ale człowiek który nie widział tego samego aktora w innej roli kojarzy go podświadomie z postacią którą gra. Kusy wydawał mi się taki raczej odpowiedzialny, ułożony, a tu nagle wyszedł Paweł z kolczykami. Wcześniej wiedziałam, że ma rodzinę, dzieci, nie pasowało mi to do niego. Ale wracamy do tematu.

M.W: Nie mogę powiedzieć, żeby mnie jakoś szczególnie atakowano. Ale parę razy zdarzyło mi się w pociągu. Może dlatego, że w pociągu ludzie długo patrzą na siebie. Zdarza mi się, że ktoś zaczyna do mnie mówić „Ja panią gdzieś widziałem”. Tak ze trzy autografy to w pociągu dałam. Ulica nie. Raz w sklepie jeszcze skojarzyła mnie pani sprzedawczyni z „Ranczem”.

Gosia: Ale chyba Ci to nie przeszkadza za bardzo?

M.W: To jest strasznie miłe, gdzie tam może coś takiego przeszkadzać.

Gosia: Magda, widzieliśmy Cię ostatnio w „ Na dobre i na złe”. Zupełnie, totalnie inna rola niż Wioletki. Zupełnie inna postać. Powiedz mi w jakich rolach lepiej się czujesz w komediowych, czy właśnie w takich poważniejszych?

M.W: Ja uwielbiam płodozmian, czyli żeby było różnie. Jak zaczęłam grać Wioletkę to w szkole grałam takie trudne role na przykład „ Antygony”, Generałowej z „Płatonowa”, więc to było fajne, cudowne, że mogę zagrać coś takiego totalnie lekkiego, nie siedzieć w ciężkich klimatach. Natomiast bardzo lubię grać role, które czegoś ode mnie wymagają, głębszego wejścia w postać. Potem fajnie jest zagrać coś komediowego. Ja mam nadzieję, że cały czas będę robiła coś komediowego, bo chyba dobrze się czuję w takich klimatach, lubię grać komediowe role. Co można dać lepszego ludziom niż ich rozśmieszać? To jest fantastyczne.

Gosia: Jak rozmawiałam z panem Wojtkiem Adamczykiem to on powiedział, że od siódmego roku życia wiedział, że chce być aktorem. Paweł Królikowski powiedział:” Chciałem skończyć uczelnię artystyczną, bo czułem, że tam jest mój świat, z którym ja będę się porozumiewał. […]Ja czułem od małego, że chcę być artycha i to na dobre i na złe”. Tak powiedział Paweł, a jak to było z Tobą, czy dawno wiedziałaś, że chcesz być aktorką?

M.W: Ja też od siódmego roku życia! Musze to powiedzieć Szeryfowi. Całą swoją wczesną młodość uważałam, że będę piosenkarką. Niestety w podstawówce dostałam czwórkę z muzyki. Tak się przejęłam, że stwierdziłam, że kariera piosenkarki nie jest mi pisana, wiec jak nie piosenkarka- to będzie aktorka! A tak poważnie to gdy miałam piętnaście lat, bardzo poważnie zachorowałam, trafiłam do szpitala, o mało nie umarłam i jak leżałam w tym szpitalu to strasznie zachciało mi się żyć. Poczułam ogromną motywację do życia. Pomyślałam, że tyle jest rzeczy, które chcę spróbować, że to byłoby straszne umrzeć w takim młodym wieku, kiedy się w ogóle niczego nie poznało.
Wtedy pomyślałam, że aktor to jest taki człowiek który żyje bardziej niż inni ludzie, że on ma jakby więcej życiorysów, że więcej przeżywa. To był pierwszy taki świadomy moment, kiedy z pędu do życia pomyślałam sobie, że może aktorstwo.

Gosia: Od razu, bez problemu, za pierwszym razem dostałaś się do szkoły teatralnej.

M.W: O, nie, nie. Ze mną nie było tak łatwo. Zaczęłam działać w nurcie alternatywnym jeszcze w liceum i wydawało mi się, że teatr instytucjonalny jest nieciekawy, że wszystko co jest żywe i prawdziwe to jest to wszystko co jest obok, te festiwale, ci ludzie którzy są ze sobą bardzo zżyci, nawet jak się kłócą to tworzą jakąś grupę i że to jest właśnie fajne i istotne i w tą stronę szłam. Natomiast potem, jak przyjechałam do Warszawy, zaczęłam chodzić do teatrów warszawskich, zobaczyłam, że jakie fantastyczne rzeczy mogą się też wydarzyć w teatrze instytucjonalnym. Dojrzewanie do tego, że ja w ogóle chcę iść w tą stronę trochę mi czasu zabrało, a dostałam się do szkoły za czwartym razem. Byłam wytrwała.

Gosia: Powiedz mi Magda czym różnią się studia w szkole teatralnej od takich normalnych studiów?

M.W: Przede wszystkim tym, że w szkole teatralnej człowiek nie ma normalnego życia kompletnie. To wymaga takiego poświęcenia czasu i emocji, że trudno mieć normalne życie. Ja pamiętam, że przez trzy lata wychodziłam z domu przed dziesiątą i po dziesiątej wieczorem wracałam. Miesiąc przed sesją mieliśmy szkołę otwartą do dwunastej i nikt z całej szkoły przed tą dwunasta ze szkoły nie wyszedł. Mój kolega opowiadał mi kiedyś taką anegdotę, że na czwartym roku kiedy jest więcej wolnego czasu, wraca do domu i mówi: „Mamo, wycieli mi to drzewo co było przy moim oknie, takie co od dzieciństwa miałem”, a matka mówi do niego: „Synu, trzy lata temu”. To jest coś takiego właśnie, że wszystko co jest normalnym życiem ulega zawieszeniu bo siedzi się w szkole i się próbuje., ale to jest potrzebne, żeby taki ogień bojowy przejść.

Gosia: A jak wyglądają egzaminy? Wiesz, na normalnej uczelni to wszyscy siadają, karteczki i cos tam piszą. A jak wyglądają egzaminy w szkole teatralnej?

M.W: Przygotowuje się przedstawienie i się w tym przedstawieniu gra. Potem szanowna komisja ocenia czy się grało na 5, czy na 4, czy na 3. to dosyć takie dziwne jest, ale podobno można to ocenić.

Gosia: A przedmioty teoretyczne?

M.W: Są przedmioty teoretyczne, w bardzo głębokim poważaniu są.
Trzeba jakąś tam listę lektur przeczytać. Dramat polski, dramat światowy.

Gosia: To znaczy, że łatwiej jest zdać te przedmioty teoretyczne niż praktyczne?
Powiedziałaś, że je wszyscy olewają.


M.W: Tak, wszyscy olewają. To zależy od profesora, bo są tacy profesorowie, którzy nie odpuszczą. Są takie przypadki, które te egzaminy teoretyczne zdają po cztery, pięć razy. Różnie bywa.

Gosia: Magda, mówiłaś, że w tym roku kończysz, że robisz pracę dyplomową. Czy możemy spytać co będzie tą pracą? Co przygotowujesz?

M.W: U mnie jest tak, że na trzecim roku zagrałam w teatrze telewizji- sztuka nazywała się „Dzikuska” i to zostało uznane za mój dyplom w szkole. Dzięki temu przez ostatnie pół roku mogłam nie być w szkole, tylko na planie „Rancza” i „Na dobre i na złe”. „Nadobowiązkowo” robię dyplom ze swoim rokiem w szkole. Reżyseruje dyrektor teatru w Wałbrzychu Piotr Kruszczyński, a sztuka nazywa się „ Udając ofiarę”. Gram tam podwójną rolę matki i policjantki i jestem cały czas na scenie.

Gosia: To chyba ciekawe?

M.W: To jest fajne, tylko też bardzo wyczerpujące.

Gosia: Czy masz swój autorytet i aktorski i reżyserski, czy jest ktoś kto jest dla Ciebie jakimś szczególnym wzorem.

M.W: Jeżeli chodzi o aktorski autorytet to bardzo podoba mi się Stanisława Celińska. Podziwiam, że ona łączy w sobie granie u wybitnego reżysera teatralnego, a jednocześnie gra w serialu i występuje na estradzie Nie ma w niej takiego snobizmu, że jak gram w teatrze to nie schodzę do serialu, a jak gram w serialu to nie odważę się na pewne rzeczy w teatrze. Przede wszystkim podoba mi się jej odwaga w podejściu do zawodu. Jeżeli chodzi o reżyserów to muszę powiedzie, że wielkim przeżyciem dla mnie było spotkanie z Patrykiem Vegą na planie „Pitbula”. To spotkanie dało mi tyle co szkoła teatralna.

Gosia: Magda, kończysz studia w tym roku i co, myślisz żeby zostać we Wrocławiu, czy chcesz się przenieść na przykład do Warszawy?
Czy masz już jakieś plany związane z pracą?


M.W: Postanowiłam sobie nie mieć planów. To znaczy, gdzie mnie rzuci, gdzie będę miała propozycje pracy tam będę.

Gosia: Czy oprócz ekranu można Cię gdzieś zobaczyć, na przykład w jakimś Warszawskim teatrze? Takie zachcianki maja nasi panowie.

M.W: Dostałam propozycję z warszawskiego teatru, ale podziękowałam za nią.
Może to było za ambitne podejście, jednak stwierdziłam, że bardziej chcę się rozwijać i grac ciekawe role nawet w jakimś mniejszym ośrodku, niż za wszelką ceną grać w Warszawie.

Gosia: W marcu wchodzi na ekrany komedia „Testosteron” gdzie grasz obok kilku znanych aktorów. Możesz coś powiedzieć na ten temat? Jak ci się grało?

M.W: Mogę powiedzieć tylko tyle, że po postaciach kobiecych nie należy sobie zbyt dużo obiecywać, bo są minimalne i właściwie jesteśmy tylko tam ozdobnikami. To chyba nie było za bardzo granie tylko statystowanie, ale to ciekawe przeżycie, bo grają tam najlepsi w tym momencie młodzi aktorzy.

Gosia: Magda, a co poza aktorstwem lubisz robić? Rozumiem, że nie było za bardzo czasu na jakieś zainteresowania poza aktorskie przez ostatnie trzy lata z tego co mówiłaś, ale może coś by się znalazło.

M.W: Mam zamiar w tym roku ponurkować profesjonalnie, a ponieważ bardzo lubię pływać i trochę to trenowałam to wreszcie dojrzałam do decyzji, że się zajmę nurkowaniem poważnie.

Gosia: Fantastyczna sprawa.

M.W: Podróżowanie jest też moją pasją. Mój tata przez wiele lat miał biuro podróży i dzięki temu od dziecka bardzo dużo podróżowałam po świecie i to bardzo mnie ukształtowało. Co roku wyjeżdżałam w ciekawe, dziwne miejsca.

Gosia: Magda, Wioletka bardzo lubi lizaczki, a ulubione słodycze Magdy to…


M.W: Ojej.

Gosia: Nasi panowie bardzo chcą wiedzieć.

M.W: Bardzo lubię KitKaty.

Gosia: Dzisiaj są „Walentynki” wiec zapytam czy wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia? Nasi panowie pewnie liczą na to, że może jak jakiś zlot będzie to może coś...

M.W: Nie.

Gosia: To się biedaki rozczarują. Znam co najmniej paru co się rozczarują.

M.W: Może się nie rozczarują, bo wierzę, że można głębiej wniknąć w duszę- a nie od razu za pierwszym razem, że o wszystkim ma decydować pierwsze spojrzenie.

Gosia: Magda, typ idealnego mężczyzny.

M.W: O matko!

Gosia: Jakie cechy według Ciebie powinien posiadać idealny facet?

M.W: Powinien mieć poczucie humoru i umieć mnie rozbawiać. Lubię jak dzięki mężczyźnie nabieram dystansu do świata. To cenię w facetach. Poza tym powinnam go podziwiać w jakiś sposób, powinien mi imponować.

Gosia: Próbowałam coś znaleźć na twój temat w Internecie, ale powiem szczerze, że niewiele znalazłam.

M.W: To prawda.

Gosia: Dlatego powiedz nam coś ogólnie o sobie.

M.W: Pochodzę z Jędrzejowa. To jest w Świętokrzyskim, miedzy Kielcami, a Krakowem.

Gosia: Masz rodzeństwo?

M.W: Jestem jedynaczką.

Gosia: Przegwizdane.

M.W: No, to ma swoje uroki i ma swoje wady.

Gosia: To ma swoje uroki jak człowiek jest młodszy.

M.W : Możliwe.

Gosia: A później zostaje sam.

M.W: To też. Zastanawiam się co jeszcze mogę o sobie powiedzieć.
Jak miałam piętnaście lat to podjęłam taka gwałtowna decyzję: Postanowiłam, że będę chodzić do liceum w Kielcach, chociaż w Jędrzejowie było parę szkół średnich. Zrobiłam taki dziwny manewr. Moja najlepsza przyjaciółka Zytka, z którą do dziś się przyjaźnię, postanowiła zdawać do liceum plastycznego i jeździła na konsultacje do Kielc. Któregoś dnia poszłam z plecakiem jak do szkoły, a pojechałam z nią do Kielc i zaczęłam się zastanawiać gdzie ja bym tu złożyła papiery. Złożyłam do jednego z liceów, zresztą bardzo dobrego, bo leciała tam na przerwie muzyka taka jaką lubiłam, ale bardzo dobrze trafiłam, bo trafiłam do klasy klasycznej z elementami dramy. Uczyłam się łaciny i greki, a oprócz tego miałam zajęcia teatralne. Cały problem polegał na tym, że nie przyznałam się rodzicom do tego.

Gosia: To się pewnie łączyło z jakimś internatem, czy stancją?

M.W: Dokładnie tak, a ja im tego nie powiedziałam. Dopiero to się okazało w czerwcu i życie rodzinne było dosyć gwałtowne w tym okresie.

Gosia: Wcale się nie dziwię.

M.W: No, ale jakoś się udało. Trafiłam do tego liceum. Skończyłam je. To też miało różne konsekwencje. W wieku piętnastu lat wyszłam z domu, nie mieszkałam już z rodzicami, musiałam bardzo szybko wydorośleć i dlatego czasami brakuje mi wyrastania w ciepłym domu.

Gosia: Mówiłaś, że nie dostałaś się za pierwszym razem do szkoły teatralnej. Co robiłaś w tym czasie?

M.W: Żyłam. Mieszkałam sobie w różnych miastach. Pracowałam. Zajmowałam się teatrem takim jaki mnie interesował.

Gosia: Nie myślałaś o tym żeby robić coś innego?

M.W: Nie, nie myślałam.

Gosia: A, żeby coś innego studiować?

M.W: Studiowałam wiedzę o teatrze, ale nie traktowałam tego poważnie.

Gosia: Czyli ten wydział, który skończyła żona pana Adamczyka.

M.W: Właśnie dzięki temu zaczęłam chodzić do dobrych teatrów w Warszawie i poczułam czym może być teatr profesjonalny. Bardzo długo wydawało mi się, że chcę koniecznie studiować w Warszawie aktorstwo. Byłam bardzo uparta - dochodziłam tutaj do trzeciego etapu i ciągle mnie nie chcieli i w końcu jak odpuściłam i powiedziałam raz, że nie zdaję do Warszawy to się dostałam. To był bardzo dobry pomysł żeby zrezygnować z Warszawy. Wrocław jest fantastycznym miastem, a poza tym tak sobie myślę, że w Warszawie na wydziale aktorskim jest tak niesamowite ciśnienie i konkurencja, że ja chyba mam za kruchą psychikę. Może dla mnie lepiej się stało, że w takich cieplarnianych warunkach spędziłam te pierwsze lata, które są bardzo trudne.

Gosia: Magda, ostatnie pytanie. Co jest dla Ciebie najważniejsze w życiu? Dla Magdy Waligórskiej najważniejsze w życiu jest…

M.W: Zgoda z własnym sumieniem. Tylko tyle.


Podobalo wam sie to co mówiła o sobie Magda? Jak zwykle z niecierpliwością czekam na wasze komentarze. Magda pewnie też.

Kopiowanie, modyfikowanie i wykorzystywanie treści powyższych wywiadów wyłącznie za zgodą autorów i administracji forum www.ranczo.org

Obrazek

Foto© Gosia & www.ranczo.org



Obrazek

Foto© Gosia & www.ranczo.org


Obrazek

Foto© Gosia & www.ranczo.org


Obrazek

Foto© Gosia & www.ranczo.org



Obrazek

Foto© Gosia & www.ranczo.org


Obrazek

Foto© Gosia & www.ranczo.org
Ostatnio zmieniony 22 lut 2007, 10:12 przez Gosia, łącznie zmieniany 4 razy.
[b][i]"Każdy i zawsze, jak sądzę, do czystej kartki papieru powinien zasiadać z pokorą, ale też i z odwagą, tylko świadomą ryzyka".
[/b][/i]
[color=blue][b][i]Robert Brutter[/i][/b][/color]

Tina
Początkujący
Początkujący
Posty: 27
Rejestracja: 30 sty 2007, 2:22
Lokalizacja: Sydney

22 lut 2007, 0:28

..wspaniale zdjecia! najwyrazniej wszystkie Panie swietnie sie bawily! to b. sympatycznie widziec Was na zdjeciu w towarzystwie tak ladnej osoby jaka jest Magda, nie ujmujac zadnej z dziewczyn -bo rowniez wygladaja uroczo! (troche zal, ze i mnie tam nie bylo)

Awatar użytkownika
Tengel2
Moderator
Moderator
Posty: 1129
Rejestracja: 31 sty 2007, 19:17
Podziękował(a): 430 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 179 razy

22 lut 2007, 11:57

Gosia przeczytałem i wiesz co ten wywiad jest niesamowity!!! Świetnie się go czyta. Czekam na kolejne
"Albowiem noc jest ciemna i pełna strachów" - George R. R. Martin

Obrazek

Awatar użytkownika
singri
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 236
Rejestracja: 22 gru 2006, 13:46
Lokalizacja: stolica
Kontakt:

22 lut 2007, 13:24

Gosia już tak ma- dewiza Yody z "Gwiezdnych wojen": "Zrób to (dobrze) albo nie rób wcale. Prób nie ma."

A jak wam się kwiaty podobają? Przyznam, że gdy je zobaczyłam, to mi dech zaparło...
"Jezus Mario... Wracałam od ślubu z trupem w bagażniku!" [size=67]Joanna Chmielewska "Przeklęta bariera"[/size]

Jago
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 241
Rejestracja: 22 gru 2006, 17:35
Lokalizacja: Wroclove

22 lut 2007, 13:45

Gosiu powiem to raz i odnosi sie to do wszystkich Twoich wywiadów: Moim zdaniem są berdzo dobre, ciekawe, ciepłe i serdeczne :)
I myślę, że wszystkie kolejne będa takie same.
[b]"Everybody lies..."[/b]

Awatar użytkownika
Bogna23
Moderator
Moderator
Posty: 715
Rejestracja: 22 gru 2006, 20:17
Lokalizacja: Podkarpacie
Podziękował(a): 71 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 145 razy
Kontakt:

22 lut 2007, 16:50

Cóż można dodac - fantastyczny jak zykle! :super: :super: :super:
Dziękujemy Gosiu, Singri i Pani Magdzie, że znalazła dla nas czas!

Awatar użytkownika
bonka
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 242
Rejestracja: 22 gru 2006, 16:54
Lokalizacja: Serce Kaszub :)
Kontakt:

22 lut 2007, 21:05

Bardzo udany wywiad! Gosiu nie zdziwię się kiedy pewnego dnia ktoś Cię poprosi, żebyś robiła to zawodowo! :)
Niezmiernie się cieszę, że Pani Magda jest tak miłą osobą i zupełnie nie przypomina serialowej Wioletki. Szczerze żałuję, że nie było mnie na zlocie i nie mogłam poznac' Pani osobiście, ale co się odwlecze... itd.
Dziękuję bardzo za ten wywiadzik!!
[b] [url=http://imageshack.us]http://img88.imageshack.us/img88/7730/userbar557462kn9qx5.gif[/url]

"Z miłości porzucił mnie... to kretyn..."

"Na miłość nigdy nie jest za późno, za to na samotność, zawsze jest za wcześnie."[/b]

Awatar użytkownika
shogun
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 61
Rejestracja: 22 gru 2006, 18:22
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

22 lut 2007, 22:34

Genialne pytania- genialne odpowiedzi.

Genialny wywiad i genialne towarzystwo.

Dziękuje Gosiu, Singri i Pani Magdzie

;-)

Awatar użytkownika
singri
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 236
Rejestracja: 22 gru 2006, 13:46
Lokalizacja: stolica
Kontakt:

23 lut 2007, 7:49

1) Nie mówimy już Magdzie "pani", sama o to prosiła.
2)Za co mi dziękujecie? Dla mnie rozmowa z kimś tak wesołym i inteligentnym jak Magda była czystą przyjemnością. To Gosia się napracowała nad pytaniami i jej należą się podziękowania.
"Jezus Mario... Wracałam od ślubu z trupem w bagażniku!" [size=67]Joanna Chmielewska "Przeklęta bariera"[/size]

Awatar użytkownika
Dragon
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 243
Rejestracja: 26 lut 2007, 11:35
Lokalizacja: Jasienica Rosielna

26 lut 2007, 12:17

Wywiad BOMBA, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia...

Gosia ciekawe jak poradziłabyś sobie z Pawłem Królikowskim.... :-P
Ostatnio zmieniony 26 lut 2007, 12:19 przez Dragon, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
aaalinka
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 137
Rejestracja: 22 gru 2006, 16:24
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

26 lut 2007, 12:19

Dragon pisze:Wywiad BOMBA, ale apetyt rośnie w mikarę jedzenia...

Gosia ciekawe jak poradziłabyś sobie z Pawłem Królikowskim.... :-P
Może byś trochę poczytał to Forum? Były już DWA WYWIADY! :[
Będę_walczyła_jak_lwica

Awatar użytkownika
macphisto
Osobowość forum
Osobowość forum
Posty: 1130
Rejestracja: 22 gru 2006, 14:19
Lokalizacja: Saalfeld/Mohrungen/Warsaw
Podziękował(a): 48 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 97 razy
Kontakt:

07 mar 2007, 16:44

wywiad jest świetny, zresztą jak wszystkie :mrgreen: wielkie dzięki :)
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't - Fight Club.

http://www.macphisto.fbl.pl

https://www.facebook.com/wObiektywieAlexis <-skromna galeria

Awatar użytkownika
Arpik
Super User
Super User
Posty: 313
Rejestracja: 14 maja 2009, 14:39
Lokalizacja: Mielec
Otrzymał(a) podziękowań: 5 razy

05 maja 2010, 14:47

Miałem przyjemność poznać Magdę osobiście i muszę przyznać ,że jest naprawdę przemiłą osobą.Do tego skromną i z dużym poczuciem humoru.
"Fleksja,to Pańska suka była..."

qwerty
Super User
Super User
Posty: 898
Rejestracja: 21 mar 2010, 12:27
Otrzymał(a) podziękowań: 6 razy

05 maja 2010, 20:49

No wywiad dobry... :thumbup:

Arpik - pozazdrościć :letssin:

Awatar użytkownika
John111
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 15
Rejestracja: 26 maja 2010, 13:54
Lokalizacja: Lidzbark Warmiński

02 cze 2010, 19:16

Świetny wywiad :yes: :yes: :yes: :yes: :yes:
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Toć to owocami pachnie, przyjemnie, jak dezodorant jakiś. - Solejuk do Japycza

Awatar użytkownika
Zielak
Aktywny forumowicz
Aktywny forumowicz
Posty: 77
Rejestracja: 29 gru 2009, 12:19
Lokalizacja: Brodnica
Podziękował(a): 1 raz
Otrzymał(a) podziękowań: 1 raz

21 lip 2010, 10:55

Bardzo ciekawy wywiad. Tylko trochę za duży nacisk na tych facetów z forum ;) Ale ogólnie pięknie! :D

Awatar użytkownika
Kamil
Super User
Super User
Posty: 342
Rejestracja: 19 lip 2010, 12:41
Lokalizacja: Podkarpacie
Podziękował(a): 16 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 7 razy

21 lip 2010, 16:06

Mi się wywiad bardzo spodobał, można się z niego dowiedzieć trochę z życia Magdy ;) Skoro nie kazała mówić do siebie 'per' pani ;) Gratuluję oby w przyszłości takich więcej.
A tobie Arpik to zazdroszczę :]
"Powietrze u nas świeże.
Dwa, wszędzie blisko.
Trzy, tanio.
Cztery, nawet jak co drogie to dostać nie można."

Tadeusz Hadziuk

Awatar użytkownika
Mat91
Super User
Super User
Posty: 392
Rejestracja: 29 gru 2008, 9:07
Lokalizacja: Kutno
Podziękował(a): 22 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 13 razy

20 sie 2010, 21:49

Świetny wywiad tylko pogratulować :) Zdjęcia super :puppyeyes:

Awatar użytkownika
Przemo94
Moderator
Moderator
Posty: 1715
Rejestracja: 10 sie 2013, 13:39
Lokalizacja: Mrągowo
Podziękował(a): 331 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 574 razy
Kontakt:

14 sie 2013, 18:45

Gratuluję wspaniałego wywiadu, bardzo fajnie czyta się wasze wywiady. Jak są ciekawe pytanie to muszą być też ciekawe odpowiedzi :)

ODPOWIEDZ