Strona 1 z 1

Bogdan Kalus dla Ranczersów

: 21 gru 2014, 21:29
autor: Hania i Andrzej
W jednym z ostatnich numerów Gazetki Ranczerskiej ukazał się nasz autorski wywiad jaki przeprowadziliśmy z przesympatycznym Panem Bogdanem Kalusem. Aby ułatwić dostęp do jego treści zamieszczamy go również na forum w celu do zapoznania się z nową rolą Pana Bogdana i wybraniem się oczywiście na ten film :

"Trwają zdjęcia do zwariowanego, przezabawnego filmu pod tytułem "Klub Włóczykijów". Jest on ekranizacją powieści Edmunda Niziurskiego. Film ten wypełni lukę w rodzimej kinematografii współczesnej, szczególnie jeśli chodzi o kino familijne, gdzie stanowczo brakuje ekranizacji przeznaczonych dla widzów w każdym wieku.
O zdjęciach do tego filmu opowie - specjalnie dla Czytelników Gazetki Ranczerskiej - Bogdan Kalus.
Hania i Andrzej: W filmie tym gra pan główną rolę, wcielając się postać stryja Dionizego. Czy trudno w dzisiejszych czasach zagrać postać w filmie, stanowiącym swego rodzaju powrót do gatunku tak różnego od obecnych produkcji, będącym raczej nawiązaniem do filmów typu "Podróż za jeden uśmiech" czy "Wakacje z Duchami", jakie powstały już dość dawno temu.
Bogdan Kalus: Na szczęście reżyser Tomasz Szafrański miał pełną jasność tego, jak ten film ma wyglądać, więc trudności jako takich nie było. Choć muszę przyznać, że kilka scen było trudnych do realizacji. Wiele scen kręciliśmy nocami, co dla kilku młodych bohaterów tego filmu było dość męczące. Rozwalaliśmy targ warzywny w Pułtusku, chodziliśmy po szczytach skał w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. W końcu 33 letnia Skoda, którą jeździliśmy, spłonęła w wyniku starcia z lokomotywą. Działo się!
Hania i Andrzej: Dzisiejsza młodzież wychowana jest w świecie komputerowych gier, ale ich rodzice z wypiekami na twarzy czytali niegdyś powieść, która dziś stała się kanwą filmu. Młodzi mogą więc mieć inne oczekiwania co do ekranizacji. Na co aktor tak wysokiej marki, jak pan, powinien zwrócić uwagę podczas gry, aby zadowolić oko odbiorcy w tak różnym wieku?
Bogdan Kalus: Przede wszystkim reżyser uczulał nas, aktorów, aby być w pełni naturalnymi. Żeby nie grać "grubą kreską". Tomek Karolak i Wojtek Mecwaldowski, którzy grają role Kadryla i Nieszczególnego, czyli opryszków, mają to we krwi, więc nie było tak tragicznie. Czasami trochę ponosiło naszych młodych bohaterów, ale generalnie sam jestem ciekaw efektu końcowego.
Hania i Andrzej: Jak powszechnie wiadomo, gra pan jedną z kluczowych postaci serialu Ranczo - Tadeusza Hadziuka. Podobno warunkiem zagrania w filmie "Klub Włóczykijów" było ogolenie przez pana głowy oraz przybranie na wadze paru kilogramów. Jak to zostało odebrane w ekipie Ranczo? Czy nowy Hadziuk spodobał się kolegom z planu?
Bogdan Kalus: Film miał być kręcony już w ubiegłym roku, co zresztą było widać w ostatniej serii Rancza, bo przecież już wtedy byłem i grubszy i łysy. Scenarzysta Robert Brutter wymyślił jedną, dodatkową scenę, która wyjaśniła widzom dlaczego jestem łysy i było po problemie. Choć muszę przyznać, że na początku producenci Rancza nie byli zadowoleni z mojego nowego wizerunku.
Hania i Andrzej: Zdjęcia do "Klubu" rozpoczęły się 29 lipca 2014, równocześnie trwały zdjęcia do Ranczo, czy bardzo dużo było kolizyjnych dni?
Bogdan Kalus: Na szczęście udało się wszystko pięknie pogodzić. Zdjęcia do Rancza zacząłem 23 lipca, tak by już 29 lipca być na planie „Klubu Włóczykijów”. Następne dni zdjęciowe w Ranczo miałem dopiero we wrześniu, kiedy produkcja filmu była już właściwie ukończona.
Hania i Andrzej: Czym dla pana różni się praca na planie serialu, od pracy przy pełnometrażowym filmie fabularnym?
Bogdan Kalus: Film fabularny różni się od serialu przede wszystkim sposobem nagrywania. „Fabułę” gra się na jedną kamerę, chociaż były sceny kręcone na kilka kamer jednocześnie. W serialu gra się na dwie. W filmie pełnometrażowym nie ma takiego pośpiechu. Dla mnie, jako aktora, nie ma znaczenia czy gram w serialu, czy w filmie, bo zawsze to, co robię staram się robić profesjonalnie. Choć wiadomo, że główna rola w filmie fabularnym to zupełnie inna para kaloszy.
Haniai Andrzej: Zdjęcia do "Klubu Włóczykijów" są kręcone w rożnych miejscach Polski, które z nich najlepiej pan wspomina?
Bogdan Kalus: W każdym miejscu w którym kręciliśmy było coś magicznego. Od pięknego, najdłuższego w Europie, rynku w Pułtusku, po cudowny Olsztyn pod Częstochową, czy zamek w Siewierzu. Oczywiście nie mogę pominąć mojego rodzinnego Śląska, bo dawno nie byłem w Gliwicach, gdzie kręciliśmy sporo scen. Miałem czas, żeby spotkać się z dawno nie widzianymi znajomymi, a to zawsze miłe.
Hania i Andrzej: Jak wyglądały zdjęcia na zamku w Siewierzu? Kręcone były o zmroku, nie nękały Was żadne duchy zamkowe (śmiech)?
Bogdan Kalus: Duchy zamkowe nie, ale za to komary i inne owady spokoju raczej nie dawały. A zdjęcia? Akurat zamek, a właściwie jego ruiny, to idealne miejsce do kręcenia filmów. Szkoda tylko, że tak rzadko wykorzystywane.
Hania i Andrzej:Film zasadniczo przeznaczony jest dla dzieci i młodzieży, stąd główne role grają młodzi artyści. Jak przebiega współpraca z młodymi, przepraszam, z trochę młodszymi aktorami?
Bogdan Kalus: Wszyscy młodsi artyści odbyli wiele prób przed realizacją filmu, więc na planie już wiedzieli co i jak. Poza tym wszyscy mają już za sobą jakieś doświadczenie filmowo-serialowo-teatralne. Franek Dziduch, odtwórca roli Kornela, to syn znanej aktorki Ewy Gorzelak. Ma za sobą wiele spektakli zagranych w Teatrze Roma. Kuba Wróblewski, wcielający się w postać Maksa, grał w serialu „Słodkie życie” i w filmie „Kamienie na szaniec”. Kamili Bujalskiej, która grała Joannę, wróżę piękną karierę. Piotr Janusz grał w chorzowskim Teatrze Rozrywki w spektaklu Magdy Piekorz „Olivier, Olivier”. Słowem, zdolną mamy młodzież.
Hania i Andrzej: "Klub Włóczykijów" to film przygodowy o wartkiej akcji. Czy w związku z tym na planie występują dublerzy?
Bogdan Kalus: Byli kaskaderzy, ale raczej nie odgrywali jakiejś znaczącej roli. Sami dawaliśmy radę. Może z wyjątkiem sceny gdzie Dr Kadryl, grany przez Tomka Karolaka, wpada pod policyjny radiowóz. W tym przypadku była to furgonetka!
Hania i Andrzej: Czy może pan odsłonić rąbka tajemnicy, czy miał pan sceny nazwijmy to dynamiczne, czyli jakiś pościg, ucieczka, gdzie potrzeba było dużo dubli? Jak pan to znosił?
Bogdan Kalus: Był pościg za bandytami na ulicach Gliwic, który nieomal zakończył się tragicznie, bo biegnący przede mną statysta się wywrócił i było dość niebezpiecznie. Zwłaszcza, że jechałem tuż za nim na rowerze. Poza tym ekipa i statyści byli na tyle skupieni, żeby właśnie takich trudnych scen nie powtarzać w nieskończoność. A ilość dubli nie ma większego znaczenia, ważne by efekt końcowy był zadowalający.
Hania i Andrzej: Na pewno na planie, podczas kręcenia zdjęć, zdarzały się sytuacje, które mogą uchodzić za anegdoty. Może pan jakąś opowiedzieć naszym Czytelnikom?
Bogdan Kalus: Grałem przez pewien moment ubrany w mundur generała policji, stojąc przed hotelem w Gliwicach. Byłem dość bacznie obserwowany przez niemiecką wycieczkę i słyszałem, jak mówią o tym, że ciekawe czy jestem ochroną tego hotelu, czy też nadal oficerowie policji zajmują się niemieckimi wycieczkami w sensie ideologicznym. Niestety, nie pozwolono mi wrócić na piechotę do hotelu w tym mundurze, a chciałem go rozpiąć i pójść „krokiem” Hadziuka.
Hania i Andrzej: Czy po sukcesie " Klubu Włóczykija ", bo taki na pewno nastąpi, będzie pan czuł się bardziej Hadziukiem czy stryjem Dionizym? W obie postacie bowiem wlał pan przecież całą swoją duszę...?
Bogdan Kalus: Będę nadal Bogdanem Kalusem, bo nie zabieram roboty do domu! (śmiech)
Hania i Andrzej: Dziękujemy serdecznie za udzielenie tak wyczerpujących odpowiedzi na nasze pytania, osobiście jesteśmy bardzo zadowoleni, że jedna z najciekawszych powieści z naszego dzieciństwa zostanie zekranizowana. Chętnie wybierzemy się do kina, z uwagi chociażby na gwiazdorską obsadę. Chcielibyśmy też zabrać na seans nasze córki w wieku maturalnym, bo sądzimy, że to będzie również film dla nich.
Bogdan Kalus: Pozdrawiam wszystkich Ranczersów, zapraszam na "Klub Włóczykijów"."