Wywiad z panem Bogdanem Kalusem

W tym dziale znajdziecie nasze autorskie wywiady z ekipą serialu.
Awatar użytkownika
Ania
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 1078
Rejestracja: 02 mar 2007, 15:43
Lokalizacja: Jaworzno
Podziękował(a): 2 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 12 razy
Kontakt:

15 kwie 2007, 15:32

Nie oszukuje widza

Rozmowy z "Hadziukiem" o aktorstwie, młodości oraz o ... serialach "Ranczu" i "Halo Hansie" ;)

Anna Zielonka: W jednym z wywiadów powiedział pan kiedyś, że aby rozśmieszyć widzów, nie należy się śmiać, ale udawać powagę.

Bogdan Kalus: Najgłupszy dowcip, jeżeli opowiada się go z kamienną twarzą jest osiem razy bardziej śmieszny niż ten sam dowcip opowiedziany śmiejąc się i chichocząc. Wbrew pozorom granie w komedii jest bardzo trudną sztuką, bo na scenie trzeba utrzymać odpowiedni poziom emocji. Widz nie może odpuścić nawet na chwilę.

AZ: Ma pan tremę przed występami?

BK: Dawno nie zagrałem premiery, ale przed każdą miałem sraczkę taką, że hej (śmiech). Natomiast zdarza mi się trema. Czasami nie wiadomo, czym jest spowodowana. Nie znoszę, jeśli na widowni jest moja matka. Widziała mnie na scenie dwa razy w życiu i o te dwa za dużo. Po prostu bardzo się wtedy stresuję. Na szczęście terma mnie mobilizuje. Muszę wtedy zamknąć się na 40 minut i wyciszyć w ciemnym pomieszczeniu. Wtedy nie ma mnie dla nikogo. Kiedy grałem premierę spektaklu pod tytułem „Sztuka”, miałem taką właśnie tremę. Ale zebrałem się w sobie, na 45 minut przed spektaklem zakręciłem wszystkie zaworki i zagrałem dobrze. Nawet recenzenci zauważyli wtedy, że byłem pięterko wyżej od kolegów. Jednak przez ten cały stres, doszedłem do siebie dopiero pól godziny po spektaklu. Nie wiedziałem, co się wokół mnie dzieje i paliłem jednego papierosa za drugim (śmiech).

AZ: Jak zaczęła się pana przygoda z aktorstwem? Czy już jako dziecko chciał pan występować na scenie.

BK: Nie. Moje dzieciństwo było zupełnie normalne. Wychowywała mnie babcia. Nie chodziłem do przedszkola. Pamiętam, że karczemną awanturę zrobiłem jako sześciolatek, bo przeprowadzaliśmy się do nowych bloków, a ja nie chciałem. Wcześniej mieszkaliśmy w kamienicy. Dookoła rosło dużo trawy, była łąka i dwa przejazdy kolejowe. Jeździły tam parowozy. Kiedy miałem 4 czy 5 lat, każdy parowóz i każdą lokomotywę osobiście nazwałem. Gdy znikałem z podwórka, wszyscy wiedzieli, że Bogdan jest gdzieś tam przy budce dróżnika (śmiech). Pod koniec szkoły podstawowej wykombinowałem, że chcę w życiu robić coś innego niż moi koledzy.

AZ: To znaczy aktorstwo?

BK: Nie, nie chodzi o aktorstwo. Ale to bardzo pokręcona historia. W czwartej klasie szkoły podstawowej zacząłem grać w koszykówkę. Potem rzuciło mi sie na muzykę i grałem na perkusji. Z kolegami założyliśmy zespól, który istniał chyba dwa albo trzy lata. Mieliśmy próby w Marchołcie, jednym z najlepszych klubów w Katowicach. Byliśmy z tego dumni, bo to była znana knajpa, a nie jakiś dom kultury czy garaż babci (śmiech)

AZ: A aktorstwo?

BK: Przyszło bardzo przypadkowo. Gdy już wpadłem w wir imprez studenckich w Marchołcie, zacząłem poznawać różnych ludzi. Także takich, którzy grali tam koncerty. W końcu sam zacząłem działać. Prowadziłem imprezy, potem były jakieś kabarety. W końcu przyszedł czas na teatr Korez i tak się to już potoczyło.

AZ: Nie ma pan jednak wykształcenia aktorskiego.

BK: Jestem żywym przykładem, że nie trzeba go mieć. Zresztą nawet Radosław Piwowarski zapytał mnie kiedyś, czy jestem po szkole aktorskiej. Gdy dowiedział się, że nie mam dyplomu aktora, powiedział: zdolny facet z Ciebie. Podziękowałem bardzo.

AZ: Samouk?

BK: Jest dużo takich ludzi, mimo że nadal w teatrach patrzy się na to, czy ktoś ma papier świadczący, że się jest aktorem. Ja zawsze odpowiadam pytaniem, czy Michaela Jacsona ktoś pytał czy zna nuty? Facet wydał cztery miliardy płyt i zarobił na tym dużo pieniędzy. Jest dobry w tym, co robi. I co z tego, że w teatrze jest 52 aktorów i wszyscy mają dyplomy, jeśli na widowni siedzi sześć osób. Chyba nie o to chodzi, prawda?

AZ: Na czym polega aktorstwo?

BK: Na nieoszukiwaniu widza. Fenomen teatru Korez, w którym pracuję polega na tym, że kiedy zaczęliśmy robić spektakle na początku lat 90-tych, graliśmy głównie w szkołach średnich, w aulach lub salach gimnastycznych. Młodzi ludzie najszybciej wyczują oszukaństwo, dlatego każde nasze przedstawienie musiało być zagrane na 100 procent. U nas tego oszukaństwa nie było. Dzięki temu licealiści, dla których wtedy graliśmy, przychodzą do nas też dzisiaj ze swoimi prawie dorosłymi dziećmi. To jest fantastyczne.

AZ: Poza aktorstwem – sport. Jest pan jeszcze spikerem Ruchu Chorzów?

BK: Juz nie. To zamknięty rozdział. Jako spiker działałem, kiedy mieszkałem na Śląsku i miałem więcej czasu. Komentowanie imprez sportowych było pewnym etapem w mojej karierze, który się zakończył jakiś czas temu.

AZ: Lubi pan sport?

BK: Oczywiście, że lubię. Czasami grywam w piłkę nożną. Niestety bardzo rzadko. Jestem natomiast reprezentantem artystów polskich w hokeja na lodzie. Jestem na obronie.

AZ: Jednego z Ranczersów interesuje, czy pana zdaniem polska piłka klubowa ma jeszcze szanse na uleczenie? A może trzeba machnąć na nią ręką i zająć się lepiej kibicowaniem kozom Hadziukowej?

BK: Można się zająć kibicowaniem kozom. Uważam natomiast, że jeżeliby poważnie zająć się korupcją w polskim futbolu, to mistrzem polski przez najbliższe kilka lat byłby Grunwald Halemba.. Nie mówię tego bez krzty przesady. Bo jedynie ten zespół nie ulega korupcji.

AZ: Sport, serial, teatr. Ale Bogdan Kalus jest znany przede wszystkim jako Gerard ze „Świętej wojny” i Hadziuk z „Rancza”. Z którym z nich jest pan teraz bardziej utożsamiany?

BK: Myślę, że coraz częściej z Hadziukiem. Nawet jak bywam na Śląsku, ludzie mówią mi, że „Ranczo” jest świetnym serialem. Gratulują mi udanej roli. Co prawda nie odbiega ona od roli Gerarda, ale gdy zgadzałem się grać Hadziuka, wiedziałem, że obie postacie to są do siebie podobne. Zresztą bardzo zbliżona do nich będzie moja kreacja w „Halo Hansie”. Już pierwszego dnia zdjęciowego do serialu „Halo Hans” zauważyłem, że od kilu lat grywam albo pijaków, albo Ślązaków, albo jakieś role mundurowe. W „Halo Hansie” mam już trzy w jednym. Jest tam pijak, Ślązak i mundurowy (śmiech).

AZ: Dużo pracy, kilka seriali. Czy wspomniany teatr Korez nie zostanie odsunięty na drugi plan?

BK: Nie chcę rezygnować, ale nie wiem jak dalej będzie.. Może na przykład będziemy kręcić czternastą serię „Rancza” i piętnastą „Halo Hansa”.

AZ: Przy czternastej serii z „Rancza” zrobiłaby się nam telenowela.

BK: Myślę, że nie. Ale nie jestem pewien, bo teoretycznie nie znamy przyszłości „Rancza”. Jak na razie planowane są cztery serie i film fabularny. Wydaje mi się, że przy tak wysokiej oglądalności (około 7, 5 miliona widzów) telewizja nie zadusi kury znoszącej złote jajka. A co będzie dalej? Nie należy ciągnąć pewnych rzeczy w nieskończoność. Nie obraziłbym się jednak, gdybyśmy przez następne 5 lat mieli robić jedną serię „Rancza”, dwie „Halo Hansa”, dwie serie „Rancza”, jednego „Halo Hansa”.

AZ: Ja tam byłabym za takim pomysłem (śmiech). Inni fajni „Rancza” również.

BK: Nie ma oszukaństwa w tym serialu. W „Ranczu” jest pokazany normalny świat, normalni ludzie. Tu nie ma tak jak w innych serialach, że np. jakaś nauczycielka wchodzi do mieszkania, w którym ma wypierdzielone meble firmy IKEA. Chyba że dorabia na korepetycjach z języka francuskiego (śmiech). To zupełnie nie o to chodzi. W „Ranczu” jest pokazana prawda, nie fałsz. Gdy zaczęliśmy robić ten serial w słynnym już Jeruzalu, zauważyliśmy, że pod trzema sklepami siedzą tacy sami faceci, jak na naszej „ławeczce”? Ci goście wódkę robią sobie sami w domu. To jest dowód na prawdziwość „Rancza”.

AZ: A ta wódka?

BK: Podobno pyszna. Ale ja nie próbowałem (śmiech). Ale koledzy z ekipy technicznej pili. Jak kręciliśmy pierwszą serię, to strzałem nr 1 było wino Killer, które miało na etykiecie dwie spluwy (śmiech). Przy drugiej serii hitem okazały się dwa wina o nazwie „Mocna wiśnia” i „Biały kielich”.
Uważam natomiast, że Mamrot podlaski i piwo Tur to świetne nazwy.

AZ: A co będzie w „Ranczu” w tej serii?

BK: Niektóre postacie zostały wyciągnięte na pierwszy plan, inne zaś poszły w dół. Więcej jest ławeczki i państwa Więcławskich. Mniej jest zdecydowanie Witebskiego, Lucy i Kusego...

AZ: Dużo mniej?

BK: No jest trochę mniej. Nie powiem, że dużo, ale jednak. Nie wiem, co wymyślą w trzeciej serii. Jak na razie każdy aktor na początku roku dostał maila od scenarzystów, że możemy wysuwać jakieś sugestie, jeśli chodzi o granych przez nas bohaterów. Dlatego nie wiem, co inni wymyślą.

AZ: A Hadziuk? On dużo pije. Doskonale naśladuje pan człowieka pijanego. Czy ma pan w tym jakieś doświadczenie?

BK: Wiem, co gram (śmiech) Gwarantuję, że wszyscy doskonale wiemy, co gramy. Choć Piotrek Pręgowski od pewnego czasu, jak on to mówi, idzie drogą miecza i w ogóle nie przyjmuje alkoholu. Natomiast reszta ławki doskonale wie, co gra. Kiedyś z przerażeniem oglądałem jakiś serial, w którym młody aktor udawał pijanego i nie był w tym zbyt przekonujący.

AZ: Co spotka Hadziuka? Czy biedny, załamany nadal będzie pilnować kóz?

BK: Temat kóz Hadziuk kupił już w zasadzie. Denerwuje go tylko, że pracuje u swojej żony, która wydziela mu pieniądze. To ona jest bizneswoman (śmiech). Natomiast Hadziuk pozostanie Hadziukiem. Tu nie ma żadnych większych zmian, takich jakie będzie można zauważyć u Pietrka. W jednym z odcinków wyjeżdża do Anglii, ale szybko wraca. Poza tym Piotr bardzo wyszczuplał, prawie 16 kg.

AZ: No tak, w wizerunkach naszych bohaterów można zauważyć dość widoczne zmiany. Na przykład pani Ilona ma dłuższe włosy.

BK: Tak. I trzeba zauważyć, że gdyby nie ciąża Ilony Ostrowskiej, „Ranczo” oglądalibyśmy juz od września ubiegłego roku lub od stycznia br. Ale okazało się, że pani Ilona zaszła w ciążę. Dlatego czekaliśmy na nią. Trudno przecież wymagać od kobiety, która w połowie czerwca rodzi dziecko, żeby od razu zaczęła grać?

AZ: Pani Ilona jest bardzo zajęta. Jednak wszyscy Ranczersi chcieliby ją poznać. Czy to nastąpi?

BK: Nie wiem, bo nie mamy z sobą prywatnego kontaktu. Najbliżej jestem teraz z pięcioma osobami z „Rancza”, które pracują ze mną na planie serialu „Halo Hans”. Od kilu lat przyjaźnię się z Grzesiem Wonsem, bo jesteśmy sąsiadami i z z Piotrkiem Pręgowskim. Jak się tyle lat pracuje razem, to normalna kolej rzeczy, że się ludzie dobrze znają. Tak samo, jak Artur Barciś jest najbliżej Czarka Żaka.

AZ: Jak ma na imię Kusy?

BK: (chwila ciszy)... Paweł Królikowski (śmiech). Nie mam pojęcia. Nie pamiętam nawet, jak ma na imię Hadziuk. Chyba Tadeusz. Policjant jest Stasiek , Pietrek jest Patryk, Czerepach jest Arkadiusz. Ale Kusy nie mam pojęcia.

AZ: Podstawowe pytanie dla Ranczersów. Czy Lucy dalej będzie pomagać mieszkańcom wsi i tak jak w pierwszej serii zmieniać polską rzeczywistość?

BK: Pewnie, że będzie. Będą różne pomysły, jak przyciągnąć jakiś biznes, otwarcie uniwersytetu ludowego i biblioteka. Z otwarcia biblioteki wynosimy oczywiście z Solejukiem winka (śmiech).Widzów czeka wiele ciekawych historii.

AZ: Wspominał pan już o serialu „Halo Hans”. Czy nie będzie on kopią „Allo, Allo”?

BK: Tak naprawdę to „Halo Hans” ma niewiele wspólnego zarówno z „Allo allo”, jak i z „Hansem Klosem”. W „Halo Hansie” jest J24, a nie J23. Główny bohater nazywa się Hans Klops. W naszym serialu akcja toczy się nie tylko w knajpie, jak to przeważnie miało miejsce w „Allo, Allo”. Dla potrzeb „Halo Hansa” zostało wybudowanych 2tys. m2 dekoracji. Jest knajpa, gabinet Brudnera, jego sekretariat. Akcja dzieje się także w pokoju przesłuchań czy mieszkaniu kontaktowym. Po wybrukowanej ulicy jeżdżą samochody. Kompletny odjazd! Mój bohater Slodovy, ordynans Brudnera, którego gra Pręgol, w garażu pędzi sobie bimberek, który wszystkim sprzedaje (śmiech)

AZ: Czyli będzie wesoło?

BK: Nakręciliśmy w tej chwili już pięć odcinków i już podejrzewam, że „Halo Hans”, odniesie sukces. Ale nie chcę zapeszać.

Rozmawiała Anna Zielonka


Wywiad przeprowadzałam w pubie Elektro, gdzie razem z panem Bogdanem i Mariuszem wypiliśmy kawę. Atmosfera była rewelacyjna, grała muzyka, a my romzawialiśmy o aktorstwie i "Ranczu" ;) Odtwórca Hadziuka to bardzo miły gość z ogromnym poczuciem humoru. Bez oporów odpowiadał na wszystkie moje pytania. Po wywiadzie strzeliliśmy sobie kilka fotek. Oto one!

To ja i pan Bogdan u drzwi teatru Korez:
Obrazek

A to Mariusz z serialowym Hadziukiem:
Obrazek
-Owszem, zyskałem - odpowiedział Lis. -Chociażby kolor zboża.
"Mały Książę"

Awatar użytkownika
macphisto
Osobowość forum
Osobowość forum
Posty: 1130
Rejestracja: 22 gru 2006, 14:19
Lokalizacja: Saalfeld/Mohrungen/Warsaw
Podziękował(a): 48 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 97 razy
Kontakt:

15 kwie 2007, 17:53

wywiad rewelacja brawo Aniu :!: :!: :!: :-D
We've all been raised on television to believe that one day we'd all be millionaires, and movie gods, and rock stars. But we won't - Fight Club.

http://www.macphisto.fbl.pl

https://www.facebook.com/wObiektywieAlexis <-skromna galeria

Awatar użytkownika
Tengel2
Moderator
Moderator
Posty: 1129
Rejestracja: 31 sty 2007, 19:17
Podziękował(a): 430 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 179 razy

15 kwie 2007, 19:16

Aniu wywiad super. Jestes wielka :!: :!: :!:
"Albowiem noc jest ciemna i pełna strachów" - George R. R. Martin

Obrazek

Awatar użytkownika
Dragon
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 243
Rejestracja: 26 lut 2007, 11:35
Lokalizacja: Jasienica Rosielna

15 kwie 2007, 22:30

ale czytania..... od za****...

gratulacje Aniu.... możesz spokojnie z Gosią rywalizować... :evil: :evil: :evil:
[b]Żyć z ludźmi i dla ludzi[/b]

Awatar użytkownika
Anija
Moderator
Moderator
Posty: 1785
Rejestracja: 27 lut 2007, 14:58
Podziękował(a): 284 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 993 razy

15 kwie 2007, 22:59

Superowy wywiad :D wlasnie przeczytalam do konca bo wczesniej tylko kawalek 8-)
najbardziej mi sie podobalo zdanie
Ania pisze:Dawno nie zagrałem premiery, ale przed każdą miałem sraczkę taką, że hej (śmiech).
:lol: :lol:
"Cieszmy się życiem! Po prostu..."

Awatar użytkownika
Gosia
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 372
Rejestracja: 22 gru 2006, 16:39
Lokalizacja: Warszawa
Otrzymał(a) podziękowań: 3 razy
Kontakt:

16 kwie 2007, 7:55

Aniu!
Wywiad bardzo ciekawy, bardzo mi sie podoba. :super:

Dragonie, my nie musimy ze soba rywalizować, bedziemy raczej współpracować.
Prawda Aniu? :)
[b][i]"Każdy i zawsze, jak sądzę, do czystej kartki papieru powinien zasiadać z pokorą, ale też i z odwagą, tylko świadomą ryzyka".
[/b][/i]
[color=blue][b][i]Robert Brutter[/i][/b][/color]

Awatar użytkownika
singri
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 236
Rejestracja: 22 gru 2006, 13:46
Lokalizacja: stolica
Kontakt:

16 kwie 2007, 9:05

Brawo, Aniu!
"Jezus Mario... Wracałam od ślubu z trupem w bagażniku!" [size=67]Joanna Chmielewska "Przeklęta bariera"[/size]

Awatar użytkownika
Ania
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 1078
Rejestracja: 02 mar 2007, 15:43
Lokalizacja: Jaworzno
Podziękował(a): 2 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 12 razy
Kontakt:

16 kwie 2007, 13:19

Prawda Gosiu! Nawet nie zamierzam rywalizować! Współpraca musi być :) Jedna za wszystkich, wszystkie za jedną :P

Dragonie, dla mnie wywiady to chleb powszedni i nie rywazliuję o pozycję :D Pisanie i romowa z ludżmi sprawia mi to po prostu wielką przyjemność :mrgreen:
-Owszem, zyskałem - odpowiedział Lis. -Chociażby kolor zboża.
"Mały Książę"

Awatar użytkownika
Dragon
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 243
Rejestracja: 26 lut 2007, 11:35
Lokalizacja: Jasienica Rosielna

16 kwie 2007, 13:30

ja z tą rywalizacją żartowałem dziewczyny... poprostu fajnie jest że nie tylko na barkach Gosi leży kontakt z aktorami... dzięki współpracy możemy daleko dojść... życze powodzenia wszystkim którzy poświęcają swój prywatny czas działając dla reszty Ranczersów....

pozdrawiam.... :evil: :evil: :evil:
[b]Żyć z ludźmi i dla ludzi[/b]

ODPOWIEDZ