Kinowa wersja

Po sukcesie serialu przyszedł czas na wersję kinową. Ranczo Wilkowyje jest już na DVD. Na tym forum dyskutujemy o fabularyzowanej wersji "Rancza".
Regulamin forum
1. Zanim założysz nowy wątek, sprawdź czy nie ma już podobnego tematu na forum.
2. Jeśli cytujesz jakiś materiał, pamiętaj o podawaniu źródła.
3. Staraj się pisać poprawnie gramatycznie i na temat.

Jak myślisz jaka będzie oglądalność kinowej wersji Rancza ?

Czas głosowania minął 24 gru 2007, 19:38

Super - do kina przyjdzie 20 mln widzów lub więcej
3
17%
Nieźle - pojawi się na pewno troszkę milionów
14
78%
Średnio - parę tysięcy
1
6%
Słaba - niewiele
0
Brak głosów
 
Liczba głosów: 18
invention
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 2
Rejestracja: 08 maja 2007, 9:01
Lokalizacja: Jeruzal
Kontakt:

15 sty 2008, 11:39

Kochani, byłam wczoraj na filmie. Ubawiłam sie po same pachy :mrgreen: Rzeczywiście niesamowita akcja z furmankami. Ukłon w stronę Szeryfa i wszystkich osób, które przyczyniły się do tak spektakularnych scen! Dla mnie hitem była kobyłka biegnąca w stronę kościoła, na dźwięk dzwonów!!! Brawa dla scenarzystów!!!

Jeżeli chodzi o Solejukową, to było rzeczywiście kiwi. Ma ono właściwości rozjaśniające, poza tym zawiera dużo związków mineralnych i witaminy C ;)

Do tych, którzy jeszcze nie byli - Pędziorkiem, pędziorkiem! Na prawdę warto zażyć porządnej dawki dobrego humoru!

agaa
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 14
Rejestracja: 13 sty 2008, 12:08
Lokalizacja: Opole

15 sty 2008, 16:04

kylo69 pisze:wójt mówi to księdza piotrek chwile po tym jak wpada do bagna i jest pokazana rozmowa proboszcza z więcławskim ;)
no to Piotr i Paweł Kozioł- nawet by pasowało :)
"Doszło do tego, że już dalej nie idzie"

Kaśka25
Początkujący
Początkujący
Posty: 35
Rejestracja: 26 mar 2007, 21:00
Lokalizacja: Lublin
Kontakt:

15 sty 2008, 20:35

Cześć wszystkim
Ja oglądałam film 2 razy.Furmanki są the best. Kusy jako mafiozo-palce lizać :->
Ranczo jest the best

Mallrosi
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 9
Rejestracja: 02 kwie 2008, 15:02
Lokalizacja: Chorzów/Koeln
Kontakt:

03 kwie 2008, 2:03

Zdecydowanie bardziej podoba mi sie Ranczo jako serial, w zasadzie kazdy odcinek jest lepszy od filmu kinowego.
Wiadomo, ze w kinowej wersji akcja musi byc szybsza, w serialu pomimo tego, ze wiele sie dzieje jest czas na zadume, takie rozciagniecie jakiegos watku.
Pewnie gdybym nie ogladala serialu to Ranczo Wilkowyje bardziej by mi sie spodobal:-)
Ogolnie ok, ale ciesze sie, ze byl to film niezalezny od serialu. Czyli miejsce akcji, bohaterowie ci sami, ale ta kinowa wersja nie ma wplywu na serial.

Awatar użytkownika
c3po
Super User
Super User
Posty: 380
Rejestracja: 24 sie 2007, 15:48
Lokalizacja: Dolny Śląsk
Otrzymał(a) podziękowań: 1 raz
Kontakt:

13 kwie 2008, 14:55

A wiadomo kiedy wyjdzie film na DVD? :-D
Jadac do sklepow przegladam polki z nadzieja ze cos znajde, a tu... nic :-/
http://www.pajacyk.pl/ Pokaż, że zależy Ci na innych
Może kawy?

Peteremgeoka

13 kwie 2008, 22:39

Sprubuj na Allegro dziś sprawdzałem i znalazłem jeden egzemplarz za jedyne 89 zł Czy to za drogo sam oceń.

Awatar użytkownika
michal18c
Elitarny komentator
Elitarny komentator
Posty: 242
Rejestracja: 29 kwie 2007, 22:03
Lokalizacja: Mąkolno
Kontakt:

18 kwie 2008, 11:54

Mi też się podobało oglądałem z całą rodziną. Zamierzam jeszcze raz obejrzeć :lol:

Awatar użytkownika
Irenka
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 603
Rejestracja: 08 paź 2007, 22:28
Lokalizacja: Wielkopolska
Podziękował(a): 36 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 35 razy
Kontakt:

30 maja 2008, 14:05

Nie wiem ilu z nas obejrzało już niewykorzystane sceny z filmu.
Z rozmowy księdza z Kusym wynika jednak, że stosunek proboszcza do wolnego związku naszych bohaterów w "Ranczo Wilowyje" jest tak samo krytyczny jak w III serii. Tyle, że w filmie to wycięto.;-)
"Z niczym nie należy przesadzać" - Kusy
Zapraszam: www.haniaj.blogspot.com

Rutlawski o
Super User
Super User
Posty: 340
Rejestracja: 23 lip 2007, 20:43
Lokalizacja: Znienacka
Kontakt:

01 cze 2008, 13:37

Nom...w filmie została tylko mina księdza na koniec.

Ale dzięki tej scenie film lepiej pasuje do historii.

Kleofas
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 4
Rejestracja: 19 cze 2009, 23:51
Lokalizacja: Polska :)

24 cze 2009, 11:30

Wlasnie obejrzałm kinową wersję "Rancza" :)

Pierwsze wrażenie to zdecydowanie za krótki .. ale ogólnie bardzo fajnyi śmieszny pewnie obejrze go sobie jeszcze nie raz albo dwa ;)

Oglądałem ten film nie wiedząc co się dzialo w 1 sezonach serialu (jeszcze nie znalazłem czasu żeby nadrobić zaległosci chociaż te odcinki mam :)) ale dzięki temu że widziałem końcówke ostaniej serii mniej więcej wiedziałem o co chodzi ...
Mam takie dziwne wrażenie że wątki w kinowej wersjii zostały zapożyczone z serialu czy mam racje ? Chodzi mi o to czy wersja kinowa nie jest może jakimś streszczeniem serialu dal kogos kto go nie znał i służyła do zachęcenia widza do sięgnięcia do serialu ?

Z rzeczy które mi przeszkadzały w filmie to Angielski R.Pazury grającego byłego męża Lucy ( działAŁ mi na nerwy ) i to chyba był jedyny minus reszta była ok

Sulejukowa jako biała dama :D
PLan Wojta i Więcłaskiego pozbycia się Czerepacha
Intees browarowy ekipy ławeczkowej


Ogólnie film jest świetny !!!

Yolca
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 2
Rejestracja: 03 sie 2009, 13:26
Lokalizacja: internet

11 sie 2009, 14:11

Pomimo, że serial Ranczo ogromnie mi się podoba, tak wersja kinowa mnie bardzo rozczarowała. Wydawało mi się, podobnie jak poprzedniemu rozmówcy, ze wersja kinowa powinna jakoś nawiązywać do serialu, a przede wszystkim powinna być jasna dla osób, które serialu nie widziały. A tak nie jest ani nawiązaniem, ani przypomnieniem i osoby z "zewnątrz" mało orientują się, o co w filmie chodzi. Ponadto pojedyncze odcinki serialu są o wiele bogatsze. Film jest rozwleczony, ubogi w fabułę i tak naprawdę, nie wiem, co reżyser miał na myśli. Brak wstępu, rozwinięcia, zakończenia. Dlatego film mnie rozczarował. Wersja kinowa powinna wprowadzić widza w wątki serialu oraz serial powinien mieć powiąznie z wersją kinową, by razem mogły stanowić całość i jednocześnie funkcjonować oddzielnie.
Ponadto angielski Pazury nie nadaje się do słuchania, sceny tego rodzaju całkowicie psują, można było postarać się o aktora z lepszym akcentem. Jedynie Cezary Żak wraz z Arturem Barcisiem zagrali po mistrzowsku i tym samym pozostałe postaci postawili w cieniu. Odniosłam wrażenie, że pozostali aktorzy jakby nazbyt przejęli się graniem w wersji kinowej i przez to wypadli słabiej.
Podsumowując, inaczej wyobrażałam sobie ten film, rozczarował mnie niestety, ale na szczęście mam w swej kolekcji trzy serie Rancza, które mogę oglądać na okrągło.

Awatar użytkownika
Bogna23
Moderator
Moderator
Posty: 715
Rejestracja: 22 gru 2006, 20:17
Lokalizacja: Podkarpacie
Podziękował(a): 71 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 146 razy
Kontakt:

11 sie 2009, 15:29

Z całym szacunkiem dla moich przedmówców – ale nie mogę powstrzymać się od komentarza na temat angielskiego Radosława Pazury! Ile osób w kraju zna tak dobrze angielski żeby w ogóle wyłapać niedociągnięcia akcentu!? Zapewne z połowa ludzi oglądających film w kinie nawet nie wiedziałaby co mówi, gdyby nie napisy – a co dopiero jak mówi. Spójrzmy na sprawę z odwrotnej strony – ilu obcokrajowców mieszkających lata w Polsce i posługujących się naszym językiem na co dzień tak mówi, że nie jest się w stanie tego usłyszeć? Polski może i jest trudniejszy w wymowie – ponoć najtrudniejszy język świata zaraz po chińskim ;) ale angielski – czy w tym wypadku bardziej amerykański ma też tyle naleciałości regionalnych, że mówić płynnie z akcentem językiem danego regionu jest naprawdę trudno! Może można było wziąć aktora obcokrajowca – czy takiego mieszkającego na stałe za granicą – chyba nawet była mowa o Peterze Lucasie – Polak ale mieszka w USA – grał Szakala w Kilerach 2 – ale czy by zagrał lepiej? – dla mnie Pazura był całkiem niezły – zwłaszcza jako piękny laluś jakiego przecież grał a jak mówił to mnie nie przeszkadzało – tak jak i kobietom w Wilkowyjach! :)

Yolca
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 2
Rejestracja: 03 sie 2009, 13:26
Lokalizacja: internet

11 sie 2009, 18:42

Mnie przeszkadzało, film kręcony na bazie tak doskonałego serialu, z dokładnością do najdrobniejszego szczegółu powinien mieć aktora grającego lalusia z właściwą wymową, a nie tylko wyglądem. Mnie ten kulawy akcent raził i denerwował. Tego rodzaju niedociągnięcie nie pasuje do profesjonalizmu serialu.

Awatar użytkownika
rai
Zaawansowany komentator
Zaawansowany komentator
Posty: 133
Rejestracja: 04 lip 2008, 10:20
Lokalizacja: mysiadło
Podziękował(a): 14 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 26 razy

12 sie 2009, 9:16

Yolca pisze:wersja kinowa powinna jakoś nawiązywać do serialu, a przede wszystkim powinna być jasna dla osób, które serialu nie widziały. A tak nie jest ani nawiązaniem, ani przypomnieniem i osoby z "zewnątrz" mało orientują się, o co w filmie chodzi
Nie piszę tego, żeby się czepiać :) ale trochę podyskutować, bo zdanie mam zupełnie inne w poruszanej kwestii.
Przede wszystkim nie uważam, że wersja kinowa powinna nawiązywać do serialu. Zgodnie z założeniami scenarzystów filmu miała to być odrębna historia i taką była. Co więcej, wielu moich znajomych, którzy nie oglądali serialu, obejrzało film i nie miało żadnych problemów ze zrozumieniem odpowiadanej historii. Teraz oglądają serial zachęceni historią filmową. Mnie się wydaje, że wątki filmowe są świetnie rozwinięte, zresztą niektóre sceny zostały potem w ten czy inny sposób wykorzystane w serialu (np. metamorfoza Solejukowej: w filmie zrobiła to dla męża, w serialu - dla syna).
Można się pokusić o dokładną analizę scen z filmu i odpowiedzieć wtedy na pytanie czy te wątki coś konkretnego mówią widzowi...
Np. scena przed sklepem Więcławskiej na ławeczce - nietrudno się domyślić po wymianie zdań pomiędzy Solejukiem, Hadziukiem i Pietrkiem kim są, jacy są i co zajmuje im znaczna część dnia :) Wątek Kusego i Lucy opowiedziany przejrzyście jak dla mnie i bez niedopowiedzeń.
Konflikt Wójta i Księdza - oddaje stosunki między braćmi, ich charaktery i osobowości. Mieszkańcy Wilkowyj i ich życie opowiedziane ze starannością. Wszystko układa się w całość, logiczną i konsekwentną. I zupełnie inna historia, aczkolwiek nie pozbawiona serialowych wątków. Wg mnie tak właśnie powinno być. Gdyby zupełnie ten film miał się odnosić do serialu, to albo byłby po prostu kolejnym odcinkiem serialu albo jego streszczeniem. Jaki byłby jego sens ?
Najłatwiej odpowiedzieć sobie na to pytanie oglądając serial "Nigdy w życiu" oraz film (ale mówię o serialu, gdzie główną rolę zagrała Edyta Jungowska i filmie z Grażyną Wolszczak). Film jest tu dokładnie streszczeniem serialu i odwrotnie, jak kto chce. Film niczym nie zaskakuje, serial tym bardziej, a teksty można sobie cytować zamiennie. Przynajmniej dla mnie tak to wygląda. I już. Oczywiście, wszystko co tu napisałam to moje subiektywne odczucia :) nie trzeba się z tym zgadzać
Ostatnio zmieniony 12 sie 2009, 10:49 przez rai, łącznie zmieniany 1 raz.
"kto nas kocha - niech nas kocha,
a kto nas nie kocha - niech mu Bóg odmieni serce,
a jeśli nie może mu odmienić serca niech mu skręci nogę,
byśmy go poznali po utykaniu"

Awatar użytkownika
Bogna23
Moderator
Moderator
Posty: 715
Rejestracja: 22 gru 2006, 20:17
Lokalizacja: Podkarpacie
Podziękował(a): 71 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 146 razy
Kontakt:

12 sie 2009, 19:02

rai pisze:Przede wszystkim nie uważam, że wersja kinowa powinna nawiązywać do serialu. Zgodnie z założeniami scenarzystów filmu miała to być odrębna historia i taką była. Co więcej, wielu moich znajomych, którzy nie oglądali serialu, obejrzało film i nie miało żadnych problemów ze zrozumieniem odpowiadanej historii. Teraz oglądają serial zachęceni historią filmową.
Dokładnie tak - mnie się nawet wydaje, że to właśnie my czyli znawcy serialu doszukiwaliśmy się jakiś powiązań z fabułą serialu - a dla ludzi którzy serialu nie widzieli była to zgrabnie i z humorem opowiedziana historia. Praktycznie każdy film opiera się na jakiś założeniach, które czasem są widoczne a czasem tak uproszczone, że trudno się ich doszukać w filmie i człowiek czegoś nie rozumie - chyba że przeczyta wcześniej jakąś zapowiedź lub recenzję! :)

Ewa47
Super User
Super User
Posty: 1061
Rejestracja: 06 lip 2009, 21:41
Lokalizacja: Warszawa
Podziękował(a): 46 razy
Otrzymał(a) podziękowań: 12 razy

12 sie 2009, 21:58

Zgadzam się z Bogną, że film Ranczo Wilkowyje nawiązuje do serialu. Nawet osoba, która nie oglądała Rancza połapie się w czym rzecz. Z drugiej strony to tak jakby odrębna historia. Do Lucy przyjeżdża były mąż Luis o którym wspomniała w 1 odcinku pierwszego sezonu. Były mąż namawia Lucy do powrotu do U.S.A. itd. Okazuje się, że z Czerepachem knuje intrygę na pomoc pośpiesza Kusy, który coś podejrzewa. Jest to po prostu zabawna historia, która nawiązuje do serialu. Gdy pożyczyłam film Ranczo Wilkowyje koleżance z pracy po obejrzeniu filmu, zaczęła oglądać serial Ranczo. Myślę że film nie jest bardzo niezrozumiały, jednocześnie osobna historia w jakiś sposób powiązana z serialem.
Ostatnio zmieniony 13 sie 2009, 0:31 przez Ewa47, łącznie zmieniany 2 razy.
Ewa

Awatar użytkownika
Wojtek18
Super User
Super User
Posty: 526
Rejestracja: 07 kwie 2009, 18:51
Lokalizacja: Rusocin
Podziękował(a): 4 razy

06 wrz 2009, 18:18

Nie oglądałem filmu ,,Ranczo Wilkowyje'' ,ale film na pewno nawiązuje do serialu.
Wojtek

Awatar użytkownika
Betinka
Zaangażowany komentator
Zaangażowany komentator
Posty: 74
Rejestracja: 23 paź 2009, 15:14
Lokalizacja: Stargard Szczeciński
Kontakt:

25 paź 2009, 13:17

Film jest świetny i to właśnie on mnie zachęcił do oglądania serialu :) ma dużo z nim wspólnego

qwerty
Super User
Super User
Posty: 898
Rejestracja: 21 mar 2010, 12:27
Otrzymał(a) podziękowań: 6 razy

21 mar 2010, 14:03

Kino wersja Rancza była oczywiście fajna i miła, ale...
Wydaję mi się, że lepiej by było stworzyć coś takiego po skończeniu całego serialu, całej fabuły...
Lub chociaż po tej czwartej (w zamiarach ostatniej) serii.
Uważam tak, gdyż fabuła się mieszała i nie można się było do końca połapać.
Trzeba było wyłączyć pamięć o niektórych faktach z serialu i wejść w przedstawianą historię od początku.
Ale z kolei takie działanie powodowało, że film był średni, a nawet kiepski.
Oczywiście znając serial bardzo mi się podobał.
Jednak znów z drugiej strony było za dużo scen i wątków niemalże Hoolywódzkich.
Taki pościg konny - pomysł dobry, ale to jak wyszło - mocno przesadzone.
Te teksty po angielsku - kiepsko się wkomponowały...
Ale były też sceny rzecz jasna kapitalne, na przykład z Solejukiem, gdy wracał do domu...
Fajna scena też, która mnie rozbawiła, to scena z pralką.
I choć ona również nie pasowała zbytnio mi do tego serialu, to była fajna, taka kinowa.

Awatar użytkownika
misia_lubisia
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 4
Rejestracja: 19 mar 2010, 22:41

22 mar 2010, 20:07

Wg mnie to jest zrobione ciutkę na siłę. Niby teksty są ok , ale... no sama nie wiem.
"Ja jestem z New York'a, a tam więcej mniejszości niż większości jest... "- Lucy
"Mój mąż dla pieniędzy zostałby nawet Eskimosem"-Lucy

ODPOWIEDZ