[Katarzyna Żak] Nie poddaję się upływowi czasu

Znajdziecie tu wywiady z ekipą Rancza, które warto przeczytać. Poznacie bliżej ludzi, którzy tworzą ten genialny serial.
Regulamin forum
1. Zanim dodasz nowy wywiad, sprawdź czy nie ma już podobnego tematu na forum.
2. Jeśli zakładasz nowy temat, pamiętaj o podawaniu źródła, z którego korzystasz.
3. Staraj się pisać poprawnie gramatycznie.

[Katarzyna Żak] Nie poddaję się upływowi czasu

Postprzez Anija » Pią 09 Wrz, 2011

Katarzyna Żak: aktorka telewizyjna i teatralna. Od lat zachwyca i rozśmiesza widzów, wcielając się m.in. w optymistycznie nastawioną do świata Alinę Krawczyk w „Całkiem nowych latach miodowych”, zwariowaną Halinę Dębek w „Na Wspólnej” i przezabawną Solejukową w „Ranczu”. Prywatnie jest żoną Cezarego Żaka oraz mamą Oli i Zuzi. Już od progu wita wszystkich uśmiechem. W trakcie rozmowy jest pogodna i pełna ciepła. Rozmówcę traktuje jak równego sobie partnera. To dzięki temu Katarzynie Żak ma się ochotę powierzyć sekret, jak najlepszej przyjaciółce. Mimo wielu sukcesów aktorka jest skromna i otwarta na ludzi, ale broni prywatności własnej rodziny.

Image

„Piękno ma wiele postaci, ale tylko jedną duszę” napisał Władysław Grzeszczyk. Zgadza się z tym Pani?
Tak. Uważam, że o pięknie człowieka świadczy właśnie jego dusza. Uroda, na którą tak zwracamy uwagę, która gra dominującą rolę w naszym życiu, nie zawsze odzwierciedla piękno wewnętrzne. Wiele razy zdarza się, że kobieta na pierwszy rzut oka brzydka i pomarszczona jest tak ciekawym, intrygującym i mądrym człowiekiem, że w kontakcie z nią zapomina się o braku atrakcyjności. I na odwrót.

Podejrzewam, że to właśnie ze względu na to piękno wewnętrzne przyjęła Pani rolę Solejukowej. Zastanawia mnie, ile musi kosztować piękną aktorkę przeistoczenie się w zaniedbaną kobietę z Wilkowyj?
Są aktorzy, którzy dla roli są w stanie bardzo dużo zmienić w swoim wyglądzie. I ja się do nich zaliczam. Ze swoim wizerunkiem eksperymentowałam już kilka razy w teatrze, np. w „Sztukmistrzu z Lublina” w Teatrze Rampa zagrałam Żydówkę. Z moją urodą, wszystko można o mnie powiedzieć, ale nie to, że wyglądam jak Żydówka (śmiech). Dlatego ta rola wymagała tak dużej charakteryzacji, że widzowie mogli rozpoznać mnie jedynie po głosie. Dla mnie był to niesamowity eksperyment.
Poza tym mam na swoim koncie role różnych kobiet starszych i młodszych. W jednym przedstawieniu wcielam się nawet w postać Mulatki. Możliwość pobawienia się innym materiałem, kostiumem to coś, co mnie najbardziej kręci w tym zawodzie. Tak więc, kiedy przeczytałam rolę Solejukowej pomyślałam, że świetnie będzie stworzyć obraz kobiety tak różnej ode mnie fizycznie, mentalnie i obyczajowo. To było cudowne wyzwanie. Oczywiście miałam także moment załamania, kiedy siedziałam w charakteryzatorni w otoczeniu pięknych koleżanek z planu. Gdy one wyglądały zachwycająco, mnie podkreślono zmarszczki, domalowano sińce pod oczami i popękane naczynka krwionośne. Spojrzałam w lustro i powiedziałam „Jezu, jak ja okropnie wyglądam. Czy taka będę za kilkanaście lat?”. Całe szczęście za chwilę wywołano mnie na plan i „ dół” przeszedł (śmiech).

Po tym jak zagrała Pani Solejukową kobiety trzymają z Panią sztamę?
Zdecydowanie tak. Odwaga i chęć zmierzenia się z tą rolą wyszła mi tylko na korzyść, bo widzowie pokochali Solejukową – mam nawet swój fanklub – a scenarzyści rozbudowali moją postać. Kobiety mają do mnie zaufanie, dlatego często do mnie podchodzą, żeby porozmawiać, opowiedzieć o rodzinie, poradzić się, bo jak to określiła jedna z pań „Pani Solejukowa, z pani to jest jednak fajna babka” (śmiech). W zeszłym roku zostałam zaproszona na Kongres Kobiet Wschodu. Kiedy przyjechałam to połowa sali mnie przywitała, natomiast druga połowa była trochę rozczarowana, że jednak nie przyjechała do nich prawdziwa Solejukowa. W świadomości niektórych tak dalece jestem utożsamiona z tą rolą, że padają prośby: „No to niech pani opowie o tym swoim biznesie z pierogami”. I nie pomagają tłumaczenia, że to tylko filmowa rola (śmiech).

Z sezonu na sezon Pani bohaterka jest coraz bardziej zadbana.
To prawda. Jest bogatsza, ma lepszy dom i więcej czasu dla siebie. Czasami tego żałuję, bo wolałam dawną, borykającą się z biedą Solejukową. W końcu dla aktora właśnie taka postać jest ciekawsza i daje więcej możliwości.

A jak to jest z nami Polkami. Potrafimy dbać o siebie?
W dużych miastach dbanie o siebie to podstawa – w końcu wygląd zewnętrzny mówi o nas bardzo dużo. Na ulicach Warszawy nie zauważymy już różnicy w ubiorze czy uczesaniu Polki, Amerykanki czy Francuzki. Powoli ten trend dbania o siebie trafia też do małych miasteczek, w których pojawia się coraz więcej salonów kosmetycznych, zakładów fryzjerskich etc. Natomiast na wsiach mało kto przywiązuje do tego wagę. Najważniejsze jest to, czy jest co jeść, czy dzieci mają ubranie i podręczniki do szkoły. Zresztą kobieta, która ma siedmioro dzieci, kuchnię na węgiel i męża pijaka, jak Solejukowa, nie ma dla siebie czasu. Myślę jednak, że za kilka lat to się zmieni i w całej Polsce będziemy spotykać piękne i zadbane kobiety.

Jak dba o siebie Kasia Żak?
Jak każda kobieta nie zamierzam poddawać się upływowi czasu. Używam kremu nawilżającego, serum odżywczego i bardzo tłustego kremu na noc. Czasami idę spać z maseczką na twarzy – co się wetrze w poduszkę to wetrze, a co w buzię to moje (śmiech). Staram się pić dużo wody, choć w większości przypadków częściej sięgam po kawę – to moja główna słabość. Nie jestem typem sportowca, choć wszędzie biegam (nawet po domu). Dlatego, żeby się wyciszyć idę na spacer z psem, jeżdżę na rowerze, pływam i ćwiczę jogę. Wtedy moje ciało się odpręża i relaksuje. Poza tym uwielbiam gorące aromatyczne kąpiele przy świecach i dobrej muzyce. Absolutnie nie powinnam tego robić, bo mam problemy z naczynkami, jednak od czasu do czasu pozwalam sobie na takie dobrodziejstwo. Często korzystam też z sauny, gdyż skóra po niej jest fantastycznie nawilżona, gładka i świetnie wchłania kremy.

A jakim zabiegom poddaje się Pani w salonach kosmetycznych?
Poza podstawowymi zabiegami upiększającymi, jak regulacja brwi, czy depilacja, obowiązkowo raz w miesiącu wykonuję mikrodermabrazję, bo dobrze się po niej czuję. Skórę trzeba dopieszczać, dlatego poddaję się także zabiegom głęboko nawilżającym. Niedawno odkryłam zabieg beautytek – jest rewelacyjny. Na twarz stosuję algi i masaż – jest bardzo relaksujący.
Lubię dbać o siebie, jednak mam 47 lat i nie zamierzam udawać, że mam 25. Dlatego nie sięgnęłabym po zabiegi inwazyjne. Nie neguję ich, bo wszystko w granicach rozsądku jest dla ludzi. Zdaję sobie sprawę z upływu lat, ale boję się, że mogłabym sobie tylko zaszkodzić taką ingerencją w organizm. Osobiście nie podoba mi się sztuczność niektórych hollywoodzkich gwiazd, które przesadziły z botoksem lub które chirurg źle zoperował. Poza tym jest tyle ról matek, ciotek etc., które nie wymagają bycia Joan Collins.

Po kim odziedziczyła Pani optymizm?
Po babci. Była pełna optymizmu i wiary w drugiego człowieka. Przeżyła dwie wojny, wychowała sześcioro dzieci – wszystkie wykształciła i miała swoiste mądrości życiowe. Zawsze mówiła do mnie: „Kasiu, uśmiechaj się. Nawet jak będzie Ci się źle działo i będziesz się uśmiechać, to ludzie będą Cię inaczej postrzegać”. Dlatego się uśmiecham. Od babci też nauczyłam się szacunku do wszystkiego, co się dzieje dookoła mnie, a zwłaszcza do drugiego człowieka.

Jak wygląda dom dwójki aktorów?
Całkiem normalnie. Wszystko robimy razem na zasadzie, kto ma czas i kto może. Nasza starsza córka Ola już się od nas wyprowadziła – trzeba było odciąć pępowinę, jednak nadal mieszka w Warszawie, więc gdy wyjeżdżamy gdzieś z Czarkiem to dotrzymuje towarzystwa 16-letniej Zuzi. W domu zawsze mamy dużo warzyw, mrożonek, jajek, serów, z których można szybko coś zrobić. Jeżeli mamy czas to gotujemy. Cezaremu sztuka kulinarna wychodzi znacznie lepiej niż mnie. Za to ja fenomenalnie sprzątam. Więc podział obowiązków mamy ustalony.

Udaje się Państwu nie przenosić emocji z planu do domu?
Lata praktyki sprawiły, że nauczyliśmy się oddzielać życie zawodowe od prywatnego – staramy się nawet unikać wspólnego grania. Zamiast o naszych zawodowych rozterkach opowiadaliśmy dziewczynkom najwyżej jakąś śmieszną anegdotę z planu. Zawsze staraliśmy się, żeby sprawy naszych dzieci były najważniejsze i żeby to wokół nich kręciło się całe nasze domowe życie. Myślę, że tak powinno być, jeśli dla kogoś ważna jest rodzina. A dla nas jest niezwykle ważna.

A jakie są Pani pasje poza aktorstwem?
Podróże i filmy. Co roku wyjeżdżamy do miasta europejskiego, w którym nigdy nie byliśmy, jak również wracamy do miejsc już sprawdzonych. Cztery razy byliśmy w Rzymie i prawdopodobnie jeszcze nieraz się tam wybierzemy. Obce kraje i ich kulturę staramy się poznawać poprzez kuchnię. Zawsze szukamy knajpek czy restauracji, w których siedzą sami tubylcy. Dzięki temu trafiamy na prawdziwe regionalne, pyszne jedzenie. Chodzimy z Czarkiem do kina na tzw. seanse dopołudniowe. Jesteśmy wtedy w silnej grupie emeryckiej, ale w ogóle nam to nie przeszkadza (śmiech). Na bieżąco interesujemy się tym, jakie wchodzą nowości. Jesteśmy bywalcami Kinoteki, Feminy czy NovegoKina Praha. Lubimy zarówno filmy niszowe, jak i superprodukcje. Chętnie też oglądamy musicale w różnych miejscach na świecie. Jak widać te nasze pasje splatają się z naszym zawodem.

O czym Pani teraz marzy?
Marzę o fajnej przyszłości dla moich córek. Obie są u progu dorosłego życia. Chciałabym, żeby miały interesujące, mądre, dobre życie, żeby wrogość tego świata dotykała je jak najmniej.

A czy któraś z nich skłania się w stronę aktorstwa?
Uchowaj Boże! Bardzo nie chcieliśmy, żeby poszły w nasze ślady. Na razie nic na to nie wskazuje. Ola jest na 4 roku zarządzania, a Zuzia w klasie biologiczno-chemicznej. Myślę, że mieszkając z nami nauczyły się, że popularność ma dwie strony. Obecnie ta druga w postaci prasy brukowej i internetu to jest coś, co potrafi przekreślić największą radość z uprawiania tego zawodu. Kiedyś aktorzy byli kochani za swoje role, dzisiaj widza bardziej interesuje to, jakiego koloru i jakiej firmy dany aktor ma skarpetki. To dość deprymujące, zwłaszcza gdy słyszy się wyssane z palca informacje na swój temat.

Potrafi się Pani do nich zdystansować?
Myślę, że nikt nie potrafi. Każdego to w jakimś stopniu dotyka. Ja staram się takich informacji nie czytać, bo bardzo je przeżywam i denerwuję się, że osoba, która prywatnie mnie nie zna, wymyśla na mój temat jakieś rewelacje. Dlatego unikam surfowania po forach i serwisach plotkarskich. Mam swój świat i swoje życie. A w nim wspaniałą rodzinę i fantastyczne, pełne pasji przyjaciółki. Spoza branży.
Mimo tego przewartościowania kocham swój zawód i nie zamieniłabym go na żaden inny. Uwielbiam ten moment w teatrze, kiedy jest za dwie minuty siódma i słyszę szmer publiczności. Zawsze wtedy towarzyszy mi duża dawka adrenaliny i niepewność, czy widzom spodoba się to, jak zagram. Kiedy żywo reagują, jestem uskrzydlona. Uwielbiam konfrontacje z publicznością. Każdą z osób na widowni darzę ogromnym szacunkiem, dlatego za każdym razem staram się dawać z siebie wszystko.

Jakie ma Pani plany na przyszłość?
15 lipca zakończyliśmy zdjęcia do serialu „Siła wyższa”, który jesienią wejdzie do jedynki. Gram w nim siostrę zakonną, więc widzowie zobaczą mnie en naturel, bez grama makijażu. 16 sierpnia ruszyły zdjęcia do 6 transzy „Rancza”, która potrwa do jesieni. Zaczynam też prace nad 3-osobowym spektaklem o roboczym tytule „Ptaszek”. A poza tym w dalszym ciągu będę grać w teatrach (m.in. Rampa, Roma, Capitol, Kamienica – przyp. red.). Nie narzekam na brak propozycji i myślę, że póki będę dalej pracować z taką energią, jak do tej pory, to ten stan się nie zmieni. Mam głowę pełną pomysłów i fantastycznych ludzi dookoła, z którymi chciałabym pracować i od których mogę się jeszcze wiele nauczyć. Uważam, że największą frajdą jest praca z drugim człowiekiem, a następnie przekazywanie efektów tej współpracy widzowi w trakcie spotkań w teatrze i za pośrednictwem telewizji. Chciałabym, żeby tych spotkań było jak najwięcej.

W takim razie trzymam za to kciuki i dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała: Agnieszka Saracyn-Rozbicka
zdjęcia: Arek Wiedeński

źródło
"Najgorsza rzecz w życiu kobiety to czekanie, aż mężczyzna rozumu nabierze."

Za ten post autor Anija otrzymał podziękowanie od
Tengel2(Pią 09 Wrz, 2011)
Ocena:8.33%
 
Awatar użytkownika
Anija
Moderator
Moderator
 
Posty: 1506
Wiek: 24
Obrazki: 25
Rejestracja: Wto 27 Lut, 2007
Miejscowość: okolice Łodzi
Płeć: Kobieta
Podziękował : 147 razy
Otrzymał podziękowań: 395 razy
Pochwały: 8
Numer GG: 0

Reklama

Szybka odpowiedź

   

Podobne tematy


Wróć do Wywiady z aktorami i twórcami Rancza

Kto jest na forum

Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość

  • Reklama