Najważniejszy jest stół - artykuł z czasopisma "Poradnik domowy" Fani mówią, że w serialu "Ranczo" nie gra postaci Solejukowej, a po prostu nią jest! Popularność przyszła w dobrym momencie - aktorka śmieje się, że jest tak zapracowana, że nie ma kiedy przejmować się upływającym czasem.
SOLEJUKOWA W SERIALU "RANCZO" JEST MISTRZYNIĄ PIEROGÓW. FANI NIE PROSZĄ PANI O PRZEPISY?Proszą, ale zgodnie z prawdą mówię, że pierogi, które widzą na ekranie, zostały dostarczone przez dział produkcji... Lepienie pierogów jest pracochłonne, więc rzadko je robię. Latem lepię te z jagodami i wtedy mamy w domu pierogowe święto. Na co dzień jestem mistrzynią szybkości - najlepsze są te potrawy, które da się zrobić na "już".
CHĘTNIE DZIELI SIĘ PANI PRZEPISAMI?Jeśli wymyślę coś fajnego i staje się to moim popisowym daniem, na które zapraszam przyjaciół, to nie chciałabym, żeby wszyscy umieli je zrobić. Świetnie rozumiem szefów kuchni słynnych restauracji, którzy strzegą swoich przepisów.
LUBI PANI GOTOWAĆ?Tak, ale nie na co dzień. Spędzanie godzin w kuchni mnie nie kręci. I nie bardzo wierzę kobietom, które pracują, zajmują się domem, wychowują dzieci i twierdzą, że codziennie z przyjemnością robią obiad z trzech dań. W naszym domu gotuje ten, kto akurat ma czas. Często mąż, bo to lubi i świetnie mu wychodzi.
NO WŁAŚNIE, MĄŻ SCHUDŁ 30 KILOGRAMÓW. TO PANI ZASŁUGA?Wspierałam go całym sercem, ale to zasługa jego silnej woli. Dzięki temu, że się odchudzał, inaczej teraz gotujemy. Sprowadza się to do niełączenia białek z węglowodanami. Nie pamiętam też, kiedy na przykład jedliśmy ziemniaki.
PANI MA ŚWIETNĄ FIGURĘ I NIE MUSI DBAĆ O DIETĘ.Ależ muszę, świat tego od nas wymaga! Też chcę dobrze wyglądać, ale nie za wszelką cenę - nie zrobię sobie operacji plastycznej. W rozsądnych granicach kobieta powinna o siebie dbać, ale mam 47 lat, więc trudno, żebym udawała 25-latkę. Fajnie byłoby być jedną na tysiąc aktorką charakterystyczną, ale... No właśnie - potrzebna jest tylko jedna na tysiąc. Pilnuję więc wagi i przejście na dietę Cezarego dobrze mi zrobiło. Kiedy jestem sama, mogę zjeść byle co. Najchętniej żywiłabym się sałatą.
CZYLI KUCHNIA NIE JEST NAJWAŻNIEJSZYM MIEJSCEM W PAŃSTWA DOMU?Nie, ale najważniejszym meblem jest stół. To miejsce spotkań, dzielenia się tym, co nas w ciągu dnia spotkało. Nawet kiedy jesteśmy głodni, czekamy z Cezarym, aż wrócą nasze dziewczyny, żeby razem usiąść do stołu. To, co na stole, jest mniej ważne. Ważne są chwile, kiedy jesteśmy naprawdę blisko. Tak samo było w moim rodzinnym domu.
DZIECIŃSTWO MA DLA PANI JAKIŚ KONKRETNY SMAK ALBO ZAPACH?Wakacje spędzałam zwykle u dziadków i do dziś wspominam zapach i smak jabłek zerwanych prosto z drzewa. I marmoladę, którą robiła babcia. W wielkim glinianym garnku, z którego nabierało się ją łyżką. Zresztą wszystko, co wiem o gotowaniu, zawdzięczam babci. Do dziś robię sernik według jej przepisu. Ucieram ser drewnianą pałką w prawdziwej makutrze.
I NIE ZDARZAJĄ SIĘ PANI KULINARNE WPADKI?Zdarzają się. Upiekłam kiedyś ciasto drożdżowe - też według przepisu babci. Jej ciasto było wspaniale wyrośnięte i puszyste. Moje przypominało deskę i tak też smakowało. Było to pierwsze i ostatnie drożdżowe w moim życiu. W kuchni łatwo się zrażam. Jeśli coś mi nie wychodzi, wykreślam z jadłospisu raz na zawsze.
NIE KUSI PANI, ŻEBY CZASAMI POEKSPERYMENTOWAĆ?Tylko wówczas, gdy wracamy z podróży. Oboje z mężem je uwielbiamy. To nasz sposób na odpoczynek, na oderwanie się od codzienności. W każdym kraju szukamy miejsc, gdzie jedzą sami tubylcy. I jeszcze nigdy się nie pomyliliśmy, nawet jeśli stoły były nakryte ceratą, a nie obrusem. W domu próbujemy potem odtworzyć danie, które nam szczególnie smakowało. Jeśli się nie udaje, nie szkodzi.
MOJE POPISOWE DANIE SUPERSERNIK MOJEJ BABCIKupuję w sklepie 1,2 kg naprawdę dobrego twarogu i mielę go w maszynce do mięsa. Nie jestem ortodoksyjna - wystarczy raz. Biorę
12 jajek i oddzielam białka od żółtek. Kostkę miękkiego masła ucieram pałką w makutrze na puch, dodając stopniowo dwie szklanki cukru pudru, dwie torebki cukru waniliowego oraz po jednym żółtku. Gdy masa jest już puszysta, cały czas ucierając, dodaję po łyżce zmielonego twarogu, a na końcu łyżeczkę proszku do pieczenia. Jeśli ser był bardzo wilgotny, czasem dodaję łyżkę budyniu waniliowego. Białka ubijam ze szczyptą soli na bardzo sztywną pianę. Wrzucam pianę do makutry z serem i delikatnie mieszam. Na końcu dodaję bakalie i znowu mieszam. Formę smaruję masłem, przekładam ciasto i piekę ok. 1,5 godziny w temperaturze 180°C.
źródło