Kochamy morze
O swoich wakacyjnych i samochodowych upodobaniach opowiada małżeństwo aktorów: Katarzyna i Cezary Żak.Spędziliście cały dzień na drogach Pomorza, jeżdżąc za kierownicą i na fotelu pasażera w Suzuki SX4. W takim właśnie samochodzie Pani Kasia spędza każdy swój dzień. Jak go oceniacie?KATARZYNA ŻAK: Dla mnie to bardzo wygodny, miejski samochód dla kobiety. Mówię miejski, ponieważ większość z 26 000 km, które pokonuję w ciągu roku, przejeżdżam w mieście. Dokładniej, jeżdżąc po Warszawie i jej najbliższych okolicach. Mogę powiedzieć, że Suzuki SX4 spełnia wymagania miejskiego samochodu dla kobiety. Ma napęd na cztery koła, łatwo nim zaparkować. Podwyższone zawieszenie ułatwia podjazdy pod strome krawężniki. To nieprawda, że w mieście nie potrzebujemy takiego samochodu.
CEZARY ŻAK: A ja bardzo się cieszę, bo odkąd Kasia jeździ takim samochodem, po raz pierwszy zimą nie było telefonu: „Przyjedź bo się zakopałam, weź linę i mnie wyciągnij!”. Mieszkamy pod Warszawą, gdzie zaspy bywają duże i takie telefony przy poprzednich samochodach często miały miejsce. Teraz nie zdarzyło się to ani razu. Pod tym względem ten samochód jest super.
Gdzie SX4 radził sobie najlepiej? Na asfaltowych drogach czy leśnych ścieżkach?KATARZYNA ŻAK: Na leśnych ścieżkach jechało się nim równie dobrze jak po asfalcie. Wystarczy użyć „magicznego przełącznika 4WD”. To jest samochód, który świetnie trzyma się drogi. Czuję się w nim niezwykle bezpiecznie.
CEZARY ŻAK: A ja nie jeździłem tym samochodem poza asfaltem, ale po asfalcie dojechałem do celu cały i zdrowy (śmiech).
Kto z Was jako pierwszy został kierowcą? Od jak dawna oboje macie prawa jazdy?CEZARY ŻAK: Mam prawo jazdy od 1978 roku, czyli naprawdę bardzo długo. To ja pierwszy zostałem kierowcą, Kasia później. Miała też długą przerwę. Po tym jak zrobiła kurs prawa jazdy, nie jeździła samochodem przez kilkanaście lat, a potem... wsiadła do samochodu Fiat 126p i zaczęła nim jeździć, chociaż „jeździć” jest w tym przypadku słowem trochę na wyrost. Początki były trudne. Bardzo.
KATARZYNA ŻAK: No dobrze, były bardzo trudne, ale z drugiej strony nie miałam nigdy żadnego poważnego wypadku. Bardzo długo bałam się jeździć. Mam znajomych, którzy nadal bardzo się boją, zwłaszcza że cały czas rośnie liczba wypadków. Bezpieczeństwo na naszych drogach jest dalekie od norm europejskich. Sytuacja życiowa zmusiła mnie do tego, że w końcu musiałam wsiąść do samochodu i nim jeździć. Dziś bardzo się z tego powodu cieszę. Jeżdżę powoli, czasem denerwuję tym mojego męża, ale mam pewność, że zawsze dojadę do celu. Zrobiłam prawo jazdy w 1982 roku, a ponownie wsiadłam za kierownicę... w 1995.
Kto jest kierowcą w Waszym duecie na drodze, a kto w życiu codziennym?CEZARY ŻAK: To trudne pytanie. Mamy dwa samochody i rzadko podróżujemy razem, chociaż... lubimy ze sobą podróżować.
KATARZYNA ŻAK: Ja lubię podróżować, gdy Cezary prowadzi, bo kiedy ja prowadzę - On ciągle ma do mnie jakieś uwagi. Tak! Nie lubię z Tobą jeździć! To znaczy... jako kierowca. Natomiast bardzo lubię jeździć z Tobą jako pasażer, bo czuję się wtedy niezwykle bezpiecznie.
CEZARY ŻAK: Bardzo się cieszę, że dzięki temu wywiadowi dowiedziałem się czegoś o mojej żonie (śmiech). Natomiast w życiu jest tak, że - jak to ktoś kiedyś powiedział - ja jestem głową, a Kasia szyją, która tą głową kręci. Tak się na ogół składa, że od strategicznych decyzji w naszym życiu jestem chyba ja, a Kasia... pcha wózek naszej rodziny na co dzień i uważam, że tak jest zdrowiej.
Czy jako para aktorów rywalizujecie między sobą, zdobywając i grając kolejne role, bywacie zazdrośni o zawodowe sukcesy partnera lub partnerki?KATARZYNA ŻAK: Ja jestem aktorką, Cezary aktorem. Jaka może być między nami rywalizacja, skoro on nigdy nie zagra tych ról, które ja bym mogła zagrać, a ja nie zagram ról, które on mógłby zagrać? Jeśli natomiast chodzi o tak zwaną ”pozycję zawodową” - myślę, że przez lata oboje wspieraliśmy się w dążeniach do tego, żeby pracować jak najwięcej i żeby nasze propozycje były jak najciekawsze. Nigdy nie było czegoś takiego, żebym ja zazdrościła mojemu mężowi, że dostał jakąś fantastyczną rolę czy propozycję. Zawsze się cieszyłam i bardzo go wspierałam. Poza tym - jestem kobietą, chciałam założyć rodzinę, mieć dzieci. Gdy nadszedł odpowiedni czas - wycofałam się z zawodu. Byłam w ciąży, potem zajmowałam się malutkimi dziećmi. Przechodzimy naturalną drogę w swoim zwodzie i nie odczuwam, abyśmy ze sobą rywalizowali.
CEZARY ŻAK: Zgadzam się. I właśnie dlatego to małżeństwo przetrwało 26 lat.
Ile razy zdarzyło się Wam grać razem?CEZARY ŻAK: Niewiele, w teatrze chyba raz albo dwa. Przed kamerą... też może kilka razy. W „Miodowych latach” przez moment, sama końcówka. W „Ranczu” nie mamy nawet razem scen. Bierzemy wspólnie udział w scenach zbiorowych, głównie kościelnych. Kasia siedzi w ławce ze swoją liczną rodziną, a ja... stoję za ołtarzem (śmiech). Nie gramy ze sobą często.
KATARZYNA ŻAK: Fajnie jest właśnie wtedy, gdy nie pracujemy ze sobą często, bo bardzo to nam ułatwia „logistykę rodzinną”. Możemy się wtedy spokojnie podzielić obowiązkami zawodowymi i domowymi. No i... ciekawie jest spotkać innych partnerów na planie (śmiech).
Gdzie w najbliższym czasie będziemy mogli zobaczyć Katarzynę i Cezarego Żaków?CEZARY ŻAK: Ja mogę powiedzieć, gdzie Kasia pokaże się ze mną. Jeździmy po Polsce z przedstawieniem „Dziwna Para” i gramy je w Teatrze Capitol w Warszawie. W sierpniu zaczynamy zdjęcia do kolejnego sezonu serialu „Ranczo”, gdzie pewnie się wspólnie pokażemy w jakichś zbiorowych scenach (uśmiech). Kasia gra jeszcze w nowym serialu, który będzie emitowany od września w telewizyjnej „Jedynce”, ale... ja tam nie gram.
KATARZYNA ŻAK: Nosi tytuł „Siła wyższa” i będzie w jesiennej ramówce TVP1. To serial, pokazujący obraz współczesnej wiary w Polsce. Z jednej strony są Chrześcijanie, a z drugiej Buddyści. Połączenie tych światów, ich podobieństwa i różnice na tle polskiej społeczności: młodzieży, dorosłych, biznesmenów. Ja gram zakonnicę - usługującą w klasztorze siostrę Bazylię. Są księża, buddyści, jest siostra zakonna, są nawet politycy... zapowiada się ciekawy projekt.
Odcinek „Podróży gwiazd z Suzuki” z Waszym udziałem powstał na Pomorzu. Zdradźcie proszę, jakie jeszcze miejsca, oprócz tych które wspólnie odwiedziliśmy są Waszymi ulubionymi w tej części Polski? Co jeszcze koniecznie trzeba tutaj zobaczyć?KATARZYNA ŻAK: Ja jestem Pomorzanką z Torunia. Tereny na północ od mojego rodzinnego miasta darzę dużym sentymentem i zawsze chętnie tu wracam. Bardzo się cieszę, że mogliśmy pokazać Internautom tę część Polski. Kaszuby są dla mnie magicznym miejscem, mało znanym i ciągle jeszcze mało odkrytym. Na pewno będziemy myśleć o tym, żeby kolejną wyprawę odbyć właśnie w te strony.
CEZARY ŻAK: Bardzo lubię morze, od zawsze je lubiłem. Uwielbiam przesiadywać na brzegu. Z powodu mojej popularności nie mogę sobie pozwolić na taki „zwyczajny przyjazd na plażę”, nad polski Bałtyk. Dlatego bywam tu w porach jesienno-zimowych, kiedy jest mniej ludzi. Marzę, by zamieszkać na starość nad morzem. Zdaje się jednak, że w naszym kraju jest to - niestety, niemożliwe. Przepisy nie pozwalają na budowanie domów blisko brzegu, na plaży. Może kiedyś się zmienią... Bardzo lubię wodę i widok morza. Nawet chłodny Bałtyk. Morze mnie uspokaja. Mogę godzinami siedzieć na tarasie i patrzeć, słuchać tego specyficznego szumu, czuć wilgotną bryzę.
Dziękuję za rozmowę.Zobacz gdzie Katarzyna i Cezary Żak wybrali się na wycieczkę Suzuki SX4!
Filmik




źródło