
Radzę teraz uważać przy zwracaniu się do wójtowej. To już nie wójtowa, ale senatorowa, bo jej mąż został senatorem RP. Awansowała. Rozpiera ją ważność, więc klękajcie narody – mówi Violetta Arlak.
Pani wójtowa ani trochę nie spokornieje, nie złagodnieje? Nadal będzie taka ostra, apodyktyczna?
Będzie z nią jeszcze gorzej, bo awansowała. Nie jest już wójtową ale senatorową. Proszę więc uważać przy zwracaniu się do niej. Bardzo jest na to wrażliwa. Senatorski mandat męża ją upaja.
Polubiła Pani swoją postać mimo, że to taka antypatyczna „herod baba”?
To delikatnie powiedziane (śmiech). Ale bardzo polubiłam. To postać negatywna, a więc szczególnie ciekawe zadanie aktorskie. Wójtowa, przepraszam, senatorowa, to także postać komediowa, groteskowa…
Jak całe „Ranczo”.
Cieszę się, że widzowie tak pokochali ten serial, że chętnie oglądają także powtórki.
Dlaczego?
Myślę, że głównie za walory rozrywkowe. Jest naprawdę zabawny. Przy okazji jest to jednak także jakiś kawałek prawdy o naszym kraju. O naszych śmiesznościach, narowach, kompleksach. Ale i sporej dawce dobroci, która jest w ludziach. No, akurat nie dotyczy to świeżo upieczonej senatorowej, ale kto wie, może i ona kiedyś nas czymś zaskoczy?
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Krzysztof Lubczyński
źródło


Nowości










