„Nad Kapuletich i Montekich domem…” czyli Norwid w Ranczu po raz drugi i znów powiązany z Solejukową. Mogłem się domyślić wcześniej o co chodziło Panom scenarzystom. No ale od początku. Kurki (cip, cip) z „Czubatką” włącznie, jakieś wyjątkowo czyściutkie, schludne zupełnie jak nie na wsi. Może świeża dostawa.
Pisaliście coś o braku Marianka. Jeśli się nie mylę to wspólnie z rodzinką witał braciszka. Tak więc debiut w nowej serii Panów Cempurów.
Lucy dalej twarda, nawet pod presją samobója w referendum. „Nikt ma zwierzaków nie męczyć! Noł Łej!”
Stasiek też nie może odpocząć, mimo że „abstynent”. Bundeswera z Brandenburgii na szczęście nie tknęła Ła… osobowego źródła informacji i dalej pomaszerowała na Wschód. I całe szczęscie bo Stach za pewne nie zawahałby się naprawić swojego PF’a.
A Czerepachowi „to uczucie do żony, całkiem na łeb padło” a karierę pogrąża w poezji miłosnej. Dokładnie, jeśli jego życie nie było nigdy takie spokojne to niech „zacznie uprawiać sport”, a nie się skarży że go żona „unieszczęśliwia”. Może jakaś wilkowyjska liga koszykówki czy innego krykieta.
„Wszystko co Wargaczowe to wredne jest i jak największą truciznę masz z daleka obchodzić” – o tak, Czubatka już nigdy nie zniesie jajka! „Gitarę jej będzie nosił…”. Ale dalej coraz ciekawiej. „Chodź tu cholero!! Dotknij go tylko, a łeb przy samej d*pie utnę!” Ciekawe jak by taki łeb wyglądał. Solejukowa niewątpliwie przebija swym przekonaniem do użycia siekiery Pana Wójta (tak na marginesie to Pan Wargacz ma całkiem zadbanego Ursusa). „Szymuś ty sobie do kochania jakiej innej dziewczyny w Warszawie poszukaj”. W końcu Szymeo i Julia dają nogę do kościoła „jako zakochana para”.
Jakoś w Ranczu mamy mało rozmów telefonicznych, a tu proszę, jest, trochę jak w Klanie… (oj.. przepraszam… nie bij). Lodzia poczuła jakiś swąd tlącego się planu Panów polityków z krwi i kości. No, ale przecież „zawsze omyłkowo mogą coś zażyć”. Wójt jednak po koniaczku nie mięknie i o zdradzaniu swojej misji, ani pisnąć nie myśli. Überraschung to jednak Überraschung.
Wszystko fajnie, nowy dzień, czysta podłoga, Jola uczesana, 6 rano, otwarcie sklepu, Pietrek rozkłada w centrum ekranu wielki „banner” Wszystkim Dobrze Znanej Firmy Specjalizującej Się Sprzedażą Wyrobów Ziołowych, a ja płacze jak niemowlę. I płaczę tak, aż do momentu gdy ów banner ląduje w koszu. Powiem tak. Szanowałem to przez wszystkie odcinki do tej pory, M… tu M… tam. OK, rozumiem, sponsor. Sponsor bez którego oglądalibyśmy X-Factor w niedzielne wieczory. Tylko dlaczego taki wielki… Już mi nie smakuje ta herbatka.
Akcja Klaudi&Kingi godna pochwalenia. Godny pochwalenia także „Cziss” Pani Anarchistki na koniec sceny.
Dalsze sceny w sklepie niczym z Pianisty. Kluge w swoim dochodzeniu przypomina jakiegoś Oberstunderfuhrera demaskującego Żyda, trzymając jakże w aryjskim stylu swe dłonie. Ciarki… Na szczęście Geld się znajdują i zgoda polsko-niemiecka nie ma granic.
Nasz wilkowyjski Pan od Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2007 – 2013 (wiem, że ble ble ble) zaczyna gadać jak ten Pan na reklamach farmaceutycznych specyfików: „przed użyciem zapoznaj się z kimś tam… lub zrób coś tam, gdyż to grozi czemuś tam”.
No i się wydało. Pan Senator Kozioł… no bo Wilkowyje nie pomyje. Nawet nie wiedziałem, że Pan kandydat ma tyle zalet… Pani Halina chyba troszeczkę, tak tyci tyci jest dumna ze swojego Senatora. (ogromny plus za grę Pana Cezarego).
Wszystko się miło kończy. Lodzia nie będzie trzymała w klatce Sokoła, Piertrek i Jola zadowoleni, Niemce bohatery, Solejki i Wargacze postraszeni ekskomuniką się już lubią, proboszcz ma już spokój, Szymeo i Julia będą żyli długo i Szczęśliwie. Koniec.
A w zasadzie nie koniec. Boli mnie jedno. Jako, że na stronie wszechwiedzącego TVP (
http://www.tvp.pl/seriale/komediowe/ran ... er/3985631 ) widnieje informacja o Panu Wargaczu (radnym) sądziłem, że sąsiada Solejuków zagra właśnie Pan Maciej Rayzacher (u którego razem z kilkoma osobami mieliśmy okazję pobyć w domku). No ale można było się spodziewać. TVP nawet myli „niby Pana” Wargacza z Myćką. Pozdrawiam twórców strony.
Aha i jeszcze jedno. Widzę, że temat cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem w porównaniu z poprzednimi odcinkami. Sporo chętnych do wygranej w losowaniu w konkursie jubileuszowym. Na zdrowie. Ja jestem już szczęśliwym posiadaczem zarówno płytki jak i książki, ale gdyby jednak się zdarzyło że to właśnie ja zostałbym wylosowany jako ZWYCIĘZCA (

), nagrodę zdeklarowałem się ofiarować (jak to ujęła) „najlepsiejszej koleżance”.