Odcinek był świetny i nie pozbawiony humoru. Bardzo dobrze wypadła wizyta Holendrów u Hadziukowej.Wydaje mi się, że Celina źle oceniała swojego męża Tadzia, pouczała go jak ma jeść, że ma nie mlaskać przy jedzeniu, uważam że nie powinna go tak traktować, ona wstydziła się jego. Podobnie postąpiła Solejukowa, nie pokazała się nawet z mężem, który w rewanżu poszedł pić mamrota pod sklepem. Okazało się później, że Tadzio Hadziuk chociaż jest prostym człowiekiem, ma swój honor i jest inteligentny, gdy założył się z Holendrami i wygrał zakład

w dodatku okazało się, że jest znawcą serów, a Holendrzy uważają się za expertów w sprawach serowych, dobrze im tak, że Tadzio utarł im nosa, bo chociaż Hadziuk jest prostym człowiekiem ma swój honor i ambicję i nie pozwoli sobą pomiatać. A Holendrzy nie mają głowy do picia i nie dla nich mamroty.Witebski zrozumiał, że trafił na miłość swojego życia i nie może żyć bez Franczeski, która wyjechała załamana, gdyż zakochała się z wzajemnością. W tym odcinku jest pokazana nieudolność polskiej służby zdrowia, czyli ten odcinek ma takie przesłanie. Polska służba zdrowia tylko pozornie jest bezpłatna, a gdy się chce np. pójść do dentysty trzeba płacić (sama wiem po sobie). Ciekawe na co idą nasze składki na NFZ. Scenarzyści do wielu spraw podchodzą z humorem i są dobrymi obserwatorami życia. Ja też z naszych niedociągnięć wolę się pośmiać niż złościć, przecież Ranczo to film o naszych problemach.