przez Milek » Pon 18 Kwi, 2011
Buongiorno!
Joachim, mówisz – masz. Może moje komentarze odcinków to jeszcze nie opowiadania, ale pisanie o Ranczu, szczególnie o nowym Ranczu sprawia mi ogromną frajdę i niestety lub stety musicie mnie jakoś przeboleć. Szczególnie po dwóch tygodniach czuję wyjątkowo duży głód Ranczowych recenzji, z resztą jak zwykle pochlebnych, miłych z pokłonami w stronę naszej Ranczowej Drużyny.
No ale jak tu nie wielbić takich ludzi, którzy z każdym niedzielnym wieczorem udowadniają swoją wielkość i władzę nad całkiem pokaźnym gronem Polaków, którzy niemal rytualnie, zasiadają po 20’tej przed TVP1. Zauważyłem po sobie, że pozytywy wypływające z Rancza, w moim przypadku dzielą się na dwie główne grupy.
Po pierwsze, chyba jak u każdego – śmiech, uśmiech, walnięcie w stolik, podmuchiwanie nosem czy skurczenie mięśnie brzucha, skulenie się i bezwładny upadek na podłogę. To takie podstawowe reakcje ludzi na humor Rancza.
Po drugie, to coś w rodzaju stwierdzenia: „szacun”, kierowanego do scenarzystów czy danego aktora. Następuje po scenie, dialogu, słowie, geście, których w Ranczu mnóstwo, a które wywołują podziw, szacunek czy potwierdzenie realizmu. To tyle bajdurzenia, przepraszam, musiałem.
Wstępu dość, jeśli chodzi o konkrety to odcinek jak dla mnie słaby, wręcz bardzo słaby. Nie wiem o co chodziło w ogóle z tym Włochami, jakieś takie nudne, bez pomysłu, klapa. Oczywiście żartuję, tak mi się odcinek podobał, że musiałem napisać coś kontrowersyjnego dla odmiany. To krytyki wystarczy, teraz słodzenie (cukier drogi, więc tylko słownie). No to może od początku.
„Dziękuję” z ust Lucy w stronę eskWójta to nie byle jakie słowo. Świetna scena i końcowy przelot wzrokiem Kozła po gabinecie po prostu piękny. Poczekamy, zobaczymy, ale dobry Kozioł, to zły Kozioł i na odwrót.
„Ludzie… gdzie się teraz chować będziem”. Cytat może z lekka tragiczny, ale z drugiej strony powala na podłogę. Lub: „Raz się żyje…”
„A ty co z tego będziesz miał”. Pytanie, które aż się prosi zadać każdemu urzędnikowi. Czyżby nasz mgr. Judym pod ręką Lucy stał się w pełni uczciwym i bezinteresownym człowiekiem, który karmi się tylko satysfakcją. W sumie możliwe, Lucy nie takie cuda w Wilkowyjach robiła, tym bardziej, że teraz Klaudia może na niego pozytywnie działać („niesprawiedliwość w świecie Pana Ignaczaka, jest łatwiejsza do przyjęcia” - ). Jak dla mnie to dobrze się dobrali.
„Patrol… wykonać… tu… no za mną!” Stasiek ma nie tylko nowych praktykantów z Unii („A gdzie oni będą mieszkać?!”), ale i nowy posterunek. Swoją drogą, ciekawe gdzie się znajduje. Integracja z Łaczeczką, też niczego sobie („To jest znikoma szkodliwość czynu…”).
Nowy wątek Pani Kingi, córki super-wygadanej Pani Grażynki z pewnością będzie dobry. Na miejscu Kusego odizolowałbym Dorotkę.
„Jakby tak ta Franczeska człowieka spałowała, a Jagna leczyła”. Tutaj komentarz zbędny.
„La shate mi cantare” (bez playbacku), dwie nowe pary w Wilkowyjach i ani jednej interwencji.
„Niemożliwe… całego dachu”. Uuu… coś mi tu śmierdzi. Ksiądz nigdy do końca świętym nie był, ale aż tak, bym się nie spodziewał. Tu też się prosi o bardzo duże BUM za kilka odcinków.
Jeśli chodzi o pomysł Wioletki, tu przyznam, że już się trochę bałem tej nicości po wilkowyjskiej spółce, a to nie koniec.
Podsumowując: 4 nowe postaci, 3 nowe pary, a Ranczo nadal tak samo dobre. To naprawdę coś niezwykłego, że jest to już piąta seria, 58 odcinek, a scenarzyści nadal DAJĄ RADĘ!



Jan Japycz: Widzi pani, jeśli przepis jest trochę nieżyciowy to trochę można...
Hadziuk: Trzeba uważać, żeby w alkoholizm nie popaść...
- Za ten post autor Milek otrzymał podziękowania - 3
- admin(Pon 18 Kwi, 2011), Irenka(Wto 19 Kwi, 2011), naska(Śro 20 Kwi, 2011)