Odcinek 2 (54) - Czysty biznes
Emisja premierowa: 13 marca 2011
Streszczenie odcinka (uwaga spoilery):
Spoiler:
Były wójt Kozioł snuje pajęczą sieć intrygi, usiłując namówić do biznesowej współpracy swoich dawnych pretorian, Czerepacha i Więcławskiego. Pierwszy przysiągł żonie, że nigdy więcej z wójtem, drugi od dawna nie ma zleceń, przez to, że dawniej tylko z wójtem – namówić ich łatwo zatem nie jest. Były wójt ma silne argumenty, ale za jego dawnymi wspólnikami stoją ich żony, przeciwne jakimkolwiek kontaktom z wójtem, a to argument, który bywa często nie do przebicia w ogóle.
W urzędzie, który reprezentuje Lucy, narastają gwałtowne problemy z radnym Myćko, który uparł aby wójtowej życie jak najbardziej uprzykrzyć, wetowaniem wszystkiego co ona proponuje.
Lucy, nawet wsparta Lodzią i Haliną, jest wobec niego bezradna. Oczywiście co innego Czerepach, dla którego taki Myćko to pikuś. Czerepach zatem układa paniom intrygę, jak pozbyć się Myćki, genialną i prostą, ale Czerepach nie byłby Czerepachem gdyby niczego w zamian nie chciał. A chce tylko jednego – zgody żony na jego biznesy z wójtem, bo on, Arkadiusz do wyższych celów stworzony jest niż propagowanie kultury w gminie.
Lodzia, nie mając niejako innego wyjścia, zgadza się, ale tylko na biznesową współpracę męża z byłym wójtem, z zastrzeżeniem i pod przysięgą, że nie będzie to miało żadnego związku z polityką.
Intryga idzie jak po maśle, radny Myćko składa mandat i wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, kto swoją kandydaturę na zwolniony mandat zgłasza. Jak to ujmuje wójtowa: diabła wygoniłyśmy, a szatan wrócił.
Źródło: materiały prasowe TVP
W urzędzie, który reprezentuje Lucy, narastają gwałtowne problemy z radnym Myćko, który uparł aby wójtowej życie jak najbardziej uprzykrzyć, wetowaniem wszystkiego co ona proponuje.
Lucy, nawet wsparta Lodzią i Haliną, jest wobec niego bezradna. Oczywiście co innego Czerepach, dla którego taki Myćko to pikuś. Czerepach zatem układa paniom intrygę, jak pozbyć się Myćki, genialną i prostą, ale Czerepach nie byłby Czerepachem gdyby niczego w zamian nie chciał. A chce tylko jednego – zgody żony na jego biznesy z wójtem, bo on, Arkadiusz do wyższych celów stworzony jest niż propagowanie kultury w gminie.
Lodzia, nie mając niejako innego wyjścia, zgadza się, ale tylko na biznesową współpracę męża z byłym wójtem, z zastrzeżeniem i pod przysięgą, że nie będzie to miało żadnego związku z polityką.
Intryga idzie jak po maśle, radny Myćko składa mandat i wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, kto swoją kandydaturę na zwolniony mandat zgłasza. Jak to ujmuje wójtowa: diabła wygoniłyśmy, a szatan wrócił.
Źródło: materiały prasowe TVP








Klaudia trochę kaski szarpnęła



, a 550 zł. A ile było faktycznie 








Nowości










