Jakbym sie wychowala na wsi, to z pewnoscia zamienilabym glany na klapki.
A dzinsy na spodnice.

Bleee
Moja mama jest z Rzeszowa ze Staromiescia. Jako dziecko to wszelakie kury, swinki krowy to bylo normalne. Jeszcze kilka lat temu takie zwierzaki normalne byly.
Zbaczylam z tematu troche...
Chodzi mi o to, ze jakby moja mama nie wyjechala to mieszkalabym w tej chwili pewnie tam gdzie wiekszosc rodziny z jej strony wiec mozliwe ze chodzilabym i do kosciola i juz miala narzeczonego, i zajmowala sie kurami, kaczkami...i innym diabelstwem. Nie. Ja sobie tego nie wyobrazam
A z ksiezmi to ja sama mialam na pienku. Kilka razy przed bierzmowaniem. Ksiadz zapytal " Czy Harry Potter wierzy w Boga czy w Diabla" a ja jako ze fanka Harry'ego Pottera ( wiec to pytanie do mnie bylo nie na miejscu) odpowiedzialam ze w Boga, bo tam nic o diable nie pisze. Zostalam poltorej godziny po mszy na dyskusje z proboszczem jak bardzo sie myle
Pierwsza krzywda jaka mnie spotkala z ich strony to jak mialam 6 lat. Nastepna jak mialam 13 i sila mnie wyslali na kolonie katolicka. Myslalam ze wykituje. Wiec ja ksiezy nie lubie niestety, i nie pozwolilabym takiemu upierdliwcowi na pewne rzeczy. Nie rozmawialabym z nim grzecznie jakby sie nie dalo tylko bym go zjechala z gory na dol. Bo ja jestem juz negatywnie nastawiona. A najbolesniej przekonalam sie o tym wlasnie przed pogrzebem ojca. Tego i nastepnych wydarzen nigdy nie wybacze. I kazdy ksiadz dla mnie jest skonczony. Choc nawet jak niektorzy sa naprawde w porzadku.
Ksiadz Robert naprawde zbyt nienawistnie do tego podchodzil. A najgorsze chyba jest to ze on wszedzie widzial cudze bledy, ale swoich nie. A tacy to sa najgorsi.