Podczas oglądania dzisiejszego odcinka, zauważyłam, że jego motywem przewodnim jest miłość.
Miłość, która ma różne oblicza.
Poczynając od miłości fałszywej, kobieta została oszukana przez Czerepacha, przyjechała do Wilkowyj z Brukseli w jego poszukiwaniu. Czerepach oszukał ją. Rozkochał w sobie, pożyczył dużą sumę pieniędzy i zwiał. Niestety miłość ta nie ma szczęśliwego zakończenia. Pomimo, że doszło do chwilowej konfrontacji, Czerepach ponownie uciekł, zostawiając kobiecie jedynie swoją perukę.
W odcinku tym jesteśmy świadkami jak rodzi się nowe uczucie, uczucie pomiędzy Pietrkiem i Jolą. Pierwsze głębokie spojrzenia w oczy, pierwsze uśmieszki. Miłość, która będzie się rozwijała i my będziemy jej obserwatorami. Nie jest to tymczasowe uczucie, o czym możemy przekonać się oglądając dalsze odcinki.
Miłość Lusy i Kusego, która w końcu wychodzi na jaw. Długo tych dwojga nic nie łączyło, jednak w końcu uczucie było silniejsze i postanowili być razem. Ukrywali swoje uczucie przed innymi ludźmi, bali się (szczególnie Kusy) o to jak zareagują ludzie, co powie ksiądz. Wszystko wychodzi na jaw przez radio Czerepacha.
W odcinku można zaobserwować również miłość Matki do dziecka. Solejukowa zaniepokojona o Marianka (gdy sprawa z podsłuchem w radiach wyszła na jaw) ściska go i płacze. Nie chce by o wszystkim dowiedziała się policja. Boi się, że przez przeszłość jej męża, to jej syn ucierpi najbardziej.
Więc jak widać "Miłość nie jedno ma imię".