przez mamb. » Nie 08 Cze, 2008
hm...
w serii I każdy odcinek stanowił odrębną historię, a połączone one były w logiczną całość dzięki bohaterom i miejscem zdarzeń, czyli Wilkowyjami. była to seria moim zdaniem najlepsza, choć przecież zawsze początek jest lepszy niż kontynuacja. główną rolę grała Lucy, u której boku w niektórych odcinkach pojawiał się Kusy lub czasem ksiądz. bywały też spięcia między Lucy a wójtem. w tej serii poznawaliśmy głównie ją i Kusego właśnie, pozostałe postaci przewijały się gdzieś na obrzeżach, grając role niewielkie, aczkolwiek ważne. czasem przyglądaliśmy się im bardziej, czasem mniej. to w tych odcinkach rozwijała się wzajemna miłość Lucy i Kusego - poznali się coraz lepiej i tym sposobem pokochali. nie zawsze dostrzegaliśmy drobne gesty uczucia między nimi, ale wszystko wyjaśniło się w odcinku 13, kiedy Lucy, zdawszy sobie sprawę z uczuć Kusego, zdobyła się na odwagę i wykonała pierwszy duży krok. na tym zakończyła się ta obfita w wydarzenia seria.
druga seria rozpoczęła się swego rodzaju zaskokiem dla nas wszystkich, ponieważ choć znaliśmy niską samoocenę Kusego, nie spodziewaliśmy się, że tak desperacko odsunie od siebie Lucy. seria ta różniła się sporo od I, gdyż odcinki tworzyły logiczną całość, jednakże trudno byłoby sobie przypomnieć, co działo się w poszczególnych odcinkach, w przeciwieństwie do serii I. pamiętaliśmy poszczególne zdarzenia z różnych odcinków, ale nie jako odrębne historie, tylko, ot, jako taki obrazek życia wiejskiego, od czasu do czasu urozmaicany komentarzami Ławeczki bądź próbami zwrócenia na siebie uwagi Kusego przez Lucy. w tej serii Lucy wpadła w depresję i była mało aktywna, choć czasem pomagała osobom w potrzebie. tak to trwało aż do odcinka 26, w którym tym razem Kusy nie zniósł życia w samotności i wyznał miłość Lucy.
seria trzecia była zbitką różnych wydarzeń, kontynuacją wątków z poprzedniej serii. dużo było pijanej ławeczki, od czasu do czasu przewijała się Jola z Pietrkiem, Michałowa z Japyczem, czy też Wioletka ze Staśkiem, których to było trochę szczególnie na początku serii III. Lucy powróciła do działania, choć z mniejszą aktywnością niż w serii I, lecz mimo wszystko większą niż w II. rzadko mieliśmy okazję oglądać dworek i mieszkańców, oprócz historii z koniem czy też aktem Wioletki. mieliśmy za to okazję oglądać powrót Czerepacha, jego ucieczkę, przemianę Witebskiego oraz historię Weronki i jej ciąży oraz narzeczonego Kao. w sumie dopiero ostatnie odcinki poprawiły ogólny wizerunek serii III. najlepszy był chyba odcinek 39, choć niewiele powiązany z poprzednimi odcinkami z tejże serii. nagły wysyp oświadczyn i ciąża Lucy trochę zakręciły nam w głowie i dzięki nim nabraliśmy apetytu na serię IV, na którą niestety trochę przyjdzie nam poczekać.