
Myślę, że w tym temacie będą się toczyły zażarte polemiki

(a tak to jest jakaś odmiana :-P )


Po wizycie w Jeruzalu, aż się boję co to będzie w III serii.
Może by mu Szeryf jakieś sceny biegane wymyślił, albo co? :evil: :-P W przeciwnym razie, jak powiedziała kiedyś Singri "Trudno mu będzie w III serii Lucy przytulić".
:evil: Szeryf odpowiedział, że "To jest bardzo dobry argument", wiec może coś wymyśli.

), no i kontynuację wątku Lucy-Kusy. Na pewno panowie scenarzyści jeszcze niejednym nas zaskoczą :hyhy:


podsklepowych, ławeczkowych pijaczków prowadzących niemalże filozoficzne dysputy, upadłego malarza po przejściach i rządnego kariery i władzy sekretarza gminy (no to chyba nie jest ewenement)... nie można nie wspomnieć o oryginalnej córce Wójta, bo chyba trudno jest znaleźć drugą osobę, która by zmieniała swój wizerunek i cały światopogląd, podporządkowując go każdemu kolejnemu chłopakowi.
Tylko z pierwszej serii można było stworzyć coś takiego





więc coś w tym jest, ze znając treść odcinka dostrzegamy detale – a film ten jest tak zrobiony, że te detale są jego ogromną wartością! Po prostu brawo!!!! I jeszcze jedno – wcale nie ma tak mało Kusego i Lusi jak mi się wydawało – ta końcówka I serii spowodowała, że głównie czekałam na to co się wydarzy między nimi – i jak ich było mało w odcinku to mi czegoś brakowało! A ich historia rozgrywa się stopniowo przez całą serię – może tylko trochę krótka ta końcowa scena, która jak bumerang wraca do końca serii I – ale to pewnie celowe – aby spowodować wzrost napięcia w oczekiwaniu na pierwszy odcinek III serii! A ile to jeszcze do trzeciej serii??? :shock:


W :-) pierwszej poznaliśmy bohaterów, zaznajomiliśmy się z nimi. A w drugiej akcja się rozwija, pojawiają się nowe wątki
Uważam, że obie serie świetnie się uzupełniają.



Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość