Jak dla mnie to był jeden z najlepszych odcinków pierwszej serii.
W poprzednich odcinkach można wyodrębnić jakieś "perełki", dziewiąty odcinek jest perłowym naszyjnikiem - co scena to mistrzostwo świata...
Najpiękniejsza jest oczywiście scena przeprosin, najbardziej wzruszająca - ta gdy Lucy znajduje Kusego po wypadku, najzabawniejsza - "Gibraltar" i to co nastąpiło potem.
Zwłaszcza tutaj wielki ukłon w stronę p. Ilony za scenę przeprosin. Zwróćcie uwagę jak cudownie gra - najpierw jest gniew z poprzedniego dnia, trochę przestudzony, ale nie wygasły, potem rozbawienie "Gibraltarem", a na końcu osłupienie i wzruszenie słowami "Ja chcę to zrobić dla pani, bo pani jest jedyną osobą, która jeszcze we mnie wierzy."
Jeden z najlepiej napisanych i zagranych odcinków, moim zdaniem.
Irenka napisał(a):zauważyliście jaka Lucy była przejęta zdrowiem Kusego kiedy przyjechało pogotowie? Czy to nie był początek uczucia?
Początek uczucia to był w poprzednim odcinku...
"Jezus Mario... Wracałam od ślubu z trupem w bagażniku!" Joanna Chmielewska "Przeklęta bariera"