JAk już napisałem wcześniej, że podoba mi się ten odcinek. Oto mój ulubiony fragment.
Przed wejściem do plebanii:
Wójt: Ja po córkę.
Michałowa: Niech będzie pochwalony, a przynajmniej dzień dobry .
Wójt: Jest ?
Michałowa: Nawet jak jest, to sama przyszła- nikt jej nie prosił. Niech idzie za mną !
W szklarni:
Michałowa: Przyszedł po nią. A mówiłam, że po nią przyjdzie i afera będzie, ale kto by tam głopiej Michałowej słuchał.
Wójt: Ni i co? - dziecko od rodziny odrywać, przeciwko ojcu buntować, to takie jest książowskie powołanie ?
Klaudia: Ja tu jestem z własnej woli, sam zresztą ojciec mówił, żebym do domu nie wracała.
Wójt: Ty mnie za słowa nie łap! Miejsce córki w domu jest- przy rodzicach a nie w kruchcie.
Ksiądz: Jak by dziewczyna porządnego ojca miała , to by nie musiała po rodzinie wsparcia szukać.
Wójt: Ja też i do kurii napiszę z podzienkowaniem za takei wsparcie, że przez Ciebie dzieci od domu nie wracają !
Ksiądz: Ty mnie kurią nie strasz, bo ja sie nie boję. Poza tym oni tam dobrze wiedzą jaki ja "Krzyż Pański" z Tobą mam. (Do Klaudii) A Ciebie dziecko wbrew woli ojca zatrzymać nie mogę.
Klaudia: Znaczy stryj mnie wyrzuca? (zdejmując rękawiczki)
Ksiądz: Nie wurzucam, ale zatrzymać nie mogę. Jeżeli ojciec- nawet taki jak Twój każe wracać- trzeba iść.
Klaudia: Akurat, niedoczekanie !
KsiÄ…dz: Klaudia !
Wójt: No? No, ty udzielił wsparcia duchowego