Wysłany: Czw 19 Cze, 2008 23:41 [ranczo] Ni wyżyna, ni nizina Wilkowyje oto gmina
Cytat:
Ni wyżyna, ni nizina Wilkowyje oto gmina
Jeszcze dwa lata temu o Jeruzalu słyszało niewiele osób. Dziś leżąca
niespełna 70 km od Warszawy wieś dostała od losu drugą szansę. Za sprawą
serialowego "Rancza". Czy ją wykorzysta?
Ni wyżyna, ni nizina/ Ni krzywizna, ni równina/Taka gmina. Ani piasek,
ani glina/Tylko lasek i olszyna/Taka gmina..." -- śpiewali Starsi
Panowie. I opis ten, na pierwszy rzut oka, nieźle pasuje do gminy Mrozy
oraz leżącego w jej obrębie Jeruzala -- wsi od dwóch lat znanej jako
ekranowe Wilkowyje. Gdy się jednak bliżej przyjrzeć, za parawanem
sielskości i senności Jeruzala kryje się "nowe".
Będzie się działo
"Nowe" to zmiany, które przyszły za sprawą serialu "Ranczo" i ekipy,
znów pracującej w Jeruzalu. Od wtorku powstaje tu czwarta, ostatnia już
część.-- Dobrze, że przyjechali. Zrobi się weselej. Więcej się będzie
działo -- słyszymy zgodny chórek. Jednym głosem w sprawie najazdu
filmowców mówią sprzedawczynie w sklepie i dzieci siedzące przed
komputerami w niedawno otwartej w budynku byłej poczty świetlicy
internetowej. A także pan Zygmunt, który na zacienionym skwerku, z dala
od wścibskich oczu, pociąga z butelki z napisem "Mamrot z Wilkowyj". --
Ludzie będą mieli zajęcie -- dorzuca pani Ania, gospodyni miejscowego
proboszcza.
-- To, że mieszkańcy troszkę sobie dorobią przy statystowaniu, to jedno,
ale ważniejsze jest, że dzięki filmowcom stali się bardziej otwarci,
chętni do działania -- ocenia Danuta Grzegorczyk, dyrektorka biblioteki
z niedalekiego Cegłowa.
-- Weszło tu z nimi trochę innego życia -- wtóruje Zdzisława Pieńkowska,
warszawianka, która w pobliskim Łukowcu znalazła swój azyl. -- Nasze
dzieci mogą popatrzeć na inny świat, dotknąć ekranowego życia -- mówi
Zygmunt Boruta, dyrektor podstawówki z leżącego 15 km od Jeruzala
Wiciejowa, który przywiózł na plan drugoklasistów. Trochę w nagrodę, ale
bardziej w celach edukacyjno-poznawczych.
"Ranczo" to -- według niego -- także wielka promocja dla gminy. --
Widzowie patrzą na ekran i rozsmakowują się w swojskich klimatach.
Odrobinę może przerysowanych, ale przecież ma to być komedia -- ocenia
Boruta. A kiedy już poznają i docenią uroki rejonu, może zechcą się
przeprowadzić z tych swoich wielkich miast. -- Byłoby dobrze -- uważa
proboszcz Andrzej Sobczyk. -- Nasza parafia ma tendencję do kurczenia
się. Więcej ludzi umiera, niż się rodzi. Napływowi mieszkańcy
wypełniliby tę lukę.
-- Przydadzą się mądrzy, aktywni ludzie. Będzie się na kim wzorować. Z
pożytkiem dla wszystkich -- podkreśla bibliotekarka z Cegłowa. Wie, co
mówi. Urodziła się i wychowała w Jeruzalu. Pracuje w tych okolicach
ponad 30 lat. I dlatego -- podobnie jak ksiądz Andrzej, a także
zarządzający wsią z gminnego ośrodka w Mrozach wójt Dariusz Jaszczuk --
chciałaby jak najlepiej wykorzystać obecność ekipy i popularność serialu.
Muszkieterowie z Jeruzala
"Ranczo" to prawdziwy dar od losu. Dla Jeruzala już drugi w historii.
Pierwszy zdarzył się w XVI w., kiedy wieś Żeliszew otrzymała prawa
miejskie, przywileje handlowe i rynek o wymiarach 100x120 m. Warszawa w
tym czasie miała plac 70x94 m. Po szwedzkim potopie miasteczko
przemianowano na Jeruzalem. Z biegiem lat utrwaliła się skrócona nazwa
Jeruzal.
Po czasach świetności dziś pozostały rynek, mauzoleum jednego z
właścicieli -- Floriana Cieszkowskiego i osiemnastowieczne kryte gontem
budynki: kościółek i dzwonnica. Oba w kiepskim stanie. Oba restaurowane
gospodarskim sumptem przez proboszcza.
Ksiądz Sobczyk -- zdaniem zarówno mieszkańców, jak i przyjezdnych, z
którymi rozmawialiśmy -- to "spiritus movens" Jeruzala. Znalazł się w
parafii trzy lata temu, przeniesiony z Warszawy, gdzie pracował w
kościołach na Gocławiu i Targówku. Jest zdeterminowany i skuteczny.--
Ksiądz, jak sobie coś umyśli, potrafi o to zabiegać -- mówi Dariusz
Jaszczuk. -- Pan wójt wspiera nas, jak może -- odwdzięcza się
proboszcz.A jest w czym wspierać. Tylko koszt remontu zabytkowego
kościółka wynosi 807 tys. zł.
W akcję zbierania pieniędzy zaangażowała się ekipa "Rancza" i aktorzy,
biorąc m.in. udział w dożynkowych i odpustowych licytacjach. -- Każdy
wkład jest cenny -- zapewnia bibliotekarka z Cegłowa, która na rzecz
renowacji przygotowała pocztówki-cegiełki, a ostatnio plakaty ze
zdjęciami i podpisami aktorów.
Fani serialu skupieni wokół strony www.ranczo.org. na tegoroczne
dożynki, 15 sierpnia, chcą wydać profesjonalny folder-przewodnik. Z
tekstami o rejonie, serialu, ze zdjęciami i z mapami. Również jako cegiełkę.
Metamorfoza po klapsie
-- Poza pracami przy kościółku zmian w wyglądzie Jeruzala za bardzo nie
widać -- ocenia zadomowiony w wiosce Cezary Żak, grający w "Ranczu"
proboszcza i wójta.
Co więcej, do końca zdjęć żadnej metamorfozy wsi nie ma się co
spodziewać. Choć bardzo by się przydała. W weekendy, a szczególnie w
wakacje, filmowe Wilkowyje przeżywają najazdy turystów.Nie ma ich gdzie
i jak ugościć. Byłoby łatwiej, gdyby przeprowadzono planowaną przez
gminę rewitalizację rynku. Nowe bruki, parking, skwerek z ławkami oraz
latarniami nie komponowałyby się jednak z zamysłem twórców serialu. Ci
chcą zachować na ekranie charakter nieco sennych Wilkowyj. Więc tylko
sklep, dla potrzeb fabuły, przemalowano na unijne barwy. -- Nie chcemy
przeszkadzać filmowcom, ale nie rezygnujemy ze zmian. Roboty
rozpoczniemy po ostatnim klapsie -- zapowiada wójt.
Tekst: Jolanta Gajda-Zadworna 19-06-2008, ostatnia aktualizacja
19-06-2008 20:25
Źródło : Życie Warszawy
Ueeeeee...po zmianie Jeruzal nie był by już ten sam...
nie mozecie go zmienić....
Dobrze jest tak jak jest, a przynajmniej głównego rynku nie zmieniajcie...Tego bym nie mogła znieść. Dla mnie Wilkowyje nie byłyby już tymi samymi Wilkowyjami
_________________ Justyna
Reklama
Dołaczył: Dawno temu ...
Posty: 4567
Skad: z Wilkowyj
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach