Magda Waligórska.
Śliczna buzia, blond włosy, świetna figura, której zazdrości jej żeńska część forum i uśmiech zapierający dech w piersiach męskiej części. Taką Magdę zapamiętaliśmy z roli Wioletki, ale Magda to przede wszystkim bardzo zdolna młoda aktorka, inteligentna, sympatyczna i wrażliwa dziewczyna. Oczywiście jak zwykle trudno mi oceniać kogoś z kim rozmawiałam zaledwie kilkadziesiąt minut. Odniosłam wrażenie, że Magda jest osobą, która dokładnie wie o co jej w życiu chodzi. Dokładnie wie co chce robić i konsekwentnie, z uporem realizuje swoje plany. Bardzo podoba mi się jej hierarchia wartości i bardzo mądre, dojrzałe podejście, do życia.
SpotkaÅ‚yÅ›my siÄ™ w maÅ‚ej kawiarence „Pod gołębiami” na warszawskiej starówce. Ten lokal, moim zdaniem ma specyficznÄ…, ciepÅ‚a atmosferÄ™, która sprzyjaÅ‚a rozmowie. ZaszyÅ‚yÅ›my siÄ™ w jednym z zakamarków. Å»aÅ‚ujcie, że was tam nie byÅ‚o. Popatrzcie na wypieki na twarzy Singri. One najlepiej obrazujÄ… atmosferÄ™ tego spotkania. Powiem jeszcze tylko, że byÅ‚ to bardzo miÅ‚y babski wieczór. Ech, szkoda, że Magda mieszka tak daleko, bo można by to byÅ‚o powtarzać częściej.
Przeczytajcie co o sobie powiedziała. Mam nadzieje, że będzie to równie interesujące dla Was, jak było dla nas.
Gosia: Powiedz mi Magda, jak trafiÅ‚aÅ› do „Rancza”, czy to byÅ‚ casting?
M.W : Tak, to byÅ‚ casting. PrzyjechaÅ‚am na casting do roli Klaudii, córki wójta, ale stwierdzono od razu, że wiekowo i „wyglÄ…dowo” nie pasujÄ™. JednoczeÅ›nie dostaÅ‚am komunikat, że bardzo siÄ™ spodobaÅ‚am i poproszono mnie żebym poczekaÅ‚a, bo bÄ™dzie casting do roli Lucy. Wtedy poznaÅ‚am PawÅ‚a Królikowskiego i z nim graÅ‚am. Po tym castingu powiedziano mi, że do roli Lucy też nie pasujÄ™. Tym bardziej, że tekst do roli Lucy dostaÅ‚am chwilÄ™ przed. Powiedziano mi: „ Magda, do Klaudii nam nie pasujesz, do Lucy nam nie pasujesz, ale strasznie nam siÄ™ podobasz i bardzo chcielibyÅ›my Ci coÅ› dać, ale w caÅ‚ym scenariuszu nie ma żadnej takiej postaci. GdzieÅ› w ósmym odcinku jest postać barmanki, która krzyczy „ Policja” i to jest jedyna postać, która by pasowaÅ‚a do Ciebie.” PowiedziaÅ‚am, że siÄ™ cieszÄ™, że zagram chociaż epizod barmanki. W czerwcu dostaÅ‚am scenariusz w którym ta postać pojawiaÅ‚a siÄ™ dwa czy trzy razy. Do scen knajpianych doÅ‚ożyli takie, w których ta barmanka siÄ™ przechadza, ktoÅ› na niÄ… reaguje... PojechaÅ‚am na zdjÄ™cia, zagraliÅ›my to i znowu byÅ‚o: „ Kurcze, jak fajnie, chcielibyÅ›my CiÄ™ wyeksploatować bardziej”. W tym momencie zaczÄ…Å‚ siÄ™ pojawiać pomysÅ‚ na WioletkÄ™, która chodzi z lizaczkiem. W każdym tygodniu byÅ‚a dopisywana jakaÅ› scena i dlatego ta Wioletka w pierwszej serii jest tak kompletnie, że siÄ™ tak wyrażę „ od czapy”, bo jej miaÅ‚o nie być, ona zostaÅ‚a dopisana na planie. To, że to siÄ™ wszystko tak potoczyÅ‚o, że Wioletka zostaÅ‚a kochankÄ… Kusego to wszystko dziaÅ‚o siÄ™ „na gorÄ…co”. Taka jest geneza mojej postaci.
Gosia: To dobrze, że ta postać się tak rozrosła, bo postać Wioletki jest bardzo fajna. Bardzo nam się podoba, a bardzo, bardzo podoba się naszym panom na forum.
M.W: Ja się bardzo cieszę, że spodobała się scenarzystom, bo można powiedzieć, że w drugiej serii to jest już taka pełnokrwista postać, której się będą różne dziwne rzeczy zdarzać, wiec nie jest już tylko jedną , ale jest już dwiema nogami w serialu.
Gosia: Powiedz mi Magda, czy rola Wioletki była trudna rolą? Co oprócz wdzięku dałaś z siebie Wioletce? Czy dałaś jej dużo z siebie?
M.W: Zawsze zadaniem aktorskim jest uchwycić charakterystyczność i zachować w tym prawdę. Ciekawe w Wioletce jest to, że jest to charakterystyczna postać. Nie jest to tylko jakaś tam ładna Dziunia, tylko postać która ma swój świat, może mocno ograniczony umysłowo, ale jednak. A co ja jej dałam z siebie?
Gosia: Wioletka charakterem chyba nie bardzo jest do Ciebie podobna, prawda?
M.W: Wydaje mi się, że każdą postać się w jakiś sposób lubi. Mogę powiedzieć, że prywatnie rozsmakowałam się w kokieteryjności. Kobiecie jest głupio zachowywać się tak kokieteryjnie wobec facetów, a kiedy miałam salę pełną statystów i miałam jakoś działać na nich chodem, tudzież innymi kobiecymi sposobikami, to się chyba sama prywatnie odważyłam być taka bardziej kobieca w kontaktach z mężczyznami.
Gosia: Czyli Wioletka dała więcej Tobie niż Ty jej?
M.W: No, może tak. Każda postać uczy nas czegoś nowego. Pokazuje nam jakąś inną stronę własnej osobowości. Wioletka była fajnym spotkaniem. Bardzo się bałam, że to może być dla mnie taki trochę Janek Kos, bo potem dostawałam propozycje, które były bardzo podobne, ale już się to odkręciło i teraz dostaję inne propozycje, nie tylko takich ładnych dziewczynek kręcących pupą.
Gosia: Powiedz mi w której części lepiej Ci się pracowało, czy w pierwszej kiedy musiałaś budować dopiero tę postać, szczególnie, że jak powiedziałaś to wszystko było świeże, dokręcane i dokładane czy w drugiej?
M.W: Dużo lepiej pracowaÅ‚o mi siÄ™ w drugiej, kiedy miaÅ‚am materiaÅ‚ na zrobienie tej postaci. Poza tym oswoiÅ‚am siÄ™ z ekipÄ… i ze wszystkimi aktorami. Wtedy też dużo lepiej siÄ™ pracuje. CzÅ‚owiek siÄ™ nie stresuje tym kontaktem. PamiÄ™tam pierwszy dzieÅ„, który byÅ‚ dla mnie strasznym przeżyciem. KrÄ™ciliÅ›my w Mrozach, a w MiÅ„sku Mazowieckim byÅ‚a pierwsza kolacja. PrzyjechaÅ‚am wieczorem, rano miaÅ‚am mieć zdjÄ™cia. Po hotelu krÄ™ciÅ‚o siÄ™ mnóstwo filmowców. Nie miaÅ‚am pojÄ™cia kto jest aktorem, kto jest operatorem, kto jest reżyserem, a kto trzyma tyczkÄ™. ByÅ‚o mi strasznie gÅ‚upio, bo myÅ›laÅ‚am, że powinnam siÄ™ z tymi ludźmi zaznajamiać, przedstawiać siÄ™, ale jednoczeÅ›nie chciaÅ‚am uniknąć jakiejÅ› gafy. To byÅ‚o bardzo stresujÄ…ce. PamiÄ™tam takÄ… sytuacjÄ™, że przyszÅ‚am z AgnieszkÄ… KamelÄ…, która byÅ‚a sekretarkÄ… produkcji na kolacjÄ™. StaÅ‚ tam wielki stół, przy którym siedziaÅ‚o mnóstwo facetów. Przyjechali gÅ‚odni po planie i rzucili siÄ™ na jedzenie. Åšmiali siÄ™, pili, bawili siÄ™ super i wcale nie zauważyli naszego wejÅ›cia. Obok staÅ‚ taki sam duży stół, przy którym samotnie siedziaÅ‚ pan Leon Niemczyk z jednym nienaruszonym piwem. SiedziaÅ‚ jakiÅ› taki skulony, maÅ‚y, zatopiony kompletnie w swoich myÅ›lach. Ponieważ nie byÅ‚o gdzie siÄ™ dosiąść do tego pierwszego stoÅ‚u to my z AgnieszkÄ… usiadÅ‚yÅ›my na przeciwko pana Leona. WypadaÅ‚o by siÄ™ przywitać, przedstawić, ale pan Leon byÅ‚ tak skupiony, zatopiony w swoim Å›wiecie, że nie miaÅ‚yÅ›my Å›miaÅ‚oÅ›ci mu przeszkadzać. Nagle pan Leon wyrwaÅ‚ siÄ™ z takiego skupienia totalnego i mówi: „ A opowiadaÅ‚em paniom jak to byÅ‚o przed wojnÄ…...”. ZawoÅ‚aÅ‚ kelnera „Dwie wódki proszÄ™....”.To byÅ‚a nagÅ‚a, niesamowita przemiana. ZaczÄ…Å‚ opowiadać, stawiać, bawić nas niesamowicie. Kobiety po planie idÄ… siÄ™ najpierw odÅ›wieżyć, a dopiero potem schodzÄ… na kolacjÄ™. Dlatego te kobiety schodziÅ‚y siÄ™ później i ponieważ tamten stół byÅ‚ zajÄ™ty przysiadaÅ‚y siÄ™ do pana Leona. W pewnym momencie sÅ‚yszÄ™ takie zdanie: „ O k...., jak on to robi? SiedziaÅ‚ sam i nagle wszystkie babki wokoÅ‚o niego”.
Gosia: Pan Leon Niemczyk był chyba w ogóle bardzo ciekawą postacią?
M.W: Tak, to było niesamowite spotkać go, pracować z nim.
Gosia: Magda, czy bardziej doświadczeni aktorzy pomagają tym młodszym mniej doświadczonym ?
M.W: Mogę powiedzieć, że bardzo dużo wsparcia dostałam od Pawła Królikowskiego. To jest bardzo życzliwy człowiek. W pierwszej serii miałam najwięcej scen z nim i zawsze czułam, że chce mi pomóc. Przy drugiej bardzo fajnie pracowało mi się z Arkiem Naderem. Bardzo polubiłam tez Beatę Kowalską, Piotrka Pręgowskiego i jego uroczą żonę Ewę Kuryło, Bogdana Kalusa. Bardzo życzliwym człowiekiem okazał się Jacek Kawalec. Zakochałam się w pani Marcie Lipińskiej!- uwielbiam ją podpatrywać. Pamiętam też świetne rozmowy z Dorotą Chotecką, Kasią Żak... Ogólnie na planie panuje cudowna atmosfera.
Gosia: Wiesz co Magda, jak krzyczysz: „Piwo do odebrania” to nasi panowie na forum mdlejÄ… z wrażenia. Dlatego chciaÅ‚am zapytać czy w życiu prywatnym też Ci siÄ™ zdarza krzyczeć takim tonem?
M.W: Czy mi się zdarza takim tonem krzyczeć? Nie pamiętam żebym tak krzyknęła w ostatnim czasie... Chociaż takiego głosu używam, bo w spektaklu który przygotowuję właśnie takim głosem mówię.
Gosia: Ale prywatnie nie zdarza Ci siÄ™?
M.W: Prywatnie mi siÄ™ nie zdarza.
Gosia: No, to nasi panowie będą zawiedzeni bardzo.
M.W: Może to wynika z braku odpowiedniego odbiorcy do którego można takim tonem wyjechać.
Gosia: Wiesz co, jeżeli będzie zlot, a planujemy i mam nadzieje, że będziesz mogła na nim być, to bardzo proszę żebyś na naszych panów tak pokrzyczała. Oni po prostu zemdleją z wrażenia.
M.W: Rozumiem, że mam stanąć za beczką i wołać, tak?
Gosia: Nie, no ale krzyknij na nich chociaż raz, będą w niebo wzięci.
M.W: Dobra.
Gosia: Magda, czy po „Ranczu” jesteÅ› rozpoznawalna? MuszÄ™ Ci powiedzieć, że zastanawiaÅ‚am siÄ™ nad tym i doszÅ‚am do wniosku, że Wioletka jest maÅ‚o podobna do Ciebie prywatnie. Ma innÄ… fryzurÄ™ i nie jest to tak jak na przykÅ‚ad z PawÅ‚em Królikowskim, chociaż PaweÅ‚ z tym zarostem to też chyba tak do koÅ„ca nie jest rozpoznawalny.
Singli: Z tym zarostem to nie bardzo, jeszcze teraz jak mu grzywka podrosła to już wcale.
M.W: Ciekawe co będzie jak go zobaczycie w Pitbulu, gdzie ma rude włosy.
Gosia: Rude?
M.W: I kolczyki w brwiach i w uszach.
Gosia: Ach to już rozumiem….Wiesz co, byÅ‚am zszokowana jak zobaczyÅ‚am PawÅ‚a pierwszy raz. To byÅ‚o to w teatrze. Oni grali „ GoÅ‚o i wesoÅ‚o”, a ja siÄ™ wybraÅ‚am prywatnie zupeÅ‚nie i padÅ‚ taki pomysÅ‚, że ponieważ już idÄ™ to może byÅ›my mu jakieÅ› kwiaty od forum dali. WyszedÅ‚ PaweÅ‚ z kolczykiem w brwi i z czterema kolczykami w uchu. Kusy mi siÄ™ wydawaÅ‚ taki normalny. Ja oczywiÅ›cie wiem, że to jest aktor i że postać którÄ… gra nie musi być do niego podobna, ale czÅ‚owiek który nie widziaÅ‚ tego samego aktora w innej roli kojarzy go podÅ›wiadomie z postaciÄ… którÄ… gra. Kusy wydawaÅ‚ mi siÄ™ taki raczej odpowiedzialny, uÅ‚ożony, a tu nagle wyszedÅ‚ PaweÅ‚ z kolczykami. WczeÅ›niej wiedziaÅ‚am, że ma rodzinÄ™, dzieci, nie pasowaÅ‚o mi to do niego. Ale wracamy do tematu.
M.W: Nie mogÄ™ powiedzieć, żeby mnie jakoÅ› szczególnie atakowano. Ale parÄ™ razy zdarzyÅ‚o mi siÄ™ w pociÄ…gu. Może dlatego, że w pociÄ…gu ludzie dÅ‚ugo patrzÄ… na siebie. Zdarza mi siÄ™, że ktoÅ› zaczyna do mnie mówić „Ja paniÄ… gdzieÅ› widziaÅ‚em”. Tak ze trzy autografy to w pociÄ…gu daÅ‚am. Ulica nie. Raz w sklepie jeszcze skojarzyÅ‚a mnie pani sprzedawczyni z „Ranczem”.
Gosia: Ale chyba Ci to nie przeszkadza za bardzo?
M.W: To jest strasznie miłe, gdzie tam może coś takiego przeszkadzać.
Gosia: Magda, widzieliÅ›my CiÄ™ ostatnio w „ Na dobre i na zÅ‚e”. ZupeÅ‚nie, totalnie inna rola niż Wioletki. ZupeÅ‚nie inna postać. Powiedz mi w jakich rolach lepiej siÄ™ czujesz w komediowych, czy wÅ‚aÅ›nie w takich poważniejszych?
M.W: Ja uwielbiam pÅ‚odozmian, czyli żeby byÅ‚o różnie. Jak zaczęłam grać WioletkÄ™ to w szkole graÅ‚am takie trudne role na przykÅ‚ad „ Antygony”, GeneraÅ‚owej z „PÅ‚atonowa”, wiÄ™c to byÅ‚o fajne, cudowne, że mogÄ™ zagrać coÅ› takiego totalnie lekkiego, nie siedzieć w ciężkich klimatach. Natomiast bardzo lubiÄ™ grać role, które czegoÅ› ode mnie wymagajÄ…, głębszego wejÅ›cia w postać. Potem fajnie jest zagrać coÅ› komediowego. Ja mam nadziejÄ™, że caÅ‚y czas bÄ™dÄ™ robiÅ‚a coÅ› komediowego, bo chyba dobrze siÄ™ czujÄ™ w takich klimatach, lubiÄ™ grać komediowe role. Co można dać lepszego ludziom niż ich rozÅ›mieszać? To jest fantastyczne.
Gosia: Jak rozmawiaÅ‚am z panem Wojtkiem Adamczykiem to on powiedziaÅ‚, że od siódmego roku życia wiedziaÅ‚, że chce być aktorem. PaweÅ‚ Królikowski powiedziaÅ‚:” ChciaÅ‚em skoÅ„czyć uczelniÄ™ artystycznÄ…, bo czuÅ‚em, że tam jest mój Å›wiat, z którym ja bÄ™dÄ™ siÄ™ porozumiewaÅ‚. […]Ja czuÅ‚em od maÅ‚ego, że chcÄ™ być artycha i to na dobre i na zÅ‚e”. Tak powiedziaÅ‚ PaweÅ‚, a jak to byÅ‚o z TobÄ…, czy dawno wiedziaÅ‚aÅ›, że chcesz być aktorkÄ…?
M.W: Ja też od siódmego roku życia! Musze to powiedzieć Szeryfowi. Całą swoją wczesną młodość uważałam, że będę piosenkarką. Niestety w podstawówce dostałam czwórkę z muzyki. Tak się przejęłam, że stwierdziłam, że kariera piosenkarki nie jest mi pisana, wiec jak nie piosenkarka- to będzie aktorka! A tak poważnie to gdy miałam piętnaście lat, bardzo poważnie zachorowałam, trafiłam do szpitala, o mało nie umarłam i jak leżałam w tym szpitalu to strasznie zachciało mi się żyć. Poczułam ogromną motywację do życia. Pomyślałam, że tyle jest rzeczy, które chcę spróbować, że to byłoby straszne umrzeć w takim młodym wieku, kiedy się w ogóle niczego nie poznało.
Wtedy pomyślałam, że aktor to jest taki człowiek który żyje bardziej niż inni ludzie, że on ma jakby więcej życiorysów, że więcej przeżywa. To był pierwszy taki świadomy moment, kiedy z pędu do życia pomyślałam sobie, że może aktorstwo.
Gosia: Od razu, bez problemu, za pierwszym razem dostałaś się do szkoły teatralnej.
M.W: O, nie, nie. Ze mną nie było tak łatwo. Zaczęłam działać w nurcie alternatywnym jeszcze w liceum i wydawało mi się, że teatr instytucjonalny jest nieciekawy, że wszystko co jest żywe i prawdziwe to jest to wszystko co jest obok, te festiwale, ci ludzie którzy są ze sobą bardzo zżyci, nawet jak się kłócą to tworzą jakąś grupę i że to jest właśnie fajne i istotne i w tą stronę szłam. Natomiast potem, jak przyjechałam do Warszawy, zaczęłam chodzić do teatrów warszawskich, zobaczyłam, że jakie fantastyczne rzeczy mogą się też wydarzyć w teatrze instytucjonalnym. Dojrzewanie do tego, że ja w ogóle chcę iść w tą stronę trochę mi czasu zabrało, a dostałam się do szkoły za czwartym razem. Byłam wytrwała.
Gosia: Powiedz mi Magda czym różnią się studia w szkole teatralnej od takich normalnych studiów?
M.W: Przede wszystkim tym, że w szkole teatralnej czÅ‚owiek nie ma normalnego życia kompletnie. To wymaga takiego poÅ›wiÄ™cenia czasu i emocji, że trudno mieć normalne życie. Ja pamiÄ™tam, że przez trzy lata wychodziÅ‚am z domu przed dziesiÄ…tÄ… i po dziesiÄ…tej wieczorem wracaÅ‚am. MiesiÄ…c przed sesjÄ… mieliÅ›my szkołę otwartÄ… do dwunastej i nikt z caÅ‚ej szkoÅ‚y przed tÄ… dwunasta ze szkoÅ‚y nie wyszedÅ‚. Mój kolega opowiadaÅ‚ mi kiedyÅ› takÄ… anegdotÄ™, że na czwartym roku kiedy jest wiÄ™cej wolnego czasu, wraca do domu i mówi: „Mamo, wycieli mi to drzewo co byÅ‚o przy moim oknie, takie co od dzieciÅ„stwa miaÅ‚em”, a matka mówi do niego: „Synu, trzy lata temu”. To jest coÅ› takiego wÅ‚aÅ›nie, że wszystko co jest normalnym życiem ulega zawieszeniu bo siedzi siÄ™ w szkole i siÄ™ próbuje., ale to jest potrzebne, żeby taki ogieÅ„ bojowy przejść.
Gosia: A jak wyglÄ…dajÄ… egzaminy? Wiesz, na normalnej uczelni to wszyscy siadajÄ…, karteczki i cos tam piszÄ…. A jak wyglÄ…dajÄ… egzaminy w szkole teatralnej?
M.W: Przygotowuje się przedstawienie i się w tym przedstawieniu gra. Potem szanowna komisja ocenia czy się grało na 5, czy na 4, czy na 3. to dosyć takie dziwne jest, ale podobno można to ocenić.
Gosia: A przedmioty teoretyczne?
M.W: Są przedmioty teoretyczne, w bardzo głębokim poważaniu są.
Trzeba jakąś tam listę lektur przeczytać. Dramat polski, dramat światowy.
Gosia: To znaczy, że łatwiej jest zdać te przedmioty teoretyczne niż praktyczne?
Powiedziałaś, że je wszyscy olewają.
M.W: Tak, wszyscy olewają. To zależy od profesora, bo są tacy profesorowie, którzy nie odpuszczą. Są takie przypadki, które te egzaminy teoretyczne zdają po cztery, pięć razy. Różnie bywa.
Gosia: Magda, mówiłaś, że w tym roku kończysz, że robisz pracę dyplomową. Czy możemy spytać co będzie tą pracą? Co przygotowujesz?
M.W: U mnie jest tak, że na trzecim roku zagraÅ‚am w teatrze telewizji- sztuka nazywaÅ‚a siÄ™ „Dzikuska” i to zostaÅ‚o uznane za mój dyplom w szkole. DziÄ™ki temu przez ostatnie pół roku mogÅ‚am nie być w szkole, tylko na planie „Rancza” i „Na dobre i na zÅ‚e”. „NadobowiÄ…zkowo” robiÄ™ dyplom ze swoim rokiem w szkole. Reżyseruje dyrektor teatru w WaÅ‚brzychu Piotr KruszczyÅ„ski, a sztuka nazywa siÄ™ „ UdajÄ…c ofiarÄ™”. Gram tam podwójnÄ… rolÄ™ matki i policjantki i jestem caÅ‚y czas na scenie.
Gosia: To chyba ciekawe?
M.W: To jest fajne, tylko też bardzo wyczerpujące.
Gosia: Czy masz swój autorytet i aktorski i reżyserski, czy jest ktoś kto jest dla Ciebie jakimś szczególnym wzorem.
M.W: Jeżeli chodzi o aktorski autorytet to bardzo podoba mi siÄ™ StanisÅ‚awa CeliÅ„ska. Podziwiam, że ona łączy w sobie granie u wybitnego reżysera teatralnego, a jednoczeÅ›nie gra w serialu i wystÄ™puje na estradzie Nie ma w niej takiego snobizmu, że jak gram w teatrze to nie schodzÄ™ do serialu, a jak gram w serialu to nie odważę siÄ™ na pewne rzeczy w teatrze. Przede wszystkim podoba mi siÄ™ jej odwaga w podejÅ›ciu do zawodu. Jeżeli chodzi o reżyserów to muszÄ™ powiedzie, że wielkim przeżyciem dla mnie byÅ‚o spotkanie z Patrykiem VegÄ… na planie „Pitbula”. To spotkanie daÅ‚o mi tyle co szkoÅ‚a teatralna.
Gosia: Magda, kończysz studia w tym roku i co, myślisz żeby zostać we Wrocławiu, czy chcesz się przenieść na przykład do Warszawy?
Czy masz już jakieś plany związane z pracą?
M.W: Postanowiłam sobie nie mieć planów. To znaczy, gdzie mnie rzuci, gdzie będę miała propozycje pracy tam będę.
Gosia: Czy oprócz ekranu można Cię gdzieś zobaczyć, na przykład w jakimś Warszawskim teatrze? Takie zachcianki maja nasi panowie.
M.W: Dostałam propozycję z warszawskiego teatru, ale podziękowałam za nią.
Może to było za ambitne podejście, jednak stwierdziłam, że bardziej chcę się rozwijać i grac ciekawe role nawet w jakimś mniejszym ośrodku, niż za wszelką ceną grać w Warszawie.
Gosia: W marcu wchodzi na ekrany komedia „Testosteron” gdzie grasz obok kilku znanych aktorów. Możesz coÅ› powiedzieć na ten temat? Jak ci siÄ™ graÅ‚o?
M.W: Mogę powiedzieć tylko tyle, że po postaciach kobiecych nie należy sobie zbyt dużo obiecywać, bo są minimalne i właściwie jesteśmy tylko tam ozdobnikami. To chyba nie było za bardzo granie tylko statystowanie, ale to ciekawe przeżycie, bo grają tam najlepsi w tym momencie młodzi aktorzy.
Gosia: Magda, a co poza aktorstwem lubisz robić? Rozumiem, że nie było za bardzo czasu na jakieś zainteresowania poza aktorskie przez ostatnie trzy lata z tego co mówiłaś, ale może coś by się znalazło.
M.W: Mam zamiar w tym roku ponurkować profesjonalnie, a ponieważ bardzo lubię pływać i trochę to trenowałam to wreszcie dojrzałam do decyzji, że się zajmę nurkowaniem poważnie.
Gosia: Fantastyczna sprawa.
M.W: Podróżowanie jest też moją pasją. Mój tata przez wiele lat miał biuro podróży i dzięki temu od dziecka bardzo dużo podróżowałam po świecie i to bardzo mnie ukształtowało. Co roku wyjeżdżałam w ciekawe, dziwne miejsca.
Gosia: Magda, Wioletka bardzo lubi lizaczki, a ulubione sÅ‚odycze Magdy to…
M.W: Ojej.
Gosia: Nasi panowie bardzo chcą wiedzieć.
M.W: Bardzo lubiÄ™ KitKaty.
Gosia: Dzisiaj sÄ… „Walentynki” wiec zapytam czy wierzysz w miÅ‚ość od pierwszego wejrzenia? Nasi panowie pewnie liczÄ… na to, że może jak jakiÅ› zlot bÄ™dzie to może coÅ›...
M.W: Nie.
Gosia: To siÄ™ biedaki rozczarujÄ…. Znam co najmniej paru co siÄ™ rozczarujÄ….
M.W: Może się nie rozczarują, bo wierzę, że można głębiej wniknąć w duszę- a nie od razu za pierwszym razem, że o wszystkim ma decydować pierwsze spojrzenie.
Gosia: Magda, typ idealnego mężczyzny.
M.W: O matko!
Gosia: Jakie cechy według Ciebie powinien posiadać idealny facet?
M.W: Powinien mieć poczucie humoru i umieć mnie rozbawiać. Lubię jak dzięki mężczyźnie nabieram dystansu do świata. To cenię w facetach. Poza tym powinnam go podziwiać w jakiś sposób, powinien mi imponować.
Gosia: Próbowałam coś znaleźć na twój temat w Internecie, ale powiem szczerze, że niewiele znalazłam.
M.W: To prawda.
Gosia: Dlatego powiedz nam coś ogólnie o sobie.
M.W: Pochodzę z Jędrzejowa. To jest w Świętokrzyskim, miedzy Kielcami, a Krakowem.
Gosia: Masz rodzeństwo?
M.W: Jestem jedynaczkÄ….
Gosia: Przegwizdane.
M.W: No, to ma swoje uroki i ma swoje wady.
Gosia: To ma swoje uroki jak człowiek jest młodszy.
M.W : Możliwe.
Gosia: A później zostaje sam.
M.W: To też. Zastanawiam się co jeszcze mogę o sobie powiedzieć.
Jak miałam piętnaście lat to podjęłam taka gwałtowna decyzję: Postanowiłam, że będę chodzić do liceum w Kielcach, chociaż w Jędrzejowie było parę szkół średnich. Zrobiłam taki dziwny manewr. Moja najlepsza przyjaciółka Zytka, z którą do dziś się przyjaźnię, postanowiła zdawać do liceum plastycznego i jeździła na konsultacje do Kielc. Któregoś dnia poszłam z plecakiem jak do szkoły, a pojechałam z nią do Kielc i zaczęłam się zastanawiać gdzie ja bym tu złożyła papiery. Złożyłam do jednego z liceów, zresztą bardzo dobrego, bo leciała tam na przerwie muzyka taka jaką lubiłam, ale bardzo dobrze trafiłam, bo trafiłam do klasy klasycznej z elementami dramy. Uczyłam się łaciny i greki, a oprócz tego miałam zajęcia teatralne. Cały problem polegał na tym, że nie przyznałam się rodzicom do tego.
Gosia: To się pewnie łączyło z jakimś internatem, czy stancją?
M.W: Dokładnie tak, a ja im tego nie powiedziałam. Dopiero to się okazało w czerwcu i życie rodzinne było dosyć gwałtowne w tym okresie.
Gosia: Wcale siÄ™ nie dziwiÄ™.
M.W: No, ale jakoś się udało. Trafiłam do tego liceum. Skończyłam je. To też miało różne konsekwencje. W wieku piętnastu lat wyszłam z domu, nie mieszkałam już z rodzicami, musiałam bardzo szybko wydorośleć i dlatego czasami brakuje mi wyrastania w ciepłym domu.
Gosia: Mówiłaś, że nie dostałaś się za pierwszym razem do szkoły teatralnej. Co robiłaś w tym czasie?
M.W: Żyłam. Mieszkałam sobie w różnych miastach. Pracowałam. Zajmowałam się teatrem takim jaki mnie interesował.
Gosia: Nie myślałaś o tym żeby robić coś innego?
M.W: Nie, nie myślałam.
Gosia: A, żeby coś innego studiować?
M.W: Studiowałam wiedzę o teatrze, ale nie traktowałam tego poważnie.
Gosia: Czyli ten wydział, który skończyła żona pana Adamczyka.
M.W: Właśnie dzięki temu zaczęłam chodzić do dobrych teatrów w Warszawie i poczułam czym może być teatr profesjonalny. Bardzo długo wydawało mi się, że chcę koniecznie studiować w Warszawie aktorstwo. Byłam bardzo uparta - dochodziłam tutaj do trzeciego etapu i ciągle mnie nie chcieli i w końcu jak odpuściłam i powiedziałam raz, że nie zdaję do Warszawy to się dostałam. To był bardzo dobry pomysł żeby zrezygnować z Warszawy. Wrocław jest fantastycznym miastem, a poza tym tak sobie myślę, że w Warszawie na wydziale aktorskim jest tak niesamowite ciśnienie i konkurencja, że ja chyba mam za kruchą psychikę. Może dla mnie lepiej się stało, że w takich cieplarnianych warunkach spędziłam te pierwsze lata, które są bardzo trudne.
Gosia: Magda, ostatnie pytanie. Co jest dla Ciebie najważniejsze w życiu? Dla Magdy Waligórskiej najważniejsze w życiu jest…
M.W: Zgoda z własnym sumieniem. Tylko tyle.
Podobalo wam sie to co mówiła o sobie Magda? Jak zwykle z niecierpliwością czekam na wasze komentarze. Magda pewnie też.
Kopiowanie, modyfikowanie i wykorzystywanie treści powyższych wywiadów wyłącznie za zgodą autorów i administracji forum www.ranczo.org
Foto© Gosia &
www.ranczo.org
Foto© Gosia &
www.ranczo.org
Foto© Gosia &
www.ranczo.org
Foto© Gosia &
www.ranczo.org
Foto© Gosia &
www.ranczo.org
Foto© Gosia &
www.ranczo.org