Sympatyczny, skromny, bardzo inteligentny, ciepło patrzący z za okularów w ciemnej oprawie. Zupełnie charakterologicznie nie podobny do postaci która grał w serialu. Na umówione spotkanie przyszedł z zegarmistrzowską punktualnością. Wiedziałam ,że ma niewiele czasu bo za godzinę zaczynał się spektakl w teatrze Ateneum do którego musiał się jeszcze dość mocno ucharakteryzować. Mimo ogromnego nawału zajęć i braku czasu zgodził się na krótki wywiad specjalnie dla naszego forum.
"Uwodzicielski sekretarz"
Ja: Panie Arturze jak Pan trafił do Rancza?
A.B: Do Rancza trafiłem poprzez Studio A z którym współpracuję od dawna, które produkowało serial „ Miodowe lata” i plany były takie, że ja nie miałem grać w Ranczu. Ja miałem grać w innym serialu. Miało być tak, że Czarek miał grać w jednym serialu, a żeby nas rozdzielić, żeby nie było znowu porównań, że Karol i Tadzio w jednym miejscu więc ja miałem grać w serialu „Doręczyciel”. Bardzo zresztą fajnym, który leży wciąż w telewizji i czeka na skierowania do produkcji, a Czarek miał grać w "Ranczu". Potem to się tak jakoś potoczyło, że „Doręczyciel” się odwlekał i do końca nie było wiadomo, czy będzie realizowany i wtedy dostałem propozycję zagrania tego Czerepach, ale chciałem zrobić wszystko, żeby jak najmniej być podobny do Norka, wtedy wymyśliłem sobie, że ma tupecik, że sepleni, żeby to była zupełnie inna postać, inny człowiek niż ten którego ludzie znają i jeszcze na dodatek w kontekście Czarka Żaka, żeby nie było tego rodzaju porównań.
Ja: Myślę, że się panu to udało. Ja zupełnie nie kojarzę i myślę, że większość widzów nie kojarzy Czerepacha z Norkiem.
A.B: Miałem nawet taką sytuację, którą opisałem na mojej stronie internetowej, że jakiś facet miał do mnie pretensje, że przegrał zakład o pół litra z własną żoną bo nie poznał mnie.

Fot. http://www.ranczo.tvp.pl
Ja: Czytałam, to bardzo zabawna historia. Czy to była trudna rola. Czy długo się Pan do niej przygotowywał?
A.B: To trudna rola. Myślałem o niej, szukałem jakichś takich cech tego Czerepacha, na podstawie scenariusza oczywiście, które były by przydatne.
Np. kompleksy, że nie chce odsłonić swojej łysiny i nosi ten tupecik myśląc, że nikt tego nie widzi, a przecież wszyscy o tym wiedzą. To są takie kompleksy człowieka który ma w sumie negatywne konotacje, zresztą bardzo się cieszę, że wreszcie zagrałem postać która nie jest cukierkowa. Ciągle obsadzano mnie w rolach takich małych biednych i nieszczęśliwych ludzi, a tutaj gram postać złą z gruntu, chociaż mającą jakieś swoje potrzeby i marzenia. Tacy ludzie pewnie są.
Chciałem też, żeby ten Czerepach był podobny do tych urzędników jakich spotykamy w takich gminach,pewien rodzaj arogancji, bardzo dobre samopoczucie na własny temat itd.,itd.,a w gruncie rzeczy ludzi bardzo nieszczęśliwych. Czerepach jest przecież samotny, nie powiem, że biedny bo to kawał swołoczy, ale chciałem przez maksymalną wiarygodność nadać tej postaci taki ludzki wymiar.
Ja: Czy Czerepach będzie tak samo zły w drugiej części jak w pierwszej?
A.B: Nie powinienem uprzedzać tutaj faktów, jutro mam ostatni dzień zdjęciowy, kręcę ostatnie sceny z Lucy i w piątym odcinku znikam z serialu.
Ja: O! Szkoda.
A.B: Tak się złożyło bo w planach był ten „ Doręczyciel” w którym miałem grać główną rolę,nie mogłem grać w dwóch serialach jednocześnie, więc zostanę wysłany do Brukseli.
Ja: Szkoda.
A.B: Ale wrócę jeżeli będzie trzecia seria.
Ja: No właśnie. Jakie są szanse na to, żeby była trzecia seria?
A.B: Taki skrót kolejnych 13 odcinków już leży w telewizji i teraz tylko TV musi podjąć decyzję, że chce to kontynuować. Najtaniej by było ruszyć od razu z produkcją i wtedy nie trzeba by było wszystkiego zaczynać od początku, ale przy dzisiejszej atmosferze panującej na Woronicza wątpię żeby to się udało, ale to zależy od sukcesu komercyjnego, jeżeli serial będzie miał dużą oglądalność to oni będą musieli wziąć to pod uwagę, a ma i sporą oglądalność mimo konkurencji „ Tańca z gwiazdami”, a o fantastycznych ocenach krytyków już nie wspomnę.
Ja: Wydał się Pan trochę na forum, że będzie pan próbował uwieść Lucy. Od razu przyszła mi do głowy myśl czy przypadkiem tym razem Kusy siekiery na Pana nie weźmie?
A.B: No, siekiery nie, ale użyje pewnych sposobów perswazji.
Ja: Tak myślałam.
A.B: Taka anegdota się z tym wiąże, bo serial nie jest kręcony chronologicznie, tylko wtedy gdy jest jakiś obiekt to jest kręcone wszystko co jest w tym obiekcie przez siedem odcinków, bo kręcimy takim cyklem 7 odcinków, a potem 6. Ja zauważyłem, że w jednym odcinku jestem porządnie pobity przez Kusego, a w następnym odcinku, który dzieje się dzień później nie ma żadnego śladu na mojej twarzy. Dobrze, że zwróciłem na to uwagę, bo przecież jeżeli dostał to jakiś ślad powinien być.
Ja : Tak myślałam, że pewnie dostał.
Może teraz z innej beczki. Czytałam, że skończył Pan Szkołę Teatralną w 1979r. W 1980 roku był Pan młodziutkim aktorem jeszcze. Wiem, że grał pan studenta w „Człowieku z żelaza”. Przypuszczam, że miał Pan prawicowe poglądy.
A.B: Wtedy nie było ani lewicy, ani prawicy, wtedy wszyscy byliśmy zjednoczeni w tym, aby pokonać komunę. Wtedy byliśmy MY i ONI.
Ja: Dokładnie o to mi chodzi.
A.B: Ja nie mam prawicowych poglądów. Nie mam też lewicowych poglądów.
ICH było bardzo niewielu. MY to była zdecydowana większość narodu.
Ja: Później był rok 1981 , stan wojenny i bardzo trudny okres dla aktorów. Szczególnie młodych wchodzących dopiero w ten aktorski świat. Jak Pan sobie z tym poradził. Pokazywać się w telewizji nie bardzo wypadało.
A.B: Oczywiście, był bojkot i się nie grało. Jak sobie poradziłem? Musiałem sobie poradzić. Byłem aktorem Teatru Narodowego już wówczas.Przez zbieg okoliczności. Przed wybuchem stanu wojennego miałem do wyboru zagrać w filmie główna rolę, to był taki 4 częściowy film telewizyjny pt.”Odlot”, albo zostać w „Teatrze na Targówku”, ja dostałem taki wybór. Byłem aktorem Teatru na Targówku w warszawie. Dyrektor powiedział- " albo teatr albo film". Wybrałem film i niestety tak się złożyło, że na dwa tygodnie przed końcem zdjęć wybuchł stan wojenny, a film opowiadał o „Solidarności”, o rodzeniu się sierpnia 80 itd. i wszystko zostało skasowane, a ja straciłem etat w teatrze bo go nie miałem, pieniądze których nie pobrałem z kasy filmu bo po prostu chciałem wszystko wziąć na koniec, mieszkanie służbowe w Warszawie. No wszystko. Byłem załamany kompletnie, ale tak się szczęśliwie złożyło, że w moją tragedię wczuł się pan dyrektor Adam Hanuszkiewicz i przyjął mnie w trakcie sezonu i 19 stycznia byłem już aktorem Teatru Narodowego, co wcześniej z punktu widzenia aktora Teatru na Targówku było nie do pomyślenia. Tak że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Co nie znaczy, że teraz wielbię stan wojenny. Oczywiście było bardzo trudno, ale byliśmy tak zjednoczeni, tak wspieraliśmy się wszyscy razem, że dawało się radę.
Ja: Pisał Pan na swojej stronie internetowej, że bardzo lubi się Pan zmieniać.
Proszę mi powiedzieć w którą rolę włożył Pan najwięcej siebie?
A.B: Chyba w te pierwsze. Właśnie ta rola w „Odlocie”,czyli w tym serialu który w końcu powstał, ale usunięto wszystkie sceny związane z polityką, czy z sierpniem 80 r.
Tam grałem młodego chłopaka, który zajmuje się konstruowaniem samochodów. To jest dla mnie obce kompletnie. Ja nie wiem dlaczego samochód jeździ, chociaż bardzo lubię jeździć samochodem, więc pod tym względem nie byłem do niego podobny. Ale jeżeli chodzi o młodego człowieka i pewien rodzaj wrażliwości to tamten był do mnie podobny. W jakimś sensie Norek jest do mnie podobny, ja też mam pewien rodzaj takiej błogiej naiwności.
Ewa: Chciałam zapytać Pana o „Lejzorka” z teatru Ateneum.
A.B: Lejzorek też jest do mnie podobny bo dałem mu swoje rysy, chociaż nie mam żadnych żydowskich korzeni, ale to jest postać uniwersalna, to jest człowiek który upada, ale się podnosi i idzie dalej i próbuje zrozumieć ten nielogiczny świat. Ja tez próbuje zrozumieć ten nielogiczny świat i to co się dzieje teraz do okoła też próbuje zrozumieć i z trudem mi to przychodzi.
Ja: Szczególnie po wczorajszych wydarzeniach.
A.B: Tak
Ja: Ranczo zdecydowanie nie jest sieczką telewizyjną i powiem szczerze, że dawno nie oglądałam tak dobrego serialu polskiego.
A.B: Zgadzam się nieskromnie.
Ja: Panie Arturze, czy zechciałby Pan powiedzieć coś specjalnie dla naszego forum?
A.B: Cudownie, że jest, cudownie, że było i życzę forum żeby powstała trzecia część Rancza, a już sobie i forumowiczom zazdroszczę, że będzie druga bo jest naprawdę świetna.
Ja:Wiem, że wchodził Pan na nasze forum. Zapraszamy częściej.
A.B: No, staram się, ale ja swojego nie mam czasu obsługiwać. Strasznie nie mam czasu.
Ja: Rozumiemy. Dziękujemy bardzo, nie będziemy dłużej Pana zatrzymywać bo spieszy się pan na spektakl. Bardzo dziękujemy.
Kopiowanie, przesyłanie, publiczne odtwarzanie i wszelkie modyfikowanie oraz wykorzystywanie treści wywiadu do celów komercyjnych wymaga uprzedniej wiedzy i zgody autora oraz administracji forum http://www.ranczo.org








Nowości










